Popierdółki o wszystkim i o niczym
Dziś już trochę lepiej -już mruczał i dał się oszukać na zawinięty w szynkę antybiotyk, który ma jeść 3xdziennie przez 3 dni. Nadal jest bardzo cichutki i chodzi jak żabka (ale to przez kaftanik, bo jak miał wcześniejszą operację to też tak chodził).
Zawsze się strasznie martwię takimi zabiegami :(
Biedaczek ma dren założony i 7 szwów, rana na 10 cm w poprzek pleców.
Zawsze się strasznie martwię takimi zabiegami :(
Biedaczek ma dren założony i 7 szwów, rana na 10 cm w poprzek pleców.
Ostatnio zmieniony 2014-10-18, 09:53 przez Witalis, łącznie zmieniany 1 raz.
Moje koty takiej wyżerki nigdy jeszcze nie miały
Skończyłam właśnie produkcję mieszanek BARF z mięcha z weekendowych promocji - kociszcza mają aktualnie na stanie 6 różnych smaków do wyboru
Nota bene jeleń z Tesco wyjątkowo przypadł im do gustu. Rico wchłonął wczoraj swoją porcję testową jak odkurzacz i korzystając z chwilowej nieuwagi Tośka podprowadził również jego działkę. Tosiu dostał więc porcję dodatkową i od razu z szybkością rakiety zwiał na drugi koniec mieszkania, gdzie pochłonął mięcho w locie bo nawet podłogi nie dotknęło
Skończyłam właśnie produkcję mieszanek BARF z mięcha z weekendowych promocji - kociszcza mają aktualnie na stanie 6 różnych smaków do wyboru
Nota bene jeleń z Tesco wyjątkowo przypadł im do gustu. Rico wchłonął wczoraj swoją porcję testową jak odkurzacz i korzystając z chwilowej nieuwagi Tośka podprowadził również jego działkę. Tosiu dostał więc porcję dodatkową i od razu z szybkością rakiety zwiał na drugi koniec mieszkania, gdzie pochłonął mięcho w locie bo nawet podłogi nie dotknęło
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Polecam firanki z kreszu haftowanego. Nie jest to może dokładnie to, co podobałoby mi się najbardziej, ale są niezniszczalne. Nawet jakby kotu zdarzyło się zaciągnąć taką firankę, to naciągasz ją w rękach, nitka się chowa, a firanka jak nowa.
Mam taką firanę w sypialni. Jest nieco starsza niż moje koty. Piorę i wieszam z powrotem. Obok okna stoi drapak i jak koty wskakują z parapetu do rozety drapaka, to zdarza im się przybrać firankę. Potem jak się w rozecie leją, to firana też obrywa. Jak były kociętami to się nią po prostu bawiły. Co prawda moje koty nie z tych co się po firanie wspinają na karnisz, ale 3 lata umiarkowanych kocich zabaw, a firana jak nowa.
Mam taką firanę w sypialni. Jest nieco starsza niż moje koty. Piorę i wieszam z powrotem. Obok okna stoi drapak i jak koty wskakują z parapetu do rozety drapaka, to zdarza im się przybrać firankę. Potem jak się w rozecie leją, to firana też obrywa. Jak były kociętami to się nią po prostu bawiły. Co prawda moje koty nie z tych co się po firanie wspinają na karnisz, ale 3 lata umiarkowanych kocich zabaw, a firana jak nowa.
Ech, mam z kreszu haftowanego firanki na korytarzu, bardzo je lubię, ale ponieważ sięgają trochę za parapet a kot lubi tam wskakiwać
to jest już rozerwana tak z 12 cm pionowo i kilka małych dziur z boku
Jak kot chce zwrócić na siebie uwagę gdy ja siedzę przy komputerze, to kładzie się na parapecie, pazurkami łapie za firankę i zębami ją szarpie, wiedząc że to mnie "zainteresuje"

Tosiek to kocia cholera spod ciemnej gwiazdyKomanka pisze:Skipper, nie mam przyjemności znać Tośka osobiście, ale z twoich opisów strrrasznie lubię chłopaczka. Pozostałą dwójcę też, ale mam wrażenie, że on jest kotem z szelmostwem w oku, rozrabiaką, który roznosi dom
.
najpierw trzeba ocenić sytuację...
a potem można próbować swoich sił
We wszystkich oknach mam krótkie firanki 1,2 m, tak że koty mogą skakać na parapet i nie zahaczają. W tym roku zakupiłam firanki gipiurowe i są naprawdę wyjątkowo odporne na kocie poczynania.gerda pisze:Skipper - a firanki jakieś w domu maszbo u mnie przy jednym, raczej spokojnym kocie okna zaczynają wyglądać jak z lumpeksu
ale może mój ma szczególną do nich inklinację
W kuchni mam śliczną kolorową firankę "tematyczną" ale niestety Tosiek załatwił ją w ubiegłym tygodniu i wyrwał dziurę około 10 cm. Na szczęście na elemencie kolorowym, tak że się zaszyje i nie będzie nic widać.
Tosiek załatwił firankę wykonując skok z parapetu na lodówkę - firanka zarzuciła mu się na łeb i biedaczek wisiał zaczepiony pazurami na drzwiach lodówki częściowo zamotany w firankę. Jak żywa mumia wyglądał
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
ja tam nie mam ani firanek ani zasłon tylko rolety w prowadnicach. Koty mogą swobodnie wskakiwać na parapety i nic nie niszczą. Jak okno jest zasłonięte roletą, to tylko jedna (druga już się nauczyła i czasem z tego sposobu korzysta) od dołu roletę z prowadnic wyjmuje łapką i sobie wygląda przez okno. 
