Sihaya, bardzo dziękuję za wsparcie i kontakt telefoniczny. Wsparcie, dodam, merytoryczne i normalne, ludzkie.
Wiemy już, co i jak z kotem.
W moczu struwity, w sporej ilości, to raz. Dwa - leukocyty + sladowe ilości krwi.
W krwi wysokie eozynofile i mono.
Niski wapń.
Niska glukoza.
Enzymy wątrobowe wróciły do normy.
Generalnie wygląda to tak, jak niedożywiony kot.
Kiepska, naprawdę kiepska reklama BARFa.
Ja obstawiam, że podczas moich wyjazdów w zeszłym roku, kot się zestresował (miały dobrą opiekę, ale on boi się obcych), spadła mu odporność, złapał robaki i ja tym robakom podsuwałam BARFa i one się pasły, a o kot nie.
Na razie oba dostały srodki odrobaczające (w piątek). Pierwszy raz widziałam tabletkę na robaki, którą Sanjiro zjadł nieświadom będąc. Cirdan dostaje też metronidazol.
Jak na razie żadnych efektów nie widać, kuwetę przeczesuję, ale nic.
Cirdan czuje się lepiej, przestał się chować, ale dużo śpi. Ma momenty, kiedy się bawi, ale jest tego mniej. Sika ok.
Moja refleksja jest taka:
jeśli podejrzewasz, że z kotem jest coś nie tak, nie ma najmniejszego sensu robić okrojonych badań krwi. Minimum to małe przesiewowe, gdzie jest rozmaz leukocytów, wapń i kilka innych rzeczy.
Sam profil wątrobowy to za mało.
Od tej pory po prostu na wejście będę robić szerszy profil, bo nie opłaca się strzelać w ciemno na podstawie częściowych wyników. Kot miał USG, RTG, badanie krwi 1 i badanie krwi 2. A należało zacząć od badania krwi 2. I kot bylby rzadziej u weta, i mniej kasy by wyszlo, i nie byloby strzalow w ciemnosc.