Co prawda u nas nie BARFowo jeszcze, ale potrzebuję porad i wskazówek "na gwałt" dosłownie, bo sytuacja jest trochę przytłaczająca. Będzie długo, ale pewnie każda informacja się przyda. Dopisuję się do tego tematu, bo najbardziej chyba tu pasuje ten problem, ale jeżeli nie trafiłam, kajam się i proszę o przeniesienie do właściwego wątku albo o wydzielenie do nowego.
Dwa i pół miesiąca temu wzięliśmy dwa dzikusy z DT. Żal nam się zrobiło, że nikt ich nie chce i wyszło jak wyszło. Planowaliśmy co prawda dwa dorosłe burasy, a wylądowaliśmy z dwoma małymi (kotka ok. 3-4 m-cy i kot 4-5 m-cy) krowami. Życie
Krowa Młodsza o wdzięcznym imieniu Księgowa została nam przekazana od razu z informacją, że ma wrażliwy brzuszek. W DT od początku biegunki były "stabilizowane" karmą, niestety DT nie miał możliwości na zrobienie jej gruntownych badań (teraz to nadrabiamy, ale o tym za chwilę). Tytułem uzupełnienia - Krowy zostały wydarte przez DT ze schroniska. Widać było, że w życiu lekko nie miały, bo futro było żółte nawet na brzuszkach. Były też delikatnie mówiąc bardzo szczupłe.
Księgowa w momencie, gdy do nas dotarła, miała luźne kupy i była małą wytwórnią gazów. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to pewnie przez dietę. W DT była na Gourmecie, Joserze i innych takich (po tych karmach nie miała biegunki). Przez pierwszy miesiąc powoli przestawialiśmy Krowy na lepszą karmę mokrą; przez Applaws (bardzo krótki epizod) na Granatapet. Rewolucji żołądkowych nie było.
Po miesiącu zabraliśmy się za zmianę karmy suchej. Z Josery dla kociąt postanowiliśmy przejść na PoN. Zmiana się udała, trzy tygodnie Krowy wcinały sam PoN bez Josery. Księgowa w końcu miała kupy modelowe, z biogazowni pozostało niewiele. Dostawały dwa razy dziennie mokre - rano i wieczorem i stały dostęp do suchej.
Krowy rosły i przybierały na wadze. Księgowa to kot małego kalibru - obecnie waży ok. 2,7 kg, jest mała, ale nie chuda. Sierżant jest zdecydowanie większy, napakowany mięśniami, ok. 3,6 kg. Oba koty są żywotne, wesołe i szaleją po mieszkaniu. Koty są oczywiście zaszczepione, odrobaczone, niewychodzące.
Kilka dni temu Księgowa zaczęła mieć luźne kupy. W poniedziałek dosłownie się z niej lało. Krwi czy śluzu w kupie nie było i nie ma. Odstawiliśmy normalną karmę, przerzuciliśmy oba solidarnie na kurczaka z ryżem i marchewką i kurczaka w rosołku. Zaliczyliśmy dwa dni bez kupy (wet macał brzuchy i jelita były puste, więc zapchania nie było). Księgowa oczywiście jest cały czas (codziennie) oglądana przez weta, dostała już dwie kroplówki, zastrzyk wzmacniający, No-Spę i antybiotyk (w zastrzyku, dwukrotnie, niestety nie wiem jaki). Badania krwi ok., wyszedł lekki stan zapalny, ale w zasadzie wszystko w normie.
Obecnie Księgowa od wczoraj jest na RC Gastro Intestinal zgodnie z zaleceniem weta, Sierżant z konieczności też. Brak solidarności w żywieniu nie jest niestety możliwy do wdrożenia (koty robią wszystko razem, nawet nawołują się do wzajemnego towarzyszenia przy kupaniu. Jedzenia w pojedynkę nie będzie, jedzenia z oddzielnych misek bez wzajemnego podkradania sobie kąsków też nie, będzie za to głodówka). RC nie jest jednak tym, co chciałabym wpychać Krowom do żołądka. Nie uważam, że jest to dobry pokarm. Wiem, że kot w naturze nie je samego mięsa, ale nie zauważyłam, by jakikolwiek wychodzący kot polował na soję czy gluten z pszenicy... Dziś pojawiła się pierwsza kupa po przerwie. U Księgowej znowu bardzo luźna (luźna, ale nie biegunka), u Sierżanta w zasadzie ok, nawet pomimo zmiany karmy. Zbieramy kupy do badań, ale przez przerwę w kupaniu musieliśmy zacząć od nowa, w tym tygodniu powinniśmy jednak mieć już coś do oddania do laboratorium. Zrobimy też USG, ale chcemy dać Księgowej kilka dni wytchnienia, bo dostaje już szału na widok transporterka. Może źle robię, ale nie chcę jej dodatkowo stresować, jedna wizyta dziennie u weta to dla niej chyba i tak za dużo.
Potrzebuję porad od osób zdecydowanie bardziej doświadczonych - co i na co przebadać kotce, żeby w tej sytuacji dowiedzieć się, skąd ten ciągły problem z kupą? Pewnie jest lekki stan zapalny jelit, ale - choć wetem nie jestem - nawet z ludzkiego doświadczenia wiem, że może mieć miliard przyczyn. Raczej nie sądzę, by było to alergiczne. Alergia musiałaby wyjść po dwóch miesiącach w przypadku mokrej karmy i po miesiącu w przypadku suchej.
Czy w tej sytuacji jest jakiś sens w tym, aby przestawiać Księgową na BARF i jak to bezpiecznie zrobić? Księgus je od czasu do czasu w małych ilościach (tzn. jadła, teraz jest kurak plus suchy RC) surową rybę, gotowanego kurczaka, gotowane żółtko, myślę, że surowe mięso też by wcięła, zwłaszcza jakby nie było wyboru. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo Księgowa to zagorzały fan chrupek. Mokre w zasadzie mogłoby nie istnieć, myślę, że skubie je dla towarzystwa wyłącznie.
Problem jest tylko taki, że Krowy ciągle rosną, więc ograniczanie im dostępu do karmy nie jest najlepszym pomysłem, z kolei przy moim trybie życia karmienie inne niż rano i wieczorem plus stały dostęp do suchej nie wchodzi w grę (chyba że kupię automat do karmy, ale koty boją się wszelkich urządzeń, z wyjątkiem fontanny, więc nie wiem, czy w ogóle zaakceptują jedzenie z automatycznej miski).
Dodam jeszcze, że Księgowa nie jest wysterylizowana, ale mamy to w planach jak tylko rozwiążemy problem biegunkowy.
Najmocniej przepraszam za długość posta i chaos wypowiedzi.
