Kącik wkurzonego barfera

Radosna twórczość na dowolny temat
ODPOWIEDZ
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Był, no ale nie wiem czy to daje 100% pewności.
Obrazek
Kazia
Moderator
Posty: 796
Rejestracja: 2011-09-21, 20:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Kazia »

Ja bym się dopytała dokładnie o szybkie zaszczepienie kota.
Kilku wetów, nie jednego.
A najlepiej na jakiejś uczelni, weta-zakaźnika.
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Dzwoniłam do powiatowego weta i jeszcze do mojego miejscowego, oboje powiedzieli, że nic nie mogę zrobić. Aczkolwiek postaram się jeszcze podzwonić gdzie indziej i poszperam jeszcze więcej w necie.
Obrazek
Kazia
Moderator
Posty: 796
Rejestracja: 2011-09-21, 20:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Kazia »

http://forum.przyroda.org/topics1/wscie ... 946,45.htm

http://nietoperze.pl/wydarzenia/x-okch- ... -w-polsce/

Jest tego więcej, ale te wydają mi sie dość wyczerpujące.
Zwróć uwagę, że okres wylęgania choroby jest dlugi, dlatego szczepienie ludzi już po pogryzieniu jest skuteczne (prawie zawsze).
A kot to przecież też ssak...dopytaj.
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Dziękuję za materiały, też przeczytałam, że niewielka ilość osobników chorych na wściekliznę została odnotowana, u mnie często one latają,ale do głowy by mi nie przyszło, że mój kot o 2 w nocy obudzi sie, zeskoczy z mojego łóżka i przeciągnie przez tą malutką kratkę rzucającego się nietoperza, jeszcze za nim ja zdążyłam zaświecić światło. Nigdy już nie zostawię na noc otwartego balkonu!! :shock:
Obrazek
Sandra
Moderator
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Meri, nie rób sobie wyrzutów....
Moje koty niejednokrotnie na całą noc zostają w volierze.
Dzisiaj Fudżi jeszcze o 4 rano był na wylocie (akurat sie przebudziłam i spojrzałam na jego legowisko) kawalera nie było.
Wrócił o pierwszym brzasku...umył łapkii w drzemkę.
Nie ograniczaj mu choćby tej wolności.
Wszystkiego nie przewidzisz. Kilka nocy wstecz trzy żabki , są akurat maleńkie, musiałam exterminować z pokoju w środku nocy.
Nie martw sie masz zawsze na to czas.
Wiem, ze to ukochany Twój kot, ja tez go wielbię, ale wierzmy, że wszystko dobrze sie skonczy. Działaj :kiss:
Awatar użytkownika
NSO
Moderator
Posty: 606
Rejestracja: 2014-01-28, 15:59
Lokalizacja: Poznań

Post autor: NSO »

No ale zaszczepienie przeciw wsciekliznie kiedy jest mozliwosc ze zwierze juz jest zarazone da cokolwiek? Chyba raczej oslabi organizm... bo to nic innego jak wszczepienie ponownie wscieklizny w organizm.
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Rozmawiałam z myśliwym i mówi, że u nas nie ma wścieklizny wśród nietoperzy, że nie spotkał się z tym od lat. Mimo wszystko pewności nie mam. Mogę tylko czekać i mieć nadzieję. :-(
Obrazek
Awatar użytkownika
Witalis
Moderator
Posty: 123
Rejestracja: 2013-04-14, 05:57
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Witalis »

Ja też jak kiedyś mój Psotnik wrócił z raną na pyszczku zestresowałam się, że miał walkę z lisem zarażonym wścieklizną. Zadzwoniłam do weterynarza, a ten uspokoił mnie tym, że od wielu lat nie odnotowano wścieklizny we Wrocławiu.
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Ten mój Haru... dlatego nie udało mi się zakupić fretki. On by zabił wszystko co się rusza (nie licząc kotów i psów), nawet na węża mi się kiedyś próbował rzucić, a szarpie nieźle, bo to nie mały kotek. W domu mieszka, na spacery chodzi na smyczy, balkon osiatkowany, a sporo już w swym kocim życiu zabił. Potrafi cały dzień siedzieć w miejscu w którym usłyszał jakieś szmery. Nie odpuści póki nie zabije :shock: .
Obrazek
Awatar użytkownika
Nina_Brzeg
Moderator
Posty: 862
Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
Lokalizacja: Brzeg

