No to ja niecałą godzinę temu wyszłam na chwilę do sklepu, wracam, a koło ławki przy wejściu na moją klatkę schodową kręci się mały łaciaty czarno - biały kotek, na oko może góra 8-9 tygodni.
Słodki maluszek

Zawołałam, przyszedł do mnie - zadbany, ale bez obróżki, więc gdyby się gdzieś zgubił to nie wiadomo czyj.
Parę dni temu widziałam podobnego kotka w bloku naprzeciwko na balkonie na parterze, tylko niestety nie pamiętałam którym, więc ponieważ ruchu o tej porze nie ma zostawiłam go tam gdzie chodził i filowałam co robi. Faktycznie za kilka minut zaczęli go szukać właściciele.
Kotek siedział na parkingu pod samochodem, facet go dość długo zawoływał żeby wyszedł.
Zastanawiam się gdzie tutaj jest logika:
1. wypuszczać tak małego kotka samopas na blokowisko z parkingami i jeżdżącymi samochodami - w tym przypadku zakładam, że został wypuszczony celowo, żeby sobie pochodził (u mnie po osiedlu biega kilka kotów, ale są to koty dorosłe i z obróżkami) - jakkolwiek ta wersja jest bardzo mało prawdopodobna, bo musiałby obejść cały bardzo dłuuugi blok żeby dojść tam gdzie był
2. wersja bardziej prawdopodobna - zostawiać kotka samego na balkonie na parterze (drzwi balkonowe były zamknięte) - czy trudno przewidzieć, że maluch może wyskoczyć i gdzieś poleźć ? W jego wieku wyskoczy, ale na pewno już nie wskoczy z powrotem bo na jego wiek to za wysoko. O ile bedzie wiedział który to jego balkon
To tak a propos ludzkiej logiki
