Jak sobie poradzić z taką łapczywością? Chciałabym jej dawać jak najszybciej kości, ale przy takim pochłanianiu, boję się że zrobi sobie krzywdę. Na razie plan mam taki, że ją troszkę przetrzymam na tym mięsku samym i będę jej kroić, bo wtedy to idzie odrobinkę wolniej i dodawać skorupki z jajek raz dziennie, a jak się przekona, że nikt żarełka nie podbiera i można się "podelektować" to zacznę wprowadzać mielone kostki. Co o tym myślicie?
BARF dla początkujących - pytania, problemy
-
Verano
A ja mam tak, że młoda wciąga wszystko z prędkością światła. Poradźcie co robić żeby szczeniak się tego oduczył. Wiem, że w hodowli dostawały chrupki z jednej wielkiej miski więc obowiązywała zasada kto pierwszy i szybszy w jedzeniu, ten lepszy
A teraz jak pies dostaje mięsko to po każdym posiłku ma czkawkę tak szybko pochłania. To trwa chwilę i zaraz przechodzi. Kuponki robi wzorcowe. Porcje w kalku wychodzą niby 140 gram, ale ja daję 2 razy więcej (10% wagi ciała) w 4 posiłkach, a i tak sunia patrzy na mnie jak na kata, że nie chcę dać więcej. Myślałam, że jeżeli dam jej porcję niepokrojoną to ona trochę zwolni i trochę się pomęczy... Gdzie tam! 60 gram luzowanego uda kuraka ze skórą zniknęło na 3 kęsy w niecałe 10 sekund (dawane z ręki, bo bałam się że się udławi). Serio, z zegarkiem w ręku! A byłoby pewnie jeszcze szybciej gdybym nie trzymała tego kawałka. Na kolację dostała znowu pokrojone na drobne kawałeczki i posypane mieloną skorupką z jajka. Wsunęła też szybko, ale przynajmniej wiem, że się cudak nie udławi.
Jak sobie poradzić z taką łapczywością? Chciałabym jej dawać jak najszybciej kości, ale przy takim pochłanianiu, boję się że zrobi sobie krzywdę. Na razie plan mam taki, że ją troszkę przetrzymam na tym mięsku samym i będę jej kroić, bo wtedy to idzie odrobinkę wolniej i dodawać skorupki z jajek raz dziennie, a jak się przekona, że nikt żarełka nie podbiera i można się "podelektować" to zacznę wprowadzać mielone kostki. Co o tym myślicie?
Jak sobie poradzić z taką łapczywością? Chciałabym jej dawać jak najszybciej kości, ale przy takim pochłanianiu, boję się że zrobi sobie krzywdę. Na razie plan mam taki, że ją troszkę przetrzymam na tym mięsku samym i będę jej kroić, bo wtedy to idzie odrobinkę wolniej i dodawać skorupki z jajek raz dziennie, a jak się przekona, że nikt żarełka nie podbiera i można się "podelektować" to zacznę wprowadzać mielone kostki. Co o tym myślicie?
Moj Ori nie jest lapczywy i nie je po korek, ale czesto nie chcialo mu sie gryzc kosci i tez potrafil je polykac prawie w calosci. Ja po prostu trzymalam mu dana porcje i wydzielalam jaki kawalek moze wlozyc do paszczy, reszte bylo zakryte dlonia.
Jesli probowal mnie gryzc po rekach aby dostac wiekszy kawal w jego przypadku dzialalo oburzone "aua!". Jesli by nie dzialalo to na pewno wlaczylabym samokontrole, czyli nauka psa kontrolowania swojego zachowania i powstrzymywanie sie od konkretnej czynnosci w tym przypadku pochlaniania wielkich kawalow jedzenia. Kluczem samokontroli jest zasada: dostaniesz to co chcesz dostac, ale tylko pod warunkiem, ze zrezygnujesz z tego co chcesz dostac :) powodzenia :)
Jesli probowal mnie gryzc po rekach aby dostac wiekszy kawal w jego przypadku dzialalo oburzone "aua!". Jesli by nie dzialalo to na pewno wlaczylabym samokontrole, czyli nauka psa kontrolowania swojego zachowania i powstrzymywanie sie od konkretnej czynnosci w tym przypadku pochlaniania wielkich kawalow jedzenia. Kluczem samokontroli jest zasada: dostaniesz to co chcesz dostac, ale tylko pod warunkiem, ze zrezygnujesz z tego co chcesz dostac :) powodzenia :)
Możesz karmic z ręki ale co będzie jak się Petra przyzwyczai, szczeniaczki dośc często jedzą łapczywie to minie ale w tej chwili istnieje obawa zadławienia i problem przy połykaniu kości.
