Jak w temacie, moje kocię okropne to typ sypiącego się dniem i nocą potwora, żadne szczotki czy grzebyki nie dawały rady bo Kić ma włosy cieniutkie i niezwykle delikatne, w końcu naczytałam się o furminatorze i skusiłam na zakup tego ustrojstwa, nie powiem, działa pięknie, fretki schowały gdzieś już trzecią filco-kulkę wielkości piłki tenisowej
Zastanawiam się tylko, ile mogę ją czesać, czy coś zostanie bo możemy siedzieć z 15 minut na balkonie i ciągle wyłazi tyle samo futra co na początku.
Choć nie widzę łysych placków, futro ma piękne.
Może ktoś używa furminatora na psiej sierści, moją Zibi, stwora mającego sierść sztywną, ale gładką z minimalną ilością podszerstka, trudno czymkolwiek wyczesać, mam wrażenie, że furminator wyskubuje tylko podszerstek, zostawiając pokrywowe w spokoju, a to ich chcę się pozbyć bo Zibi zaczyna zmieniać sierść, w całym domu jest nasypane.
Skończyło się na tym, że jedynym wyjściem jest... skubanie jej na spacerach, za to na psie sąsiada, który ma futro podobne do huskiego (to mieszanka), furmi działa świetnie, dwa ruchy i kłęby futra ulatują.
Jakies pomysły na Zibowy grzbiet?
