Owoc dzikiej róży

Komplementarne i alternatywne sposoby wspomagania zdrowia zwierząt
rashka
Moderator
Posty: 79
Rejestracja: 2013-02-08, 00:52
Lokalizacja: Warszawa

Witamina C

Post autor: rashka »

Zastanawiałam się właśnie nad podawaniem psom oleju z dzikiej róży celem suplementacji witaminy C. Czy ma ktoś jakieś doświadczenie w tym temacie?
Awatar użytkownika
Zofijówka
Moderator
Posty: 542
Rejestracja: 2012-04-19, 19:20
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: Zofijówka »

Jeśli dobrze kojarzę, to pies sobie sam syntetyzuje witaminę C, więc raczej nie potrzebuje suplementacji.
teriery irlandzkie - hodowla Zofijówka http://www.zofijowka.cba.pl
Hand Made'owe saszetki na smakołyki http://www.facebook.com/pages/KLIK-Smak ... tos_albums
rashka
Moderator
Posty: 79
Rejestracja: 2013-02-08, 00:52
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: rashka »

Masz rację. Ale czasami warto dodać przy okazji wsparcia stawów albo ewentualnych infekcjach.
Awatar użytkownika
zenia
Moderator
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Mączka z owoców róży

Post autor: zenia »

czy ktoś podaje tą mączkę z róży

http://www.babuzoo.pl/1230,Suplement-di ... 3%B3w-150g
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez zenia, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Lena06
Moderator
Posty: 1292
Rejestracja: 2014-07-21, 13:57

Post autor: Lena06 »

Jaaaa :)
Sabulina
Moderator
Posty: 57
Rejestracja: 2013-09-02, 14:00

Post autor: Sabulina »

Ja podaję kiedy jest jakby osłabiona odporność, np. początki cieczki albo bym podawała gdyby moje sunie były przeziębione (w zasadzie nigdy nie były...).. a tak od czasu do czasu, ale rzadko.
Awatar użytkownika
zenia
Moderator
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

czy to ma jakis posmak?

próbowałyście ?
Awatar użytkownika
Lena06
Moderator
Posty: 1292
Rejestracja: 2014-07-21, 13:57

Post autor: Lena06 »

hm, to ma taki posmak delikatnie kwaskowy, ale bardzo bardzo słabo kwaskowy. Takie mam odczucia jak posmakowałam :mrgreen:
A np. zapach ma bardzo "kwaśny" :-P Znaczy... Jak się powącha, to ma się wrażenie, że to jest bardzo kwaśne, choć takie nie jest.... :roll:


Tak jeszcze odnośnie mączki z owoców dzikiej róży. Kiedyś zadałam pytanie odnośnie suplementów na innym forum i otrzymałam m.in. taką odpowiedź na temat róży od Roberta A. Cytuję:

Dzika róża kojarzona przez wielu z witaminą C to nie tylko witamina C i nie widzę przeciwskazań w jej podawaniu.
Składnik witaminowy owocu róży dzikiej Zawartość
Witamina A (karotenoidy) 800 ug/100 g
Witamina E (tokoferole) 4,5 mg/100 g
Witamina B1 (tiamina) 0,06 mg/100 g
Witamina B2 (ryboflawina) 0,07 mg/100 g
Witamina PP (niacyna) 0,5 mg/100 g
Witamina B6 (pirydoksyna) 0,05 mg/100 g
Witamina C (kwas askorbinowy) 1250 mg/100 g


Składnik mineralny owocu róży dzikiej Zawartość
Sód Na 146 mg/100 g
Potas K 291 mg/100 g
Wapń Ca 127 mg/100 g
Fosfor P 258 mg/100 g
Magnez Mg 104 mg/100 g
Żelazo Fe 0,50 mg/100 g
Jod I 1 ug/100 g
Flor F 60 ug/100 g
Mangan Mn 1000 ug (1 mg)/100 g
Miedź Cu 1800 ug (1,8 mg)/100 g
Cynk Zn 920 ug/100 g
Awatar użytkownika
Komanka
Moderator
Posty: 663
Rejestracja: 2012-08-03, 09:23
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Komanka »

Mam mączkę Lunderland. Można to człowiekowi tez podać w trwającym sezonie infekcji? :roll:
Awatar użytkownika
dagnes
Administrator
Posty: 4844
Rejestracja: 2011-09-13, 12:28

Post autor: dagnes »

Teraz akurat jest sezon na świeże owoce róży. Nie lepiej wybrać się gdzieś na zbiory?
(jak ktoś nie leży akurat w łóżku z gorączką of course)

Zastanawiam się ile tak naprawdę jest tej witaminy C w mączce. To wszak dość przetworzony już produkt, suszony najpierw w wysokiej temperaturze, potem mielony, pakowany, przechowywany...
Na pewno więcej niż zero ale czy faktcznie dużo? Te liczby podane przez Lenę06 dotyczą świeżych owoców.