Duży problem. Mój golden rasa żarłoczna jak świnka wietnamska aktualnie 13 miesięcy podchodzi do miski z dystansem i delektuje się jedzeniem, wcześniej zastanawiałam się czy ja mu coś do tej miski wrzuciłam, prędkośc nie do zmierzenia i bóle brzucha.
Duży problem. Mój golden rasa żarłoczna jak świnka wietnamska aktualnie 13 miesięcy podchodzi do miski z dystansem i delektuje się jedzeniem, wcześniej zastanawiałam się czy ja mu coś do tej miski wrzuciłam, prędkośc nie do zmierzenia i bóle brzucha.
Retriver
-
Verano
Możliwości widzę dwie:
1) pies się najadł i po prostu chwilowo ma dość, a wołowe skubnęła, bo było coś zupełnie nowego
2) kurczak był trefny egzemplarz i się sunia podtruła
Zapomniałam dodać, że kupka rano była bardzo ładna i "z tej strony" nic nie wskazuje na jakieś rewolucje w brzuszku.
Mam nadzieję, że to opcja pierwsza
Do tego jeszcze otarła sobie tylną łapkę (miała tam usuwany wilczy pazur, teraz strupek się odmoczył i odpadł) i psica zdecydowanie odmawia łażenia po trawie i krzakach, bo ją to uraża w tym miejscu. Chodzi tylko tam gdzie jest wysypana kora
Edit: Poopalała się trochę na tarasie po czym przeprosiła się z kurczakiem w misce i zjadła ładnie wszyściutko, powolutku, kawałek po kawałeczku. Komedia z tym psem normalnie...
Mirela, barfuj z psem od razu! Mojemu przybyło co nieco bo chciałam mu dogodzić - on jest ZAWSZE głodny - i dawałam mu więcej jedzenia niż wyliczone, plus smaki do treningu, plus się akurat trafiło bardzo tłuste mięso. Przybyło mu 2 kilo, ale on ciągle rośnie, teraz wróciliśmy do normalnej dawki i po tygodniu z powrotem żeberka się zaznaczają. Z kalkulatorem siadasz raz na tydzień - jeżeli podajesz mrożonki, to liczysz do przodu, jeżeli świeże i zależy co upolujesz, to możesz liczyć przeszły tydzień :P a z suplementami zrobić po mojemu - wszystko razem i wydzielać po trochu.
Natomiast jeżeli ktoś ma jakiś pomysł jak zmniejszyć tempo wchłaniania - bo to już nie jedzenie - to poproszę. Po 3 miesiącach wcale mu nie przeszło, pomimo że trenujemy samokontrolę - jak już się do miski dorwie, to 30 sekund max, myć nie trzeba. Jedyny sposób na zwolnienie tempa to grube kości z mięskiem - tu się już trzeba napracować żeby się najeść.
Verano, pies jest u ciebie niecały tydzień, jeszcze może przeżywać rozłąkę i nie mieć ochoty na nic. Kości dawaj prawdziwe a nie mielone, to dl psa wielka frajda sobie pogryźć. ja na początku bardzo się bałam, więc podawałam z ręki i pies się pięknie nauczył ogryzać mięso, obgryzać główki a zostawiać długie drzazgi po wylizaniu szpiku.
Natomiast jeżeli ktoś ma jakiś pomysł jak zmniejszyć tempo wchłaniania - bo to już nie jedzenie - to poproszę. Po 3 miesiącach wcale mu nie przeszło, pomimo że trenujemy samokontrolę - jak już się do miski dorwie, to 30 sekund max, myć nie trzeba. Jedyny sposób na zwolnienie tempa to grube kości z mięskiem - tu się już trzeba napracować żeby się najeść.
Verano, pies jest u ciebie niecały tydzień, jeszcze może przeżywać rozłąkę i nie mieć ochoty na nic. Kości dawaj prawdziwe a nie mielone, to dl psa wielka frajda sobie pogryźć. ja na początku bardzo się bałam, więc podawałam z ręki i pies się pięknie nauczył ogryzać mięso, obgryzać główki a zostawiać długie drzazgi po wylizaniu szpiku.
-
Verano
Jednak to te skorupki jej wczorajsze nie podeszły, bo poszła mała kupka i z wierzchu idealnie "opanierowana" tymi drobinkami skorupki. Psica się poopalała, poleżała i teraz widzę, że nabiera znów ochoty na zabawę. Widać fałszywy alarm... Po południu na 3 danie spróbujemy dać udko z ręki
Jeżeli nie opiszę jak poszło to znaczy, że mam odgryzione paluchy i nie daję rady klepać w klawiaturę 
-
psy-i-koty
- Moderator
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
-
Verano
Kupiłam takie małe udeczka po 130 gram z kostkami. Odcięłam jej tę górną część czyli faktyczne udko (wyszło z kostką 55 gram), bez pałki. Trzymałam mocno, a Petra dzielnie walczyła, ładnie gryzła i z udka został tylko 1,5 cm kawałeczek środkowy kostki. Reszta zniknęła w brzucholku
Wcześniej już odzyskała humor i szalała jak jeszcze jej się nie zdarzyło dotychczas. Czekam z niecierpliwością na wieczorny kuponek żeby sprawdzić czy się poprawiło. Efekt po kostkach to chyba dopiero w porannej, nie?
