Ile czasu zajmuje przygotowanie mieszanek?
Margot, lepiej nie strasz ludzi
. Ty masz chore koty i ja doskonale rozumiem jak bardzo trzeba uważać i być dokładnym przy robieniu jedzenia dla nich, bo mój Pedro też zdrowy nie jest. Kiedyś robienie mieszanek zajmowało mi mniej czasu, nie musiałam tak drobno kroić (teraz muszę, bo kot ma usunięte większość zębów) ani aż tak uważać z dawkowaniem suplementów oraz porcjowaniem jedzenia (ze względu na nerki teraz wyliczam wszystko dokładniej). Tak więc jestem w stanie uwierzyć, że ludziom, którzy mają zdrowe koty (a jak jeszcze są niewybrednymi żarłokami, to w ogóle luksus) zrobienie BARFa nie zajmuje wiele czasu. Widziałam jak robiła mieszankę moja siostra dla swoich zdrowych głodomorów - rach ciach i gotowe. Mięso pokrojone byle jak na duże kawały, odrobina zblendowana, suplementy łyżeczką 1ml trochę na oko prosto do mięsa, do tego dolana woda i szybkie mieszanie ciapraki ręką. Bez ważenia do pojemniczków i po pół godzinie wszystko gotowe.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Pierwsza część pokrywa się ze mną - kroję bardzo "byle jak", blenduję jeszcze bardziej byle jakdagnes pisze:Mięso pokrojone byle jak na duże kawały, odrobina zblendowana, suplementy łyżeczką 1ml trochę na oko prosto do mięsa, do tego dolana woda i szybkie mieszanie ciapraki ręką. Bez ważenia do pojemniczków i po pół godzinie wszystko gotowe.
Ostatnio robię mieszanki z ok. 20-35 kg na raz. Na cały proces - od zakupu do zapakowania - wychodzi mi ok. 6 - 8 godzin. W zależności od tempa pracy. Po krojeniu mięs muszę troszkę odsapnąć.
Dużo czasu zajmowało mi trybowanie kości z różnych mięs, to się wycwaniłam, i tam gdzie kupuję mięso proszę o to. Panowie w trymiga trybuja udźce indycze. Pani wołowinkę również z kostek szybciutko odkrawa. Na kościach robię zupy dla ludzi. W domu wykrawam tylko to, czego nie wykrojono mi na miejscu - ale tego mam niewiele.
Połowę czasu zajmuje mi przygotowanie mięsa do mielenia.
Samo mielenie idzie szybciutko, choć muszę co jakiś czas wyłączać maszynkę, żeby się nie przegrzała. Ponieważ zawsze miałam kłopot z dobrym wymieszaniem wszystkich składników to kupiłam sobie miskę o pojemności 60 litrów (kosztowała 44 zł) i moja mordęga z kombinowaniem, jak dobrze wymieszać mięso z suplami i wodą się skończyła.
Zamierzam kupić jeszcze zgrzewarkę do folii spożywczej. Zgrzewarka ma pompkę próżniową do wyssania powietrza z woreczka przed jego zgrzaniem. Bardzo nie lubię wiązać woreczków na supełek lub drucikami. Zobaczymy czy to coś przyspieszy. Mam nadzieję, że odsysając powietrze z woreczków będzie więcej miejsca na nie w zamrażarce.
Zobaczę czy zgrzewarka pomoże w pakowaniu.
Dzięki tym małym usprawnieniom czas przygotowania mieszanek nieco się skrócił, ale i tak sporo czasu zajmuje. Nie narzekam, wiem, że jak się zdecydowałam robić mieszanki dla sporej ilości kotów to to robię i już. Ten trud wynagradza mi wygląd kotów i świadomość, że mieszanki zawsze zostaną zjedzone ze smakiem.
Dużo czasu zajmowało mi trybowanie kości z różnych mięs, to się wycwaniłam, i tam gdzie kupuję mięso proszę o to. Panowie w trymiga trybuja udźce indycze. Pani wołowinkę również z kostek szybciutko odkrawa. Na kościach robię zupy dla ludzi. W domu wykrawam tylko to, czego nie wykrojono mi na miejscu - ale tego mam niewiele.
Połowę czasu zajmuje mi przygotowanie mięsa do mielenia.
Samo mielenie idzie szybciutko, choć muszę co jakiś czas wyłączać maszynkę, żeby się nie przegrzała. Ponieważ zawsze miałam kłopot z dobrym wymieszaniem wszystkich składników to kupiłam sobie miskę o pojemności 60 litrów (kosztowała 44 zł) i moja mordęga z kombinowaniem, jak dobrze wymieszać mięso z suplami i wodą się skończyła.
Zamierzam kupić jeszcze zgrzewarkę do folii spożywczej. Zgrzewarka ma pompkę próżniową do wyssania powietrza z woreczka przed jego zgrzaniem. Bardzo nie lubię wiązać woreczków na supełek lub drucikami. Zobaczymy czy to coś przyspieszy. Mam nadzieję, że odsysając powietrze z woreczków będzie więcej miejsca na nie w zamrażarce.
Zobaczę czy zgrzewarka pomoże w pakowaniu.
Dzięki tym małym usprawnieniom czas przygotowania mieszanek nieco się skrócił, ale i tak sporo czasu zajmuje. Nie narzekam, wiem, że jak się zdecydowałam robić mieszanki dla sporej ilości kotów to to robię i już. Ten trud wynagradza mi wygląd kotów i świadomość, że mieszanki zawsze zostaną zjedzone ze smakiem.
Ostatnio zmieniony 2014-06-12, 12:50 przez Tufitka, łącznie zmieniany 1 raz.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Dagnes a Pedro zachorowal na nerki przy barfie ?dagnes pisze:Margot, lepiej nie strasz ludzi. Ty masz chore koty i ja doskonale rozumiem jak bardzo trzeba uważać i być dokładnym przy robieniu jedzenia dla nich, bo mój Pedro też zdrowy nie jest. Kiedyś robienie mieszanek zajmowało mi mniej czasu, nie musiałam tak drobno kroić (teraz muszę, bo kot ma usunięte większość zębów) ani aż tak uważać z dawkowaniem suplementów oraz porcjowaniem jedzenia (ze względu na nerki teraz wyliczam wszystko dokładniej). Tak więc jestem w stanie uwierzyć, że ludziom, którzy mają zdrowe koty (a jak jeszcze są niewybrednymi żarłokami, to w ogóle luksus) zrobienie BARFa nie zajmuje wiele czasu. Widziałam jak robiła mieszankę moja siostra dla swoich zdrowych głodomorów - rach ciach i gotowe. Mięso pokrojone byle jak na duże kawały, odrobina zblendowana, suplementy łyżeczką 1ml trochę na oko prosto do mięsa, do tego dolana woda i szybkie mieszanie ciapraki ręką. Bez ważenia do pojemniczków i po pół godzinie wszystko gotowe.
Pani z wołowiną nie mieszka w Warszawie, tam, gdzie mieszka ma 9 kotów i też karmi mięskiem. To nie dziwi ją, że ludzie kupują mięso dla zwierząt. Nie tylko ja kupuję dla zwierzaków. Mówi że ma kilka takich klientek. W pawilonie z drobiem już się oswoili, że biorę dla zwierząt i trybują kostki.
W zwykłych sklepach mięsnych, gdzie cena jest wysoka, to pewnie by mi nie odkroili kości, ale na bazarze, targowisku jest to możliwe. Dzięki temu nawiązuje się kontakty i niekiedy coś lepszego w niższej cenie sprzedadzą. Jak Pani nie zapominała, to jutro będzie miała dla mnie polędwicę wołową (to dla Mamy) za 40 zł./kg. Cena w sklepie 76 zł./kg.
miska 60 litrowa

