BARF dla ludzi?
Możliwe, ale jako syn lekarzy podchodzę do takich teorii z dużą rezerwą. Podobnie jak do magicznych plastrów na stopy, kilogramów mięsa w jelitach, kilku szklanek śluzu w zatokach i podobnych. Być może teoria o dziurawych jelitach jest prawdziwa, ale póki nie ma jednoznacznych wyników badań, to się powstrzymam. W kwestiach medycznych wolę zaufać jednak rodzicom z bogatym doświadczeniem klinicznym. Ale dzięki za sugestię, każda teoria poszerza horyzonty 
Wszystkiego nie mogę, bo waga mojego brata wskazuje 0kg, gdy na niej staję. Widocznie jestem tak chudy
Muszę kupić nową, w miarę dokładną, żeby móc zmierzyć efekty.
Założenia: Dietę oparłem na ogólnych założenia uśrednionej diety paleo z modyfikacją polegającą na połączeniu posiłków surowych z gotowanymi. Dlaczego? Otóż zarówno surowe, jak i gotowane posiłki mają swoje zalety, dlatego korzystam z obu rozwiązań. Od razu uściślę, że gotowanie w mojej wersji to wrzucenie pokrojonej drobno surowizny do wrzątku i trzymanie parę (paręnaście w przypadku twardych warzyw) minut. Docelowo będzie to gotowanie na parze na tej samej zasadzie, czyli krótki parzenie. Dlaczego tak? Obróbka termiczna pozwala uzyska zalety tego typu jedzenia, natomiast bardzo krótki czas parzenia zmniejsza starty cennych składników, które niszczy wysoka temperatura. Taki złoty środek. Wodę po gotowaniu wypijam jako zupę.
Pierwsze spostrzeżenia po pełnym dniu:
Po żadnym z posiłków nie czułem nieprzyjemnego ciężaru w brzuchu, żadnej niestrawności, zgagi i innych podobnych dolegliwości, które bardzo często się u mnie pojawiały. Bezpośrednio po jedzeniu robi mi się bardzo ciepło, co zapewne jest zasługą jedzenia ciepłego posiłku oraz wysokiej przyswajalności nieprzetworzonych produktów. Bardzo przyjemne uczucie, pozwoli mi też zaoszczędzić na ogrzewaniu
Znacząco spadło też pragnienie na dodatkowe napoje.
Są też jednak i negatywne aspekty zmiany diety na tą, która zawiera zdecydowanie mniej węglowodanów. Głównym jest ciągłe poczucie "głodu cukrowego". Z tego, co wyczytałem to bardzo częsty objaw, mający podłoże w uzależnieniu od węglowodanów w ogromnych ilościach (u mnie było to pewnie z 80% źródła energii, może nawet więcej, z czego większość wysoko przetworzona i/lub sztucznego pochodzenia). Powinno minąć po paru tygodniach, gdy organizm przestawi się na nowe źródło energii. Czuję się jak alkoholik bez wódki. Niestety nie wytrzymałem i zjadłem 5 ciasteczek owsianych, których całe pudełko zostawił mój brat
Teraz rozumiem wszystkich uzależnionych, jak ciężko jest zerwać z nałogiem
Sama świadomość, że te ciasteczka leżą w kuchni doprowadza mnie do męczarni. Ale twardym trzeba być, od jutra bez ciastek 
Pozytywnych lub negatywnych wpływów na moje ciało i zdrowie nie dostrzegłem, co zresztą oczywiste po raptem jednym dniu.
Następny raport za tydzień
Założenia: Dietę oparłem na ogólnych założenia uśrednionej diety paleo z modyfikacją polegającą na połączeniu posiłków surowych z gotowanymi. Dlaczego? Otóż zarówno surowe, jak i gotowane posiłki mają swoje zalety, dlatego korzystam z obu rozwiązań. Od razu uściślę, że gotowanie w mojej wersji to wrzucenie pokrojonej drobno surowizny do wrzątku i trzymanie parę (paręnaście w przypadku twardych warzyw) minut. Docelowo będzie to gotowanie na parze na tej samej zasadzie, czyli krótki parzenie. Dlaczego tak? Obróbka termiczna pozwala uzyska zalety tego typu jedzenia, natomiast bardzo krótki czas parzenia zmniejsza starty cennych składników, które niszczy wysoka temperatura. Taki złoty środek. Wodę po gotowaniu wypijam jako zupę.
