Bez żwirku ?
Bez żwirku ?
A ja mam kuwety bezżwirkowe :) jako ostatni chyba dinozaur z czasów, kiedy w Polsce żwirek sie przywoziło z zagramanicy :)
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Kazia, łącznie zmieniany 1 raz.
- Nina_Brzeg
- Posty: 862
- Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
- Lokalizacja: Brzeg
Taka bezżwirkowa kuweta nie śmierdzi? Trzeba chyba mega często sprzątać?
U mnie nauka robienia do wc jest niemożliwa - koty nie mają dostępu do łazienki.
Poza tym jak widzę jaką mają frajdę z rycia w żwirku
U mnie nauka robienia do wc jest niemożliwa - koty nie mają dostępu do łazienki.
Poza tym jak widzę jaką mają frajdę z rycia w żwirku
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tak, kuweta stoi tuż przy drzwiach wejściowych, prawie każdy na nią wpada. Ale to jest miejsce, gdzie koty najbardziej lubią siusiać, więc już trudno.
Można takie kuwety kupić, np tutaj, mają bardzo dobry plastik nie wchalaniający zapachów.
http://www.emusklep.pl/krispol-kuweta-b ... wojna.html
Produkowane są 2 rozmiary, mała i duża.
Ale ja mam też kuwety malarskie z dopasowaną malarską kratką, kupowane w OBI, świetnie sie sprawdzają...aczkolwiek modele kupowane dawniej były lepsze, cięższe, stabilniejsze. Te właściwie też nie wchłaniają zapachów.
Mam też kuwety fotograficzne z własnoręcznie wierconymi dziurkami, moje najpierwsze :)
Z kuwety śmierdzi kupa...no ale to ze żwirkowej też śmierdzi przecież.
Jednak rzeczywiście kuwety bezżwirkowe najlepiej sie sprawdzają, jeśli ktoś jest dużo w domu.
U mnie są myte 4 razy dziennie w porach kociego wzmożonego siusiania, a kupy sprzątane na bieżąco.
Największą ich zaletą jest, że nie mam rozniesionego po domu żwirku.
No i oszczędność na żwirku oczywiście. Bo jednak woda ciągle jest tańsza.
Można takie kuwety kupić, np tutaj, mają bardzo dobry plastik nie wchalaniający zapachów.
http://www.emusklep.pl/krispol-kuweta-b ... wojna.html
Produkowane są 2 rozmiary, mała i duża.
Ale ja mam też kuwety malarskie z dopasowaną malarską kratką, kupowane w OBI, świetnie sie sprawdzają...aczkolwiek modele kupowane dawniej były lepsze, cięższe, stabilniejsze. Te właściwie też nie wchłaniają zapachów.
Mam też kuwety fotograficzne z własnoręcznie wierconymi dziurkami, moje najpierwsze :)
Z kuwety śmierdzi kupa...no ale to ze żwirkowej też śmierdzi przecież.
Jednak rzeczywiście kuwety bezżwirkowe najlepiej sie sprawdzają, jeśli ktoś jest dużo w domu.
U mnie są myte 4 razy dziennie w porach kociego wzmożonego siusiania, a kupy sprzątane na bieżąco.
Największą ich zaletą jest, że nie mam rozniesionego po domu żwirku.
No i oszczędność na żwirku oczywiście. Bo jednak woda ciągle jest tańsza.
U mnie Rico i Tosiek bardzo lubią przesiadywać w muszli klozetowej i skwapliwie korzystają z każdej nadarzającej się okazji żeby tam wejśćNina_Brzeg pisze:U mnie nauka robienia do wc jest niemożliwa - koty nie mają dostępu do łazienki. Poza tym jak widzę jaką mają frajdę z rycia w żwirku
A co do frajdy kopania w żwirku - popieram w 100%
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Kurczę u mnie czarny diabełek toby się dał namówić na każdą opcję bezżwirkową byle było "szybciej" niż ze żwirkiem bo jej na takie dyrdymały jak kopanie i zasypywanie w żwirku swoich urobków szkoda czasu ;) często jej się zdarza wskoczyć do kuwetki świeżo umytej zanim jeszcze zdążę żwirku nasypać, nasiusiać i natychmiast wyskoczyć żeby łapek nie zamoczyć.
Ale moje małe szare pasiaste bez kopania nie mogłoby żyć. Ostatnio przyglądałam się fascynującej scence jak szukała odpowiedniego miejsca do sisusiania w ogródku. Cały proces trwał dobrze ponad 15minut
Najpierw było szukanie odpowiedniego miejsca metodą "prób i błędów" czyli najpierw wykopywała dołeczek a potem się do niego przymierzała dupcią czy pasuje
i tak chyba z 5 razy + poprawki (pogłębianie/poszerzanie dołeczka) zanim jej podpasowało. A po siusianiu bardzo długi rytuał dokładnego zakopywania, uklepywania itd. No i jak takiemu kociakowi można odebrać kuwetkę ze żwirkiem
? Jej życie legło by w gruzach.