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Mam ochotę zacząć uczyć się rosyjskiego.
Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Na szkołę językową mnie nie stać (również z braku czasu, bo się zapisałam na podszkolenie z angielskiego), korepetycje tanie (do 30zł) mogę znaleźć. Może od nowego roku wezmę się za to, jak mi nie przejdzie... czy ktoś z Was się uczył? czy to trudny język?
Poza tym mam wieczny remont i wydatki z tym związane. Wczoraj kupiliśmy łóżko do sypialni :) wreszcie będziemy spać jak małżeństwo \o/ i zaadaptujemy kolejny pokój, który po wprowadzeniu był składzikiem, później garderobą a teraz będzie sypialnią.
I w piątek mój Psotnik będzie miał wyciągane szwy \o/
Ale już widzę, że zdrowieje. Kilka dni temu już zaczął biegać za laserem i pchać się na kolana :)
Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Na szkołę językową mnie nie stać (również z braku czasu, bo się zapisałam na podszkolenie z angielskiego), korepetycje tanie (do 30zł) mogę znaleźć. Może od nowego roku wezmę się za to, jak mi nie przejdzie... czy ktoś z Was się uczył? czy to trudny język?
Poza tym mam wieczny remont i wydatki z tym związane. Wczoraj kupiliśmy łóżko do sypialni :) wreszcie będziemy spać jak małżeństwo \o/ i zaadaptujemy kolejny pokój, który po wprowadzeniu był składzikiem, później garderobą a teraz będzie sypialnią.
I w piątek mój Psotnik będzie miał wyciągane szwy \o/
Ale już widzę, że zdrowieje. Kilka dni temu już zaczął biegać za laserem i pchać się na kolana :)
Ja sie uczyłam rosyjskiego w szkole. Bardzo podobny do polskiego, ale jakoś nigdy mnie nie wciągnął, więc nic juz prawie nie pamietam. Umiem się przedstawić i znam cyrylicę 
Pamietam, że strasznie zrazilam sie do nauki tego języka po jakimś teście w szkole, gdzie były 4 odpowiedni, tylko jedna poprawna, a różniły sie od siebie tylko tzw. "znakiem miękkim" w odpowiednim miejscu. Początki wspominam dobrze
Pamietam, że strasznie zrazilam sie do nauki tego języka po jakimś teście w szkole, gdzie były 4 odpowiedni, tylko jedna poprawna, a różniły sie od siebie tylko tzw. "znakiem miękkim" w odpowiednim miejscu. Początki wspominam dobrze
Wbrew pozorom to bardzo trudny język, nawet dla Polaków. Mimo podobieństwa wielu wyrazów (często mylącego) trudno się go dobrze nauczyć ze względu na gramatykę i ortografię, co najmniej tak samo skomplikowane jak polskie. Odmiany i wyjątki potrafią dać w kość. Sama cyrylica to najmniejszy problem, w zasadzie do pominięcia.
Uczyłam się rosyjskiego w sumie ponad 12 lat (4 w podstawówce, 4 w liceum i 4,5 na studiach, z czego na studiach był to już poziom wymagany dla handlu zagranicznego i dyplomacji) i mimo posiadanych tzw. zdolności językowych nigdy nie osiągnęłam w nim takiej swobody wyrażania się jak np. w angielskim, którego uczyłam się krócej (później zaczęłam) i któremu poświęcałam mniej czasu. Owszem, nauczyć się tyle by coś rozumieć i jakoś się dogadać można ale by czuć się w tym języku swobodnie i nie popełniać błędów, to już piekielnie trudne.
Dziś rozmawiam z Rosjanami po niemiecku, bo tak mi wygodniej i łatwiej, mimo że niemieckiego uczyłam się najkrócej ze wszystkich języków. To chyba mówi samo za siebie. Wciąż rozumiem wiele z tego, co mówią po rosyjsku i potrafię przeczytać w zasadzie każdy tekst (niekoniecznie jednak w pełni go zrozumieć) ale samej coś napisać czy powiedzieć już się nie odważam.
Uczyłam się rosyjskiego w sumie ponad 12 lat (4 w podstawówce, 4 w liceum i 4,5 na studiach, z czego na studiach był to już poziom wymagany dla handlu zagranicznego i dyplomacji) i mimo posiadanych tzw. zdolności językowych nigdy nie osiągnęłam w nim takiej swobody wyrażania się jak np. w angielskim, którego uczyłam się krócej (później zaczęłam) i któremu poświęcałam mniej czasu. Owszem, nauczyć się tyle by coś rozumieć i jakoś się dogadać można ale by czuć się w tym języku swobodnie i nie popełniać błędów, to już piekielnie trudne.
Dziś rozmawiam z Rosjanami po niemiecku, bo tak mi wygodniej i łatwiej, mimo że niemieckiego uczyłam się najkrócej ze wszystkich języków. To chyba mówi samo za siebie. Wciąż rozumiem wiele z tego, co mówią po rosyjsku i potrafię przeczytać w zasadzie każdy tekst (niekoniecznie jednak w pełni go zrozumieć) ale samej coś napisać czy powiedzieć już się nie odważam.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Jak ja to dobrze znam... Zazdraszczam ze wszystkich sil lozka, bo ja do urzadzania skladziko-garderobo-pracownio-przyszlosypialni chyba nie dojde nigdy. Juz rok ide i jeszcze z salonu nie wyszlam :/Witalis pisze:
Poza tym mam wieczny remont i wydatki z tym związane. Wczoraj kupiliśmy łóżko do sypialni :) wreszcie będziemy spać jak małżeństwo \o/ i zaadaptujemy kolejny pokój, który po wprowadzeniu był składzikiem, później garderobą a teraz będzie sypialnią.
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