Pierwsze spostrzeżenia po pełnym dniu:
Po żadnym z posiłków nie czułem nieprzyjemnego ciężaru w brzuchu, żadnej niestrawności, zgagi i innych podobnych dolegliwości, które bardzo często się u mnie pojawiały. Bezpośrednio po jedzeniu robi mi się bardzo ciepło, co zapewne jest zasługą jedzenia ciepłego posiłku oraz wysokiej przyswajalności nieprzetworzonych produktów. Bardzo przyjemne uczucie, pozwoli mi też zaoszczędzić na ogrzewaniu
Są też jednak i negatywne aspekty zmiany diety na tą, która zawiera zdecydowanie mniej węglowodanów. Głównym jest ciągłe poczucie "głodu cukrowego". Z tego, co wyczytałem to bardzo częsty objaw, mający podłoże w uzależnieniu od węglowodanów w ogromnych ilościach (u mnie było to pewnie z 80% źródła energii, może nawet więcej, z czego większość wysoko przetworzona i/lub sztucznego pochodzenia). Powinno minąć po paru tygodniach, gdy organizm przestawi się na nowe źródło energii. Czuję się jak alkoholik bez wódki. Niestety nie wytrzymałem i zjadłem 5 ciasteczek owsianych, których całe pudełko zostawił mój brat
Pozytywnych lub negatywnych wpływów na moje ciało i zdrowie nie dostrzegłem, co zresztą oczywiste po raptem jednym dniu.
Następny raport za tydzień
Hahaha dokładnie
a tak na serio, to ja pilnuję (zwłaszcza, gdy jestem w domu, tzn nie idę do pracy), żeby w lodówce były przekąski, na które mogę sobie pozwolić. Szprotki, mniejsze porcje mięsa, ugotowane jajko, jakieś warzywo, ewentualnie owoc. Jak idę "zapukać do lodówki" to mogę sobie bez wyrzutów sumienia coś uszczknąć.
A, ja też część mięsa gotuję, nie jem wszystkiego na surowo. Robię tak, jak akurat mam ochotę.
A, ja też część mięsa gotuję, nie jem wszystkiego na surowo. Robię tak, jak akurat mam ochotę.
doradora: Aktualnie mieszkam z bratem, więc to nierealne. On jest tak zalatany, że nie ma czasu na jakąkolwiek dietę, więc dopiero mieszkając na swoim będę mógł sobie pozwolić przynajmniej na domową niezależność.
Ines: Wiesz, takie przekąski to ja mam. Problem w tym, że pod nosem mam 2 sklepy, a w nich... A teraz brat jeszcze przyniósł mi ciastka
Ech, ponad 20 lat wciągania słodkości zrobiło swoje.
Ines: Wiesz, takie przekąski to ja mam. Problem w tym, że pod nosem mam 2 sklepy, a w nich... A teraz brat jeszcze przyniósł mi ciastka
Nazar... ja mieszkam z mężem, który jest bardzo nie-paleo
w dodatku czerpie dziwną satysfakcję z mojego "niewygrywania" w dietę
często mnie czymś kusi, ale ostatnio rzadziej i znów coraz częściej zjada część moich posiłków. Sklepy mam blisko, ale na szczęście jestem zbyt leniwa i skąpa, by do nich chodzić, skoro mam pełno żarełka w domu 
Najlepiej jeśli do takiej diety przyzwyczajony jest ktoś od dziecka - bo inaczej stres związany z wyrzeczeniami może zniweczyć dodatnie strony takiej diety
- no chyba, że zdrowie wymaga zdecydowanego działania
Nazar - może byś pisał co jesz w ciągu dnia, taki dziennik ? Pewnie ja nie skorzystam, ale może ktoś tak....