Post autor: Nina_Brzeg »

Szlag mnie trafia. Dosłownie i w przenośni.
Od zawsze byłam zdrowym dzieckiem - nigdy nie miałam grypy, anginy. Gorączka powyżej 38,5 stopnia chyba u mnie nie wystąpiła, w ciągu ostatnich wielu lat kojarzę dwie sytuacje, gdy miałam więcej niż stan podgorączkowy (np przy zapaleniu ucha). Za to notorycznie coś sobie robiłam - rozwalone czoło, wstrząs mózgu po zabawach na śniegu, obite kolano, itp. Nie przez to, że jestem 'sierotą' ale przez to, że zawsze wszędzie było mnie pełno - i tak dziwię się, że jedynym moim złamaniem był pęknięty kciuk :kciuk:
A od kilku lat ciągle coś mi jest. Nadal nie są to gorączki, grypy itp a raczej poważniejsze, przewlekłe rzeczy. Wcześniej wspomniane kolano, w którym uszkodzone więzadło wymagało artroskopii, długotrwałe bóle głowy przez które rok miałam nauczanie indywidualne w domu (głowa potrafiła mnie boleć 3 tygodnie bez przerwy) - 2 rezonansy, niezliczone eeg, dwa pobyty w szpitalu.
Od roku masakruje mnie endometrioza, w lutym miałam operacje.
A czarę goryczy przelał hallux, przez którego od 3 dni ledwo chodzę.
Mam 23 lata a czuje się jak emerytka.
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Awatar użytkownika
Skipper
Moderator
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Nie narzekać, nie narzekać, jeszcze całe życie przed Tobą - co będziesz mówić za 10 lat jak już teraz czujesz się jak emerytka ? ;-)

Z innej beczki - nie ma to jak pomysłowy kot. Rico sobie wczoraj wibrysy z jednej strony paszczy na gazie przypiekł :shock: No bo moje koty przecież WSZĘDZIE muszą nos wsadzić...
Przez Tośka mało nie obcięłam sobie dzisiaj palucha (na szczęście mam tylko ranę ciętą) - robiłam mieszankę, kroiłam mięso a toto namolnie mi pod nóż lezie, nijak go przegonić, woda ze spryskiwacza już nawet nie pomagała. No i w końcu opędzając się od kota i krojąc mięso pociachałam się :evil:
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Moje koty to tam zawsze mają mieszankę przyprawioną moją krwią :lol: ja jak mam nóż w ręce to nie umiem się nie pociąć.

A wibrysy u mnie Aurelka traci jak jest niegrzeczna. Kiedyś gdzieś czytałam, że kocie mamy skracają niesfornym kociętom wibrysy, gdy te są niegrzeczne. Tak właśnie robi Tula - jak Aurelka za bardzo dokazuje (czy Mefisto dokazywał) to zaraz ciach ciach i wibrysy nad oczami o połowę krótsze, nie ma zmiłuj się. Już jej powiedziałam, żeby przystopowała - bo jak Aurelka będzie na wystawie wyglądała bez wibrysów po jednej stronie :-P
Awatar użytkownika
Skipper
Moderator
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

A kota boli jak mu się wibrysy podcina/obgryza ? Rico ma z jednej strony takie nadtopione i poskręcane i wygląda po prostu fatalnie :twisted:
A Skippi to w ogóle przez pewien czas wibrysów nad oczami nie miał, nie wiem który go tak załatwił :roll:
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Nie boli, ale koty jakoś tak widać, że rozumieją, że to za karę. Może się wstydzą :mrgreen:
ODPOWIEDZ