Ja również skrzydła mielę w zwykłym zelmerze. Od prawie dwóch lat tak robię i przez ten czas tylko dwa razy nożyk mi się połamał. Teraz po prostu przed włożeniem do maszynki skrzydła siekierką trochę potrzaskam i nie wciskam już na siłę popychadłem.
Jeśli chodzi o podroby to "zakumplowałam" się ze sprzedawczyniami patronackiego sklepu miejscowej rzeźni. Dzień wcześniej dzwonię do sklepu i dyktuję listę zakupów a potem już tylko odbieram.
Nie raz w taki właśnie sposób dostałam serce wołowe, którego nigdy nie widziałam w wolnej sprzedaży.
Obok mojego domu mam niewielki sklepik spożywczy. Są tam również i wędliny i mięso. Najzwyczajniej w świecie zagadnęłam panią czy byłaby możliwość ściągnięcia jakichś nietypowych zakupów w postaci okrawków, resztek mięsnych i tym podobnych specjałów dla moich ogonów... W przeciągu dwóch tygodni pani sama mnie zagadnęła. Popytała swojego dostawcę i w ten sposób mam już kolejną ścieżkę wydeptaną.
Nie mieszkam w wielkim mieście, choć supermarketów mam od groma ale łatwiej mi jest właśnie cokolwiek załatwić w małych punktach sprzedaży. Nie znoszę marketów.