Niestety ma robaki - znalazłam w dzisiejszych porannych "kiełbaskach"
W poniedziałek jesteśmy u weta to się tym zajmiemy.
Niestety ma robaki - znalazłam w dzisiejszych porannych "kiełbaskach"
-
Verano
Petrusia z kośćmi radzi sobie cudnie. Dzisiaj rano był kuponek- wszystko elegancko strawione
Żadnych kawałków kostki czy chrząstki i kształt ładny i dobra konsystencja. Palce, po karmieniu mam całe, chociaż były chwile grozy pod koniec, bo to śliskie jednak jest do utrzymania, jak taki kawalątek zostaje w ręku
Dzisiaj pałeczka będzie też z ręki, a jutro dostanie kawałek tchawicy - będzie zachwycona.
Szczeniaczek był odrobaczany w hodowli trzykrotnie, Drontalem Junior. Ostatnia dawka podana 30 lipca, z zaleceniem żeby kolejną podać 30 sierpnia, ale ja nie bardzo ufam temu wetowi co się "opiekował" tym miotem, zresztą hodowca też nie był zadowolony. Sam mówił, że po drugiej dawce robale jak były tak były i dopiero trzecia dobrze zadziałała.
Ja myślę, że wczorajsza poranna ospałość była spowodowana tym, że te robale tak "masowo" dojrzały i wylazły na raz. Dzisiejszą kupkę przejrzałam też bardzo dokładnie i tym razem nie zauważyłam ani jednego. Co oczywiście nie znaczy, że w brzuszku ich nie ma. Mam tylko problem, bo zamiast tamtą kupę zatrzymać albo chociaż sfotografować to wywaliłam do WC
no a tera jak na złość "glistów niet"
Teraz studiuję wątek o robaczycach.
Prosiłabym o przeniesienie tych fragmentów postów do tematu o robaczycach, bo tutaj "zrobił się" nam OT".
Szczeniaczek był odrobaczany w hodowli trzykrotnie, Drontalem Junior. Ostatnia dawka podana 30 lipca, z zaleceniem żeby kolejną podać 30 sierpnia, ale ja nie bardzo ufam temu wetowi co się "opiekował" tym miotem, zresztą hodowca też nie był zadowolony. Sam mówił, że po drugiej dawce robale jak były tak były i dopiero trzecia dobrze zadziałała.
Ja myślę, że wczorajsza poranna ospałość była spowodowana tym, że te robale tak "masowo" dojrzały i wylazły na raz. Dzisiejszą kupkę przejrzałam też bardzo dokładnie i tym razem nie zauważyłam ani jednego. Co oczywiście nie znaczy, że w brzuszku ich nie ma. Mam tylko problem, bo zamiast tamtą kupę zatrzymać albo chociaż sfotografować to wywaliłam do WC
Prosiłabym o przeniesienie tych fragmentów postów do tematu o robaczycach, bo tutaj "zrobił się" nam OT".
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Wymioty taka "piana" często są z powodu GŁODU
Co do dyskusji na temat wyliczania
po 1: koty i psy w naturze żywią się inaczej. Kot przeważnie zjada dość zbilansowany każdy posiłek. PSy albo tak albo nie. Jak dorwą coś małego to jedzą całe, jak polują w grupie na większą zwierzynę to jedzą fragmenty. Musimy pamietać, że to są 2 bardzo różne gatunki zwierząt
Po 2 - wszelkie kalkulatory (choć z pewnością niesamowicie przydatne i pomocne) zawierają dane książkowe, uśrednione i dokonują obliczeń uśrednionych i na podstawie książkowych, uśrednionych "zapotrzebowań" na różne składniki. Ani każdy pies/kot nie będzie miał takich samych potrzeb ani każdy kawałek mięsa (np każda goleń, kazda łopatka) nie będzie miał takich samych wartości. Dlatego też nawet najdokładniejsze wyliczenia kalkulatorowe są dalej "mniej więcej". Organizmy są różne, różne warunki zycia itd i ani nie jesteśmy w stanie ani nie ma potrzeby wyliczania co do gramiczka
Jeśli chodzi o szczenięta. Im wyliczamy ciutkę bardziej ale np dawek ilościowych własnie nie. Młodziezy w iarę możliwości w ogóle się nie ogranicza jedzenia. W ten sposób mają szansę nauczyć się słuchać swojego ciała i swoich potrzeb. oza tym czy wyobrażacie sobie wyliczanie porcji na nowo codziennie biorąc pod uwagę, że przecież pies cały czas rośnie?