robiłam w niej mieszankę z prawie 30 kg mięsa i podrobów. jeszcze było troszkę miejsca na jakieś 5-10 kg.

W zwykłych sklepach mięsnych, gdzie cena jest wysoka, to pewnie by mi nie odkroili kości, ale na bazarze, targowisku jest to możliwe. Dzięki temu nawiązuje się kontakty i niekiedy coś lepszego w niższej cenie sprzedadzą. Jak Pani nie zapominała, to jutro będzie miała dla mnie polędwicę wołową (to dla Mamy) za 40 zł./kg. Cena w sklepie 76 zł./kg.
miska 60 litrowa

robiłam w niej mieszankę z prawie 30 kg mięsa i podrobów. jeszcze było troszkę miejsca na jakieś 5-10 kg.

„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
15kg = niecałe 3 godzinki z przerwami na odpoczynek (dla mnie i blendera) i wizytą na 4. piętrze w celu upchania tego, co nie zmieściło się u mnie
mimo wszystko podziwiam pakowność swojej zamrażarki, nie przestaje mnie zaskakiwać. Jedną szufladę zajmuje nasze jedzenie, w dwóch pozostałych zmieściła się prawie cała bieżąca mieszanka, zalega jeszcze część poprzedniej, zapas zamrożonych żółtek, kilka kurczaków czekających na to aż kociątka podrosną i kilkanaście przepiórek Aurelki.
Jedyne co mnie dołuje to fakt, że powoli wszystkie kociaki zaczynają już jeść mieszankę i te 15kg wystarczy mi w tym układzie na góra dwa tygodnie... Hm... dołuje... albo i nie
Jedyne co mnie dołuje to fakt, że powoli wszystkie kociaki zaczynają już jeść mieszankę i te 15kg wystarczy mi w tym układzie na góra dwa tygodnie... Hm... dołuje... albo i nie

