Ech, Aldaker zawsze przyciąga wszelkie najdziwniejsze i tajemnicze przypadki czy sytuacje, więc jej przeżycia należą raczej do skrajnych

.
A serio - największym problemem wg. mnie w przypadku samodzielnie zrobionej mączki może być to, że niedokładnie zostaną usunięte wewnętrzne błonki ze skorupek przed wysuszeniem i zmieleniem. Te błonki zawierają białko i dlatego proces psucia może być dość szybki. Trzeba je usunąć naprawdę bardzo porządnie jeśli chce się mączkę przechowywać dłużej, pamiętając że są tam dwie warstwy tych błon. Swego czasu trochę się z tym nababrałam, wprawdzie tylko dla 1 kota, czasem dla 3 kotów, ale i tak doszłam w końcu do wniosku, że dla zaspokojenia własnego lenistwa zakupię gotową mączkę z Lilly's Bar, bo dla tych paru groszy nie będę się dłużej siłować z tymi błonami. I teraz jestem bardzo zadowolona ze swojej chytrości

.
Drugi problem to może być grubość mielenia, choć dla kotów i psów, które normalnie same gryzą i jedzą kości, nawet dość grubo zmielone skorupy nie powinny stanowić żadnego problemu. Oczywiście inaczej to wygląda w przypadku maluszków ledwo odstawionych od cycka albo nawet jeszcze nie - wtedy to faktycznie musi być pył.