Zniknęłam na trochę, bo komputer w naprawie.
Już nadrabiam i doczytuję.
Poodpowiadam to co zdążyłam przeczytać:
Pies miał robione badania krwi i moczu i porównywane z poprzednimi. Niektóre parametry się poprawiły, inne pogorszyły, inne stoją w miejscu. W oparciu o to z wetem doszliśmy do wniosku, że dietę trzeba zmodyfikować.
Pies jest 8-letni i dietę eliminacyjną będziemy wprowadzać wtedy, gdy przez dłuższy czas coś będzie jej szkodzić - biegunki, alergie, złe sampoczucie, pogorszone wyniki badań, a nie profilaktycznie.
CDN, przepraszam, że tak późno
[ Dodano: 2014-09-25, 13:32 ]
Kochani, staram się doczytać i wyłapać najważniejsze kwestie.
Dodam, że kici też miało robione badanie krwi w tym miesiącu i na jego podstawie chcemy modyfikować dietę. Nie badałyśmy moczu, bo nie dała złapać, ale polowanie trwa, choć widzę, że druga osoba by mi się przydała

Komu kot usiadł w łyżkę lub w opakowanie (już 3 razy, brawo Kiciu!) i musiał prać kocie portki, ten wie o czym mówię.
Więc podsumowuję: pies miał wykonane badanie krwi (morfologia, nerki, wątroba, tarczyca) i moczu z posiewem, a kot tylko badanie krwi j.w. Na usg z psem idę jutro, a z kotem mam poczekać.
Moje zwierzaki barfują od kwietnia tego roku, po drugiej, no trzeciej próbie w przypadku kota nam się udało przejść na mięso - nie karmimy się stale chrupami, choć kotka nam raz zastrajkowała na mięso, kiedy w domu był gość jedzący RC - dostawała Acanę z Applawsem, a do pokoju z RC jej nie wpuszczałam i nie mogła skubnąć. Gość wyjechał do siebie, minęło znowu trochę czasu i kotka dziś, choć przegłodzona (powinna zjadać BARFa około 140-150 gram zależnie od mieszanki - dostaje porcję 100 gram na dzień dzisiejszy i nie muszę dorzucać jej puszki, aby ruszyła mieszankę, co jest dla mnie absolutnym sukcesem i radością, gdyby nie nasi przyjaciele i ich doping prawdopodobnie poddałabym się i wróciłabym od razu na chrupy, bo kot nie chciał jeść barfa regularnie i się martwiłam.) Kotka nie schudła, ani nie przytyła - wygląda zdrowiej, futro się błyszczy, choć bardziej kołtuni, ale jak się je całym sobą to tak się ma.
Z wetem doszliśmy do wniosku, że kotka i suka były "odpowiednio 5 lat i 8 lat" wcześniej karmione innym pokarmem. Kotka zdecydowanie mniej białkowym, suka moim zdaniem odwrotnie, ale w diecie domowej opartej na gotowanym kurczaku i ryżu bez wyliczania wagi dziennej trudno to obecnie sprecyzować. W związku z tym ich układ pokarmowy i sposób wchłaniania będzie inny niż u kocięcia karmionego barfem od pierwszego posiłku. Mój wet życzy sobie zmodyfikować dietę, aby polepszyć ich wyniki i stan narządów wewnętrznych.
Doczytałam o białku i fosforze - zrezygnuję z kości całkowicie w takim razie (kurczaków jednodniowych, myszek, skrzydełek, skrzydeł, kości cielęcych). Na jesieni przyjdzie do nas jedynie kręgosłup jelenia, ale go nie rozgryzie (próbowała u ciotki już taki zleżały zjeść, ale jej się nie udało), a ładnie oczyści sobie zęby.
Co do cholesterolu psa - psina dostaje już lek na tarczycę (nie wiem, czy mogę wymienić jego nazwę?) i ja wiążę z nim ogromne nadzieje w kwestii zbicia cholesterolu.
Poziom węglowodanów został psu znacznie ograniczony z miesiąca na miesiąc - douczam się i z papek warzywnych zeszłyśmy na pół marchewki i 1/4 dużego buraka z olejem ostropestowym raz na 3-4 dni - nie codziennie. Olej ostropestowy dostaje również do barfa, wtedy kiedy nie dostaje warzyw (generalnie wychodzi dwie łyżeczki do herbaty dziennie, a ona waży 10,5 kg), świeży, nieprzemrożony, z lodówki, dodaję przed podaniem do rozmrożonej mieszanki. Co drugi dzień podkrada marchewkę lub pół ogórka - podkrada czyli moja mama daje jej bez mojej wiedzy, po przyjściu do domu spostrzegam zeżarte do połowy warzywo. Kiedyś była bardzo łapczywa i dwie marchewki dziennie potrafiła zjeść i dalej szukać jedzenia po podłodze - z miesiąca na miesiąc suplementując jej dietę widzę, że jest mniej łapczywa i potrafi nawet wybrzydzać skubana.
Zarówno psu jak i kotu oprę dietę na tym, co dotychczas - wołowinie gulaszowej i tłustszej, koninie - drobiu mięsie ze skórą, króliku oraz podrobach - wątrobie, sercach, żwaczach dla psa, a doczytam o dodatkowych źródłach ograniczenia fosforu - być może wtedy zrezygnuję z jakiegoś obecnego składnika ze względu na ogrom fosforu.
Psu ze względu na nadmiar kilogramów i przybranie w szybkim czasie (miesiąc temu ważona była chudsza, teraz przytyła kilogram i włos mi się zjeżył) będę ograniczać porcje żywieniowe (dostawała 2% swojej wagi), co już przy obecnej mieszance uczyniłam i spadła do 1-1,5%. Będziemy zęby zaciskać i zamykać się z własnym jedzeniem przed psem - to głównie stanowisko mojej mamy, bo ja na słodkie oczy się nie nabieram. Mieszkam z mamą i nie wyrzucę jej z domu za dokarmianie dzieci, choć staram się sporo rzeczy prostować i to skutecznie.
Dziękuję serdecznie

za każdą opinię i za każdy link i za każdą próbę przemówienia mi do rozumu, chcę dla tych i nie tylko tych futrzaków jak najlepiej i chcę je karmić świadomie i całkowicie za to karmienie wziąć odpowiedzialność.
Idę się dokształcać, póki mam komputer.
