Pchły i kleszcze
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Chyba się skuszę i kupię jedną na zapas jak znam życie u weta cena pójdzie do góry. Wysyłkowo 85 zł a u weta 140 bo się pytałam.
[ Dodano: 2014-07-16, 11:08 ]
Moja nieuwaga
isabelle30, miałam chwilkę czasu i przejrzałam około 10 ofert, wysyłkowe nasze krajowe oferty w każdej z nich można nabyć produkt Foresto. Nie do końca rozumiem Twój przekaz informacji.isabelle30 pisze:Zooplus jest sklepem niemieckim - zaraz i to załatwią...
W Tofivecie możesz kupić tylko stacjonarnie - co jest zaznaczone bardzo wyraxnie na stronie sklepu
W pozostałych sklepach masz informację:
Produkt niedozwolony do sprzedaży wysyłkowej.
[ Dodano: 2014-07-16, 11:08 ]
isabelle30, masz rację cofam swoją opinie na temat zakupu, tylko nieliczne sklepy jeszcze je sprzedają, zauważyłam fakt reszta odbiór tylko osobisty.isabelle30 pisze:Tylko w Zooplusie , w hurtowni wet oraz u weta.
Moja nieuwaga
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Retriver, łącznie zmieniany 1 raz.
Retriver
Tak Was czytam ile u Was kosztują te wszystkie specyfiki u weta i z ciekawości ja sobie sprawdziłam ile kosztują moje co używam w wysyłkowej. U mojego weta to wszystko wychodzi mnie taniej (nie mówię o zakupach specyfików na cały sezon, bo takich nie robię)! Za obrożę u wetki zapłaciłam 5zł więcej niż kosztuje sama obroża bez wysyłki
Nie wiem - może ta moja wetka dlatego, że niedawno otworzyła gabinet ma takie ceny...
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez filka, łącznie zmieniany 1 raz.
Kupowałam różne preparaty i przeważnie drożej było u weta różnica na obroży dla dużego psa to kwota 55 zł dla mnie dużo. Co to za obróżka za 5 zł pewnie dla kociaczka.
Od kiedy mój kocio zawiesił się na obroży(przeżył) zakraplam go, kupuję duże opakowanie środka i część idzie na kociaka a część zostaje dla psa, ponieważ obróżka już traci swoje działanie a nie opłaca mi się kupować drugiej na ten sezon. kiedy kończycie zakraplać swoje zwierzaczki. Może zakraplacie w sezonie zimowym czy robicie odpoczynek

Od kiedy mój kocio zawiesił się na obroży(przeżył) zakraplam go, kupuję duże opakowanie środka i część idzie na kociaka a część zostaje dla psa, ponieważ obróżka już traci swoje działanie a nie opłaca mi się kupować drugiej na ten sezon. kiedy kończycie zakraplać swoje zwierzaczki. Może zakraplacie w sezonie zimowym czy robicie odpoczynek
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Retriver, łącznie zmieniany 1 raz.
Retriver
Źle przeczytałam myślałam, że 5 zł to koszt obroży stąd pomysł na kota.
Nie za ostro z tymi preparatami dwa na raz, możesz zafundować psiakowi problem z wątrobą, to są toksyczne świństwa. jeden jest obciążeniem a co dopiero dwa na raz. Żeby tylko obydwa nie miały w składzie tego samego składnika to już kumulacja nie do przejścia.
Na naszym terenie w tym roku w porównaniu do ubiegłego znacznie mniej.
Porównanie preparatów http://www.pupileo.pl/content.php?r=173 ... ze-i-pchly
Nie za ostro z tymi preparatami dwa na raz, możesz zafundować psiakowi problem z wątrobą, to są toksyczne świństwa. jeden jest obciążeniem a co dopiero dwa na raz. Żeby tylko obydwa nie miały w składzie tego samego składnika to już kumulacja nie do przejścia.
Na naszym terenie w tym roku w porównaniu do ubiegłego znacznie mniej.