tak
ja tez mieszkam z dwoma facetami ktorzy bojkotuja moja dietę
a ja nie mam juz ciagoty żeby jeść to co oni,
bez problemu gotuje im posiłki na które nie mam ochoty sie skusić,po części dlatego ze jestem beznadziejną kucharką
zjem coś w locie tak jak Inez pisze,w lodówce zawsze jakieś szybkie proste jedzenie dla mnie
no Nazar to co innego
juz ma trudniej z komponowaniem swojego jadlospisu
wczoraj bylam z koleżankami w knajpie,zamowiłysmy to i owo
ja sałatka grecka
oczywiście sałatka polana "tworzywem sztucznym"jak to ja nazywam czyli sosikiem
ból brzucha mam taki,a glowa mi tak pęka juz od nocy jakbym miała kaca
czy to po jakims glutaminianie?
miałam tak samo po ostaniej imprezie
czy moż eza dużo liści sałaty
ja warzyw raczej nie jadam
czy człowiek juz na imprezie nie będzie mógł nic zjeśc,bo odzwyczaiłam organizm od różnych substancji?
ja tez mieszkam z dwoma facetami ktorzy bojkotuja moja dietę
a ja nie mam juz ciagoty żeby jeść to co oni,
bez problemu gotuje im posiłki na które nie mam ochoty sie skusić,po części dlatego ze jestem beznadziejną kucharką
zjem coś w locie tak jak Inez pisze,w lodówce zawsze jakieś szybkie proste jedzenie dla mnie
no Nazar to co innego
juz ma trudniej z komponowaniem swojego jadlospisu
wczoraj bylam z koleżankami w knajpie,zamowiłysmy to i owo
ja sałatka grecka
oczywiście sałatka polana "tworzywem sztucznym"jak to ja nazywam czyli sosikiem
ból brzucha mam taki,a glowa mi tak pęka juz od nocy jakbym miała kaca
czy to po jakims glutaminianie?
miałam tak samo po ostaniej imprezie
czy moż eza dużo liści sałaty
ja warzyw raczej nie jadam
czy człowiek juz na imprezie nie będzie mógł nic zjeśc,bo odzwyczaiłam organizm od różnych substancji?
No to jest właśnie problem odstawienia "chemii". Organizm się odtruwa i nie przyjmuje trucizn z powrotem, reagując bólami, wymiotami, nudnościami, itp. Najgorsze w paleo i barfie jest przechowywanie żywności, ponieważ się szybko psuje.
Nie wyobrażam sobie latać wszędzie z mini-lodówką, która ważyłaby zapewne minimum 10kg bez wsadu (no wiecie, agregat, akumulatory...)
Z drugiej strony dieta ta pozwala na dłuższe okresy pozbawione jedzenia, nawet cały dzień. Głód praktycznie nie doskwiera, choć piszę tu o całkowitym uwolnieniu się od "zespołu odstawienia cukru"
Skoro ja potrafię wytrzymać na diecie standardowej większość dnia bez jedzenia (jem głównie obiado-kolację o 18), to można zrobić to bez problemu na diecie paleo/barf.
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
Chętnie podzielę się doświadczeniami, gdy tylko ustalę stałą dietę. W tej chwili codziennie jem coś innego lub w połączeniu, którego wcześniej nie jadłem. Odkrywam, co mogę zjeść, w jakiej postaci i ilości i oczywiście - co najbardziej mi smakujegerda pisze:Najlepiej jeśli do takiej diety przyzwyczajony jest ktoś od dziecka - bo inaczej stres związany z wyrzeczeniami może zniweczyć dodatnie strony takiej diety- no chyba, że zdrowie wymaga zdecydowanego działania
Nazar - może byś pisał co jesz w ciągu dnia, taki dziennik ? Pewnie ja nie skorzystam, ale może ktoś tak....
Niedawno została wydana książka, która chyba może być podręcznikiem, wiedzą w pigułce dla osób, które chcą przejść na bardziej świadomy tryb życia ;)
"Pierwotne Ciało Pierwotny Umysł" autorstwa Norah Gedgaudas http://www.bialywiatr.com/index.php?id_ ... er=product
Niestety jeszcze nie czytałam, dlatego nie wiem czy zawiera jakieś bzdury. Ale spis treści prezentuje się całkiem nieźle.
"Pierwotne Ciało Pierwotny Umysł" autorstwa Norah Gedgaudas http://www.bialywiatr.com/index.php?id_ ... er=product
Niestety jeszcze nie czytałam, dlatego nie wiem czy zawiera jakieś bzdury. Ale spis treści prezentuje się całkiem nieźle.


