Ale!dagnes pisze:Padł też argument o tym, że koty żywione karmami mięsnymi wcale mniej nie polują i nie zabijają mniej myszy niż koty karmione wege. Problemem jest to, że mięsożerne (w domu) koty nie zjadają tych, które zabiją a wegańskie zjadają.
No kurcze, pomimo iż nie wprost ale dla mnie stoi to z sobą w sprzeczności.dagnes pisze:Zwolennicy wegańskich karm argumentują dalej, że nasze domowe zwierzaki nie mają już niczego wspólnego z dzikimi kotami, ich przodkami, bo są udomowione i niezdolne do życia w naturalnych warunkach, w tym do takiego jedzenia jak ich przodkowie.
A ja durna pała, prawie w ogóle kotu nic nie daje bo on wychodzący (2/3 życia spędza na zewnątrz) i polujaco zjadający.Potem okazało się, że po nitce możemy dojść do bardzo ciekawego kłębka. Odezwali się inni karmiący koty wege pisząc, że ich koty jedzą te wspaniałe wege-karmy w domu, a jak mają ochotę na mięso, to idą sobie same zapolować na myszy lub ptaki. I właśnie na tym polega koci weganizm, by koty od ludzi dostawały wyłącznie roślinki, a na mięso same polowały.
isabelle30, Pestuchna wam upoluje. Pytanie tylko jak od niej odbierzecie...
dagnes, no ja w jednym artykule pewnej behawiorystki przeczytałam, że pies jest wszystkożerny a nie mięsożerny, bo w jego diecie znajdują się też rośliny. A nawet szczątek roślin świadczy już przecież o wszystkożerności.