Ale moje małe szare pasiaste bez kopania nie mogłoby żyć. Ostatnio przyglądałam się fascynującej scence jak szukała odpowiedniego miejsca do sisusiania w ogródku. Cały proces trwał dobrze ponad 15minut
Ja się zastanawiam od dawien dawna nad taką kuwetą bez żwirku, bo moje panie żwirku nie lubią - żwirek to jest po to, żeby go odgarnąć na bok i nasiusiać na plastik
a potem czasem od niechcenia drapną dwa razy żwirek, że niby zakopują, ale "zakopują" głównie przestrzenią wokół kuwety - kafelkami, panelami, drzwiami, ścianą. Chyba sprawdziłaby się u nich kuweta z kratką, ale obawiam się o higieniczność tego rozwiązania. Ale z drugiej strony... czy żwirek jest higieniczny? 
Moim zdaniem, żwirek to dopiero nie jest higieniczny.
Raz, że każdy żwirek pyli....a ten pyl dostaje się do kocich dróg moczowych, oddechowych, wszędzie.
Dwa, że jak jest żwirek, to prowokuje do sprzątania kuwety raz dziennie albo i rzadziej, bo przecież tak zalecają producenci, a kot i tak to zakopie. I żwirek zapach pochłonie, więc nie śmierdzi w domu...zapewne. Ale przecież kot wchodzi do tego niby zakopanego drugi raz i trzecie, i przekopuje ten zasikany żwirek...a czasem i tę kupę, której się od razu nie sprzątnie.
Tymczasem u mnie kupy są sprzątane niemal natychmiast, chyba że, rzadko kiedy, "się zrobi" w nocy, to już do rana czeka (jak wstanę w nocy i widzę, że jest, to oczywiście sprzątam, ale one jeśli w ogóle to raczej bardziej nad ranem robią. Jednak przeważnie uprzejmie kupkają w dzień).
Siusiu robią w okolicach śniadania, obiadu i po kolacji, i w tych porach wszystkie kuwety są myte.
Planuję, że kiedyś kiedy już nie będę miewała kociaków, nauczę dorosłe załatwiać sie do kibelka...może mi się uda. Dla mnie to jest ideał.
Raz, że każdy żwirek pyli....a ten pyl dostaje się do kocich dróg moczowych, oddechowych, wszędzie.
Dwa, że jak jest żwirek, to prowokuje do sprzątania kuwety raz dziennie albo i rzadziej, bo przecież tak zalecają producenci, a kot i tak to zakopie. I żwirek zapach pochłonie, więc nie śmierdzi w domu...zapewne. Ale przecież kot wchodzi do tego niby zakopanego drugi raz i trzecie, i przekopuje ten zasikany żwirek...a czasem i tę kupę, której się od razu nie sprzątnie.
Tymczasem u mnie kupy są sprzątane niemal natychmiast, chyba że, rzadko kiedy, "się zrobi" w nocy, to już do rana czeka (jak wstanę w nocy i widzę, że jest, to oczywiście sprzątam, ale one jeśli w ogóle to raczej bardziej nad ranem robią. Jednak przeważnie uprzejmie kupkają w dzień).
Siusiu robią w okolicach śniadania, obiadu i po kolacji, i w tych porach wszystkie kuwety są myte.
Planuję, że kiedyś kiedy już nie będę miewała kociaków, nauczę dorosłe załatwiać sie do kibelka...może mi się uda. Dla mnie to jest ideał.
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Acha a dla mnie dwa razy tyle pracy. Bo kuwetki i tak nadal będę sprzątać i rozsypany żwirek dookoła a do tego jeszcze będę pilnowała czy w WC czysto i czy kota nikt tam przez przypadek nie zamknął. Nie dziękuję. Ale nad bezżwirkową kuwetką się zaczynam zastawiać jako dodatkową. Może jakby się diabełkowi spodobało to chociaż mniej tego żwirku by szło, no i do badania mocz byłoby łatwiej pobrać. Jak będę miała wolą stówkę to nabędę taką jak Kazia podlinkowała i potestuję :)
Ja myślę, że jak koty się do kibelka załatwiają to WC jest cały czas otwarte, i klapa od sedesu też.
Zresztą, u mnie i tak WC jest otwarte :) a jak już ktoś musi się zamknąć, to w drzwiach na dole jest wyjęta kratka wentylacyjna, i koty też mogą wejść. Takie rozwiązanie, z wyjętą kratką, widziałam w kilku hodowlach, czasem jest tam kawałek grubej tkaniny przymocowany tylko od góry, że niby zamyka, a koty przechodzą swobodnie.
Zresztą, u mnie i tak WC jest otwarte :) a jak już ktoś musi się zamknąć, to w drzwiach na dole jest wyjęta kratka wentylacyjna, i koty też mogą wejść. Takie rozwiązanie, z wyjętą kratką, widziałam w kilku hodowlach, czasem jest tam kawałek grubej tkaniny przymocowany tylko od góry, że niby zamyka, a koty przechodzą swobodnie.