Co do pieska, który "przytył" z 17 na 20kg. Z opisu dosć jasno wymika, że nabrał masy a nie przytył. Nie ma absolutnie potrzeby zmieniania mu ilości pokarmu jeżeli na tej ilości, którą je ma dobrą figurę a głodny nie chodzi. Nie istnieje coś takiego jak dokładne wyliczanie dawki na kg psa. Bo zapotrzebowanie jest indywidualne. Wszelkie wyliczenia dawek są tylko i wyłącznie orientacyjne, jakaś opcja wyjściowa. Reszta to obserwacja psa
Jeli chodzi o apczywe jedzenie - nie kroi. Dawa due kawaki, niech musi gry. Nauczy sié
Co do dyskusji na temat wyliczania
po 1: koty i psy w naturze żywią się inaczej. Kot przeważnie zjada dość zbilansowany każdy posiłek. PSy albo tak albo nie. Jak dorwą coś małego to jedzą całe, jak polują w grupie na większą zwierzynę to jedzą fragmenty. Musimy pamietać, że to są 2 bardzo różne gatunki zwierząt
Po 2 - wszelkie kalkulatory (choć z pewnością niesamowicie przydatne i pomocne) zawierają dane książkowe, uśrednione i dokonują obliczeń uśrednionych i na podstawie książkowych, uśrednionych "zapotrzebowań" na różne składniki. Ani każdy pies/kot nie będzie miał takich samych potrzeb ani każdy kawałek mięsa (np każda goleń, kazda łopatka) nie będzie miał takich samych wartości. Dlatego też nawet najdokładniejsze wyliczenia kalkulatorowe są dalej "mniej więcej". Organizmy są różne, różne warunki zycia itd i ani nie jesteśmy w stanie ani nie ma potrzeby wyliczania co do gramiczka
Jeśli chodzi o szczenięta. Im wyliczamy ciutkę bardziej ale np dawek ilościowych własnie nie. Młodziezy w iarę możliwości w ogóle się nie ogranicza jedzenia. W ten sposób mają szansę nauczyć się słuchać swojego ciała i swoich potrzeb. oza tym czy wyobrażacie sobie wyliczanie porcji na nowo codziennie biorąc pod uwagę, że przecież pies cały czas rośnie?
Co do pieska, który "przytył" z 17 na 20kg. Z opisu dosć jasno wymika, że nabrał masy a nie przytył. Nie ma absolutnie potrzeby zmieniania mu ilości pokarmu jeżeli na tej ilości, którą je ma dobrą figurę a głodny nie chodzi. Nie istnieje coś takiego jak dokładne wyliczanie dawki na kg psa. Bo zapotrzebowanie jest indywidualne. Wszelkie wyliczenia dawek są tylko i wyłącznie orientacyjne, jakaś opcja wyjściowa. Reszta to obserwacja psa
Jeli chodzi o apczywe jedzenie - nie kroi. Dawa due kawaki, niech musi gry. Nauczy sié
-
Verano
Ja też myślałam, że ten biały "zwrot" był z głodu. Naładowałam jest mięska 110 gram, a pies zjadł raptem dwa kawalątka. Myślę, że gdyby była głodna to wciągnęłaby tę porcję na dwa kęsy. Na 99% jestem przekonana, że to przez robale, które z niej wyszły tego ranka.ciocia_mlotek pisze:Wymioty taka "piana" często są z powodu GŁODU
[...]
Jeli chodzi o apczywe jedzenie - nie kroi. Dawa due kawaki, niech musi gry. Nauczy sié
Z łapczywością już się ogarnęła. Dalej je szybko, ale gryzie ładnie i nie ma już czkawki więc problem uważam za rozwiązany.
Pewnie gdzieś już był poruszany temat, ale nie mogę znaleźć. Mój pies od 3 tyg. jest na barfie, ma najprawdopodobniej wrzody w dwunastnicy, dlatego nie dostaje kości i wszystko ma zmielone na papkę. Apetyt mu dopisuje, kupy są ładne, dużo rzadziej wymiotuje, ale męczą go gazy. Czy coś podaję nie tak jak powinnam? Wcześniej był przez całe życie na diecie mięso+ryż+warzywa (gotowane razem) i takich gazów nie było... pojawiły się razem z barfem. Trochę się martwię, bo nie chcę mu zrobić tą dietą krzywdy... Dodam tylko, że wszystkie wątki na forum dotyczące problemów z wrzodami już przeczytałam.