Porównanie preparatów http://www.pupileo.pl/content.php?r=173 ... ze-i-pchly
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Retriver, łącznie zmieniany 1 raz.
Retriver
Nie mają tego samego składnika.
Tylko się cieszyć, że u was mniej, u nas znów znacznie więcej, co przychodzę to u wetki na stole pod kroplówką leży pies z babeszją
Na preparacie zakraplanym młoda złapała 6 kleszczy w ciągu 2 tygodni (2 i 3 tydzień od zakroplenia) a na obroży 2 w ciągu tygodnia (jeden na klatce piersiowej jakieś 10cm pod obrożą). I na obroży nie chodziła po lesie i trawach tylko po mieście. Dlatego decyzja o dwóch. Wolę zapobiegać niż leczyć tym bardziej, że w mojej okolicy jest dużo przypadków zarażenia.
Od 3 tygodni ma obydwa, obrożę zdejmę jak skończy się "sezon" na kleszcze i zostaną krople.
Tylko się cieszyć, że u was mniej, u nas znów znacznie więcej, co przychodzę to u wetki na stole pod kroplówką leży pies z babeszją
Na preparacie zakraplanym młoda złapała 6 kleszczy w ciągu 2 tygodni (2 i 3 tydzień od zakroplenia) a na obroży 2 w ciągu tygodnia (jeden na klatce piersiowej jakieś 10cm pod obrożą). I na obroży nie chodziła po lesie i trawach tylko po mieście. Dlatego decyzja o dwóch. Wolę zapobiegać niż leczyć tym bardziej, że w mojej okolicy jest dużo przypadków zarażenia.
Od 3 tygodni ma obydwa, obrożę zdejmę jak skończy się "sezon" na kleszcze i zostaną krople.
Ostatnio zmieniony 2014-07-16, 12:51 przez filka, łącznie zmieniany 1 raz.
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Retriever - związki w kroplach zostają w warstwie tłuszczu podskórnego i są wydzielane z wydzieliną łojową na powierzchnie skóry... nic się tam nie przedostaje do krwi wiec i wątroba nie ma z tym żadnej styczności.
Natomiast obroża - substancje w niej zawarte rozchodzą sie tylko po sierść w małym promieniu. Wogóle nawet nie dochodzą do skóry. Wiec watroba tym bardziej nie ma z tym styczności.
Krople podajemy co 4 tygodnie - jezeli pies sie często kąpie to częściej.
Obroże w zależnosci od deklarowanej trwałosci producenta co kilka mcy.
Sezon kleszczowy trwa na okragło. Wyjatek satnowi czas śnieznej i mroźnej zimy. Czyli w Polsce sa to jakies 3-4 tygodnie.
Nie wiem skąd wzięło cci się stwierdzenie, że w tym roku juz nadchodzi koniec sezonu... sezon jest w połowie dopiero.
Natomiast obroża - substancje w niej zawarte rozchodzą sie tylko po sierść w małym promieniu. Wogóle nawet nie dochodzą do skóry. Wiec watroba tym bardziej nie ma z tym styczności.
Krople podajemy co 4 tygodnie - jezeli pies sie często kąpie to częściej.
Obroże w zależnosci od deklarowanej trwałosci producenta co kilka mcy.
Sezon kleszczowy trwa na okragło. Wyjatek satnowi czas śnieznej i mroźnej zimy. Czyli w Polsce sa to jakies 3-4 tygodnie.
Nie wiem skąd wzięło cci się stwierdzenie, że w tym roku juz nadchodzi koniec sezonu... sezon jest w połowie dopiero.
- vesela krava
- Posty: 952
- Rejestracja: 2011-12-08, 19:06
- Lokalizacja: Francja
Tak czytam o tych chorobach odkleszczowych i przerazenie mnie bierze. Mialam w zyciu dwa psy, jeden chyba nigdy nie byl niczym skroplony (nie jestem pewna czy takie cuda juz wtedy istnialy), nosil tylko obroze, drugiego sie czasem w lecie skropilo, w lecie chyba tez obroze, a kleszcze sie po prostu wyciagalo. Zadnemu nic nigdy nie bylo. Czy to lut szczescia czy teraz wiecej zarazonych kleszczy grasuje?
