Taka konstrukcja kocich zmysłów powoduje, że "smakują" one przede wszystkim węchem. Cukier pachnie wyjątkowo mizernie, a w dodatku nie jest to zapach, do którego wyszukiwania ewolucja przystosowała koty. Jak wielkie znaczenie ma zapach w smakowaniu pokarmów pokazuje nam choćby problem podczas naszego ludzkiego silnego kataru. Gdy tracimy zmysł powonienia, okazuje się, że i smak się znacząco traci. Jeśli teraz wyobrazimy sobie, że dodatkowo pozbawiamy się 95% naszych kubków smakowych (bo koty posiadają zaledwie 5% naszej ilości), to okaże się, że praktycznie nie czujemy smaku i jedynie wyjątkowo silne bodźce smakowe są w stanie przebić się do naszej świadomości (smak cukru jednak do nich nie należy). Zmysł smaku jest dość słabym zmysłem, zwłaszcza w porównaniu ze zmysłem powonienia (nawet u ludzi, którzy posiadają gigantyczną, w stosunku do kotów, liczbę kubków smakowych, oraz którzy posiadają wyjątkowo mizerny, w porównaniu z kotami, zmysł powonienia), dlatego próby spowodowania u kotów pozytywnej reakcji na słodki smak są pozbawione sensu, zwłaszcza że mamy do dyspozycji cały arsenał pokarmów mięsnych (i ich pochodnych), które przede wszystkim za pomocą aromatu (ale też i silniejszego smaku niż cukier, w dodatku takiego, który koty ewolucyjnie wyuczyły się preferować) będą kusiły nasze mruczki.Sandra pisze:Koty mają zaledwie 473 kubki smakowe, podczas gdy ludzie aż 9000.(...)
Zmniejszona ilość kubków smakowych nie pozbawia koty zdolności odczuwania.
Podawanie kotom regularnie cukru jest złym pomysłem także ze zdrowotnego punktu widzenia. Cukier (ten z cukierniczki oraz cukier puder, który jest tym samym cukrem, tylko w postaci zmielonej), czyli sacharoza składa się w 50% z glukozy i 50% z fruktozy. Koty nie posiadają enzymu fruktokinaza, który u ludzi i innych wszystkożerców służy do metabolizowania fruktozy, w związku z czym cała spożyta fruktoza przechodzi do moczu, z którym jest wydalana, i w którym służy za świetną pożywkę dla bakterii. Jeśli istnieje konieczność podania kotu cukru, np. w czasie epizodu hipoglikemii cukrzycowej lub przy silnym osłabieniu organizmu spowodowanym głodówką, to jedyny cukier jaki się do tego nadaje to czysta glukoza. Jednak z punktu widzenia smaku, który jest tu rozważany, cukier ten jest jeszcze gorszym "zachęcaczem", gdyż jest znacznie mniej słodki niż fruktoza, która w cukrze pudrze i w cukrze z cukierniczki daje większość efektu słodkości.
Na przykład rosół gotowany długo na tłustym mięsie z kośćmi (tłuszcz wzmaga zarówno zapach jak i smak wywaru).Tufitka pisze:Co to mogło by być to słono-mięsne, żeby weszło do strzykawki, którą podajemy lek do pysia?


