Odniosę się jedynie do kwestii merytorycznych.
Verano pisze:Otóż Verano nie czuje oporu przed podaniem soli, bo tak jej się ubzdurało w durnej główce tylko poddała w wątpliwość normę zawartą w kalkulatorze na podstawie, tego co pies produkuje drugim końcem. Kupa jest czarna jak noc, a nie podawałam nawet połowy tego co zaleca kalkulator więc chyba jednak coś jest nie tak...
Nie spotkałam się z możliwością powodowania czarnych kup przez sól. Taki efekt może dawać przede wszystkim przedawkowanie żelaza/krwi (albo upośledzenie wchłaniania w jelitach) lub krwawienie wewnętrzne.
Natomiast podawanie soli w ilości poniżej połowy normy może powodować zaburzenia gospodarki elektrolitowej, co w konsekwencji może także prowadzić do zaburzeń trawienia i przyswajania.
Verano pisze:Spójrz też w ilu przypadkach u kotów karmionych barfem w badaniach wychodzą przekroczone chlorki.
Przekroczone chlorki wychodzą przede wszystkim u osobników chorych i nie są wynikiem przedawkowania soli. Jeśli wahania poziomu chloru nie są równoległe do wahań poziomu sodu, to najczęściej są symptomem zaburzeń gospodarki wodno-elektrolitowej związanej np. z utratą wody przez nerki (niewydolność nerek; i to właśnie u zwierząt z PNN najczęściej wystepuje podniesiony chlor we krwi) lub przez przewód pokarmowy w czasie biegunek (jeśli opiekun jedzie z biegunkującym od jakiegoś czasu zwierzakiem do weta na badanie, to nie może spodziewać sie innego wyniku niż podniesiony chlor). Podniesienie poziomu chloru występuje także przy odwodnieniu, w nadczynności przytarczyc oraz w stanach zmniejszonego poziomu białka we krwi. Wszystko to jest niezależne od podaży soli w diecie.
Ale paradoksalnie, wysoki poziom chloru może wystąpić także u osobnika, którego dieta jest niedoborowa w sól i/lub szokowo zmniejszono mu podaż soli w diecie. Ponieważ chlor uczestniczy w odtwarzaniu wodorowęglanów, których zadaniem jest utrzymanie prawidłowego pH krwi i nie jest tak łatwo tracony z moczem i kałem jak sód, to w przypadku niedoboru i/lub nadmiernej utraty jonów o charakterze zasadowym (m.in. sodu) jego poziom będzie odzwierciedlał przechylanie się odczynu krwi w stronę zbyt kwaśną (to właśnie objaw nierównowagi elektrolitowej).
Snedronningen pisze:z niektórych wypowiedzi czasem wynika, ze barf to przede wszystkim suple a nie surowizna
Verano pisze:Bo jeżeli mam walić w niego tony supli do których mięso staje się ledwie "wypełniaczem"
Policzcie proporcje (wagowo) części mięsnej do części suplementowej i wówczas zacznijmy rozmawiać o tym, co jest podstawą BARFa, a co dodatkiem. Sprawa tego, co jest podstawą BARFa jest na tym Forum całkowicie jasna i ja nie widzę tu takiego miejsca, gdzie propagowano by model odwrotny.
Tego typu stwierdzenia są dla mnie propagandą antysuplementową uprawianą w psim BARFie. Ja się z nią mierzyć nie chcę i jeśli ktoś, nie żywiąc psa modelem whole prey (lub przynajmniej dobrze skonstruowanym franken prey) uważa, że suplementy są zbędne, albo że należy je podawać tylko wybiórczo i w dawkach będących niewelkim ułamkiem norm, a moje argumenty go nie przekonują, to niech postępuje według tego, co uważa za słuszne.
Snedronningen pisze:Mnie nikt nie przekona, że mam suplementować mięso, ja wolę suplementować psa. Wolę iść do weta i zrobić co miesiąc komplet badań przez jakiś okres aby wiedzieć, czy gdzieś są niedobory niż suplementować mięso, bo tak naprawdę nie wiem, jakie są w nim braki.
Można się tego dowiedzieć (przynajmniej z grubsza) przeglądając np. nasz Kalkulator. Jeśli Ciebie nic nie przekona do suplementowania męsa, to pozwól, że napiszę coś, co może przekona innych (zresztą pisałam to już nie raz na Forum). Badania krwi nie dają nigdy jasnej odpowiedzi na pytanie o to, czego brakuje lub jest za dużo w diecie. Ponieważ krew jest najważniejszym płynem ustrojowym w organizmie, to zachowanie jej idealnych parametrów zawsze jest priorytetem dla organizmu, który jest realizowany kosztem innych organów i tkanek. Jeśli organizmowi czegoś brakuje, to będzie tak długo zabierał daną substancję ze wszystkich możliwych miejsc i zachowując jej właściwy poziom we krwi, aż doprowadzi to np. do niewydolności lub obumierania jakiegoś organu i stanu zagrażającego życiu. Podobnie będzie z nadmiarami - wiele substancji da się "upchnąć" gdzieś po to, by we krwi nie było ich za dużo. Była już też kiedyś w psim dziale większa dyskusja o żelazie, gdzie tłumaczyłam, że poziom we krwi nie jest odzwierciedleniem jego zapasów w organizmie (bo trzeba badać ferrytynę). Można też mieć za wysoki poziom żelaza we krwi i cierpieć na niedokrwistość. Wiele niespodzianek szykuje organizm tym, którzy chcieliby widzieć proste przełożenie biochemii krwi na dietę.
Verano pisze:znasz lepszy sposób aby zafundować psiakowi srakę niż podać mu od razu wszystko na raz?
Znakomita większość kotów, które co do zasady są wrażliwsze pokarmowo od psów, przechodzi na pełny BARF (znaczy ze wszystkimi suplami) od razu. Robi się kompletną mieszankę mięs, kości, podrobów oraz wszystkich supli i podaje kotom z dnia na dzień. Bez okresów przejściowych, głodówek, żwaczy itp. I jakoś nie widać takich problemów jak u psów. Jedynie w pojedynczych przypadkach, dotyczących głównie kotów chorych przestawianych na BARF, stosujemy schemat stopniowego wdrażania poszczególnych elementów diety.
barbabella pisze:Bardzo przekonujące jest dla mnie ryzyko zaburzenia gospodarki elektrolitowej organizmu psiego i stąd złe samopoczucie, które może się zdarzyć przy przechodzeniu na BARF. Warto chyba doszczegółowić te kwestie w wątkach dla początkujących.
Moim zdaniem jest to naprawdę ogromnie niedoceniana kwestia. Wystarczy choćby spojrzeć na przerabianą już tutaj sól, której poziom w komercyjnych karmach nierzadko przekracza 2-3 krotnie normy, a która zostaje nagle, z dnia na dzień, całkowicie odstawiona przez opiekunów psów przy przejściu na BARF. Ale dotyczy to także innych elektrolitów niż sód.