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Jedno i drugie zapewne. To samonapedzające sie koło... kleszcz atakujacy zakażone zwierzę przeniesie chorobe na kolejne zwierzeta, potem zniesie zakazone jaja z których wyrosnie następne zakazone pokolenie.
Kiedyś nie było na naszym terenie takich pasożytów jak anaplazma czy dirofilaria...
Teraz już głosno sie mówi o anaplaźmie a w dobrych labach jest szybki test do wykrywania. Choroba z roku na rok coraz bardziej popularna. Nie wiem tylko czy dotyczy też kotów...
Dirofilaria - przenoszona przez komary, przywleczona w krajów tropikalnych wraz z miłośnikami słonecznych plaż. Tutaj aż tak lekko nie jest. W ciągu paru mcy mogło się zmienić ale gdy rozmawiałam z wetką - Polska była zieloną wyspą, na które dirofilarioza wystepuje ale brak zarejestrowanych testów i brak leku. Teraz napewno są dostępne SnapTesty. Co do leu? Nie wiem... pasożyt paskudny. Nicień zagnieżdżajacy sie w sercu. Nie trudno przewidzieć jaki jest finał tej historii
[ Dodano: 2014-07-16, 14:12 ]
Małe co nieco o dirofilariozie
http://www.felinologia.org.pl/dirofilar ... w-i-kotow/
Kiedyś nie było na naszym terenie takich pasożytów jak anaplazma czy dirofilaria...
Teraz już głosno sie mówi o anaplaźmie a w dobrych labach jest szybki test do wykrywania. Choroba z roku na rok coraz bardziej popularna. Nie wiem tylko czy dotyczy też kotów...
Dirofilaria - przenoszona przez komary, przywleczona w krajów tropikalnych wraz z miłośnikami słonecznych plaż. Tutaj aż tak lekko nie jest. W ciągu paru mcy mogło się zmienić ale gdy rozmawiałam z wetką - Polska była zieloną wyspą, na które dirofilarioza wystepuje ale brak zarejestrowanych testów i brak leku. Teraz napewno są dostępne SnapTesty. Co do leu? Nie wiem... pasożyt paskudny. Nicień zagnieżdżajacy sie w sercu. Nie trudno przewidzieć jaki jest finał tej historii
[ Dodano: 2014-07-16, 14:12 ]
Małe co nieco o dirofilariozie
http://www.felinologia.org.pl/dirofilar ... w-i-kotow/
Tak jeszcze odnośnie prawdopodobieństwa "łapania" czy "przenoszenia" kleszczy przez ludzi - ja przez większość swojego życia kilka miesięcy w roku spędzałam w lesie, dużą część tego czasu zbierając jagody, klęcząc na gołe nogi. Nigdy w życiu nie znalazłam na sobie ani jednego kleszcza. Za to moja babcia, która chodziła na jagody ze mną i w te same miejsca, z każdego wypadu do lasu przynosiła na sobie 3-4 kleszcze. Nie pamiętam, by wróciła z lasu bez kleszcza i ona raczej też nie pamięta. Ja za to w swoim życiu spotkałam kleszcza (jako ja, a nie na zwierzaku) raz - na skromnym ogródku, spacerował sobie po betonowej wylewce i bardzo miał ochotę skorzystać ze mnie jako ze środka transportu. To nie jest tak, że jak ktoś chodzi po krzakach to przynosi do domu stada kleszczy, a jak chodzi po chodnikach, to jest dla kleszczy niewidzialny. Wiadomo - przyniesienie kleszcza z krzaków jest bardziej prawdopodobne, niż z chodnika
ale przyniesienie z chodnika nie jest niemożliwe i myślę, że warto zdawać sobie z tego sprawę, bo to jest w zasadzie loteria.