Ja robię ze świeżych owoców róży mus, który pakuję do maleńkich słoiczków szklanych i zamrażam w zamrażarce. Mam w ten sposób na zimę zapas.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Awatar użytkownika
gerda
Moderator
Posty: 1576
Rejestracja: 2011-09-21, 21:09
Lokalizacja: podlaskie

Post autor: gerda »

A ja zrobiłam pyszną nalewkę :-P - ale nie będę jej pić, bo mam uczulenie na owoce dzikiej róży :evil: :evil:
Sandra
Moderator
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

dagnes pisze:suszony najpierw w wysokiej temperaturze
Róża-Rosa rugosa owocuje rok cały od wiosny do późnych jesiennych dni, a jej owocnia piękna i wypasiona stopniowo zasusza się w naturalny sposób (marszcząc przy tym) na słońcu, jeszcze na krzaku.
Zebrałam w ubiegłym roku takąż właśnie i obrałam mozolnie pozbywając sie kosmatego wnętrza i własno-młynkowo zmieliłam na pył, który mam.
dagnes pisze:Ja robię ze świeżych owoców róży mus,
A jaką masz technikę na pozbywanie się kosmatego kłującego wnętrza ?
Awatar użytkownika
ciocia_mlotek
Moderator
Posty: 4452
Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
Lokalizacja: góry Szkocji

Post autor: ciocia_mlotek »

ja robię tylko winko bo najłatwiej. Robie ze świeżych i z podsuszonych w domu owoców.
Nie mam zacięcia do usuwania włochaczy. Jest jakiś szybki i "bezbolesny" sposób? Bo chętnie zrobiłabym sobie takie mielone do dodawania do herbatki
Awatar użytkownika
dagnes
Administrator
Posty: 4844
Rejestracja: 2011-09-13, 12:28

Post autor: dagnes »

Sandra pisze:Róża-Rosa rugosa owocuje rok cały od wiosny do późnych jesiennych dni, a jej owocnia piękna i wypasiona stopniowo zasusza się w naturalny sposób (marszcząc przy tym) na słońcu, jeszcze na krzaku.
I wraz z takim zasuszaniem na słońcu ma coraz mniej witaminy C, aż do śladowych ilości. Najwięcej mają owoce świeże, twarde, ale w pełni dojrzałe i zbierane przed przymrozkami.
Sandra pisze:A jaką masz technikę na pozbywanie się kosmatego kłującego wnętrza ?
Wnętrze moich owoców nie jest tak kosmate jak rugosy. Ja mam w ogrodzie Rosa moyesii Geranium - pestki są duże (owoce też, tak z 6-7 cm długości) a całe wnętrze niewłochate. Ponieważ różyczka młoda i całego wiadra owoców jeszcze z niej nie zbiorę, to dokładm z rosnącego nieopodal na nieużytkach dzikiego krzaczora, którego zidentyfikowałam jako Rosa rubiginosa. Też ma bardzo fajne owocki, niekolczaste. Da się z nich wydłubać środek małym zaokrąglonym nożykiem ale wiadomo, że to tylko przy niewielkich ilościach wchodzi w grę, nie jestem masochistką ;-).
Do większych ilości służy takie urządzonko, które nie wiem czy ma polską nazwę - Flotte Lotte. Trzeba świeże owoce po odkrojeniu ogonków i pozostałości kielicha kwiatowego namoczyć w letnio-ciepłej wodzie na jakieś pół godziny aż zmiękną, a potem osuszyć ręcznikiem i przecisnąć przez Flotte Lotte. No i mus gotowy :-D.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
apple
Moderator
Posty: 438
Rejestracja: 2013-07-24, 19:32
Lokalizacja: warszawa

Post autor: apple »

chętnie się podłączę pod temat na czasie :-D

Dagnes używałam Flotte-Lotte w Niemczech do robienia przecieru z pomidorów :-)
W Polsce jednak chyba nie ma.

U mnie są owoce raczej małe i z kosmatym wnętrzem, jednak nie przeszkadza mi wydłubywanie, mogę się poświęcić ;-)

Pytanie, co z nimi dalej robić.

Nigdy nie robiłam wina, nie bardzo mam natchnienie żeby się zabierać za robienie. Czy do wina używa się całe owoce, bez wydłubywania?
ODPOWIEDZ