Verano pisze:Jakimś cudem jeden z najpopularniejszych w Polsce preparatów dla dzieci czyli Visolvit Junior jest produkowany właśnie przez Glaxo

Tylko dlatego, że w 1998 roku wykupiło Poznańskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa, a Visolvit był jednym z najlepszych i najbardziej znanych wśród Polaków produktów tej firmy i co za tym idzie - Glaxo wzięło go "z dobrodziejstwem inwentarza". Visolvit pojawił się w topornych czasach PRL (w latach 70.) w poznańskich zakładach jako konkurencja dla Vibovitu, produkowanego w Polfie Kutno, a który był w tamtych czasach największym hitem polskiego "przemysłu farmaceutycznego". Tylko takie dinozaury jak ja pamiętają, że Vibovit i Visolvit były powszechnie przez dzieciaki wyjadane paluchami prosto z opakowania, bo tak jedzone były najpyszniejsze

. Nikt nie rozpuszczał ich w wodzie, mimo że należało pić je jako oranżadkę. Ja preferowałam Vibovit i mogłam dac się za niego pokroić, podobnie jak wielu moich rówieśników, Visolvit nie był taki "pieniący się" na języku i jego smak był wg. mnie bardziej "chemiczny"

. W każdym razie w tamtych czasach to był prawdziwy rarytas, lepszy niż lody

.
Podobnie przejętych zostało przez gigantów wiele innych preparatów witaminowych na całym świecie.
Verano pisze:Patenty to jest intratny biznes, ale na te patenty najpierw trzeba zarobić, a zarabia się na pierdółkach
E tam, od dawna już patenty zarabiają na kolejne patenty. Na witaminkach nie da się zarobić tyle, by można było za tą kasę myśleć o wprowadzaniu na rynek jakiegokolwiek "poważnego" farmaceutyku, który zarabia miliardy dla producenta (jeszcze się nie da

). Raz, że rynek gigantów jest tak skoncentrowany, a sami Wielcy dysponują takim majątkiem, że nie ma możliwości by jakikolwiek producent "pierdółek" wszedł w konkurencję z nimi. Wielu z takich małych pierdółkowych producentów zabiegało wręcz o to, by być wykupionymi przez giganta, bo nie mieli szans na rynku.
Dwa to liczby: tylko 10 najlepiej sprzedających się leków na świecie stanowi 10-12% (w zależności od roku, który analizujemy) całej światowej sprzedaży branży farmaceutycznej. Pierwsza 100 tych leków to już większość rynku, na którym witaminki to margines. Faktem jest jednak, że suplementy to najszybciej rosnący aktualnie pod względem sprzedaży segment rynku farmaceutycznego i dużo może się zmienić w najbliższej przyszłości. Wiele koncernów znajduje też powoli sposoby na to, jak obejść przepisy o niemożności opatentowania witamin i minerałów, tworząc nowe, chemiczne molekuły, w których dana witamina lub minerał są "umieszczone". Za takie opatentowane "wynalazki" każą też sobie już odpowiednio płacić, reklamując je przy tym jako lepiej przyswajalne i lepsze dla organizmu niż "tradycyjne" suplementy, a nawet lepsze od tych całkiem naturalnych

. I tu rola gigantów z pewnością będzie bardzo rosła, bo można wyciągnąć z ludzkich portfeli mnóstwo łatwej kasy.
Kurcze, robimy strasznego off topa

a nie mam jak przenieść go do tematu o Farmacji bo cała początkowa część nawiązuje do książki krytykującej dietę LC

.
Jeśli macie chęć na kontynuację, to proszę, przenieśmy już dalsze rozmowy do tego wątku:
Koncerny farmaceutyczne - misja czy interes.