Ostatnio u mnie w pracy wywiązała się ciekawa dyskusja. Między dwiema babciami, dwoma matkami dużych już dzieci i mną - matką 9 latki (za 2 tygodnie)....
Wyszłam na wyrodną matkę bo:
1. moje dziecko wychodzi i wychodziło na spacer niezależnie od pogody, mróz czy snieg, słońce czy deszcz, zawsze dużo czasu na powietrzu a zdaniem (podobno) lekarzy dziecko nie powinno wychodzic na dwór gdy jest poniżej -1 stopni....
2. Karmiłam swoje dziecko własnoręcznie robionymi zupkami - robiłam wielki gar zupy bazy i dodając do tego różne dodatki miałam kilka różnych zupek, porcjowanych w słoiczkach i zamrożonych w lodówie. Wyciągałam na bieżąco i miałam gotowe. A przecież jak ja tak mogłam bo nie potrafię zbilansować dziecku diety. Robiłąm źle bo słoiczki są niezastąpione. Tak samo robiłąm z warzywami, owocowe deserki , soczki z sokowirówki (o zgrozo) i takie tam....czym czyniłąm szkodę dziecku
3. Moje dziecko samo sobie wyjmuje z szafy ciuchy, kompletuje i się ubiera - matka leń
4.moje dziecko samo zostaje w domu gdy nie chce jej się wyjść ze mną na spacer z psem, późnym wieczorem gdy wychodzę na nocny spacer
I jeszcze kilka powodów.
Generalnie skupmy się na jedzeniu. Jestem be bo kochm swojego psa i sie przyznaję do tego na głos. Karmię go surowym mięsem i krwią i zapewne zaraz on pożre moje dziecko a potem mnie, bo przecież taki sposób karmienia powoduje agresję u psów. Karmiłam swoje dziecko mięsem a nie MOMem ze słoiczków, naturalnymi witaminami zamiast sztucznych suplementów. I teraz jeszcze daję jej drożdże, taurynę, algi....(do tego już się chyba nie przyznam
Tak więc....ludzie stają sie wygodni. Ale zamiast sie do tego przyznać, przyswajają sobie teorię na temat doskonałego bilansu skłądników w gotowych produktach.
Ja wam powiem wiecej. Moje dziecko w lesie zrywa sobie z krzaczków poziomki, jagody, maliny, i je zjada na swieżo. Ja też tak robię. Moje koleżanki patrzą na to z przerażeniem bo przecież to są owoce obsikane przez dzikie zwierzęta i napewno zaraz robale nam uszami wyjdą...Najlepsze jest to że jedna z nich ma działke na terenach często nawiedzanych przez łosie (tamte owoce napewno nie są obsikane przez dzikie zwierzaki)
ps. dziś była druga pani wet (byłam na pobraniu krwi), wypytywała mnie dokładnie o koszty, receptury, ogólnie Barf bo jej cytat "jak patrzy na Bruta to chce żeby jej pies był tak samo piekny"