Koty nie chcą jeść
Ja moje brałam na przetrzymanie, bo od miesiąca miały trochę słabszy apetyt. Myślałam, ze to pogoda, raz zjadły mniej raz w miarę normalnie. Wynik taki, ze badania, które miały być tylko formalnością, nie wyszły najlepiej. Teraz sie zastanawiam czy to nie przez to ich niedojadanie... 
Fena jaknie je to i nie pije, a wody w mieszance tez dużo nie wchodzi. Próbowałam juz chyba wszystkiego, zeby ja zachęcić do picia, ale ona liźnie dwa razy ina tym koniec. Teraz jeszcze sie nauczyla udawać ze pije...
W desperacji kupilam fontannę, mam nadzieje, ze ja przekona do picia.
Fena jaknie je to i nie pije, a wody w mieszance tez dużo nie wchodzi. Próbowałam juz chyba wszystkiego, zeby ja zachęcić do picia, ale ona liźnie dwa razy ina tym koniec. Teraz jeszcze sie nauczyla udawać ze pije...
W desperacji kupilam fontannę, mam nadzieje, ze ja przekona do picia.
- MorgaineAnne
- Posty: 9
- Rejestracja: 2014-05-12, 20:38
Witajcie ponownie na forum. Pojawiły się pierwsze problemy. Mała Pangma jak widzi surowe mięso to bezapelacyjnie rzuca się na nie i z szybkością światła pożera co ma w misce.
Natomiast Shisha. Shisha daje nam w kość. O ile zawsze uwielbiała surowe mięso bez dodatków (i na etapie przyrządzania mieszanki - na razie z felini) robi wszystko, żeby pożreć jakiś kawałek kurczaka o tyle na etapie "rozmrażamy i dajemy" kotu zaczyna się cyrk. Pierwszej mieszanki z wołem w ogóle nie chciała ruszyć - po 4 dniowym strajku głodowym poddaliśmy się i daliśmy jej saszetki (wyszło na to, że kot nie cierpi wołu). Jako, że koleżanka ostrzegała mnie, że kot mógł "poczuć chemię" - że felini, testowaliśmy różne kombinacje. Surowy kurczak z tauryną, jedzenie z dodatkiem felini. Surowe mięso bez niczego - wszystko to cieszyło się kocim uznaniem. Dzisiaj pierwszy dzień nowej mieszanki na samym kurczaku i sercach drobiowych - kawałki surowe spośród mieszanki wyjedzone - mięso i serca zmielone nieruszone. Miski nie mogę zostawić, bo Pangma jak zobaczy, że Shish coś zostawiła - wciągnie to natychmiastowo. I co ja mam zrobić z tym kocim terrorem, jak mi przez to grymaszenie kot schudł 300g (w 3 tyg - przez 4 dni niejedzenia 200, a przez resztę czasu kolejne 100)? Mogłabym prosić o jakieś rady/ pomysły?
Natomiast Shisha. Shisha daje nam w kość. O ile zawsze uwielbiała surowe mięso bez dodatków (i na etapie przyrządzania mieszanki - na razie z felini) robi wszystko, żeby pożreć jakiś kawałek kurczaka o tyle na etapie "rozmrażamy i dajemy" kotu zaczyna się cyrk. Pierwszej mieszanki z wołem w ogóle nie chciała ruszyć - po 4 dniowym strajku głodowym poddaliśmy się i daliśmy jej saszetki (wyszło na to, że kot nie cierpi wołu). Jako, że koleżanka ostrzegała mnie, że kot mógł "poczuć chemię" - że felini, testowaliśmy różne kombinacje. Surowy kurczak z tauryną, jedzenie z dodatkiem felini. Surowe mięso bez niczego - wszystko to cieszyło się kocim uznaniem. Dzisiaj pierwszy dzień nowej mieszanki na samym kurczaku i sercach drobiowych - kawałki surowe spośród mieszanki wyjedzone - mięso i serca zmielone nieruszone. Miski nie mogę zostawić, bo Pangma jak zobaczy, że Shish coś zostawiła - wciągnie to natychmiastowo. I co ja mam zrobić z tym kocim terrorem, jak mi przez to grymaszenie kot schudł 300g (w 3 tyg - przez 4 dni niejedzenia 200, a przez resztę czasu kolejne 100)? Mogłabym prosić o jakieś rady/ pomysły?
Mieszaj mielonkę z czymś aromatycznym. Mielona przepiórka jest bardzo aromatyczna (chociaż jak dla mnie to śmierdzi) i można do niej dolac sporo wody
moje koty oszalały na punkcie takiej mielonki.
Oczywiście w całości tez jest chętnie jedzona, ale muszę Fenę nawadniac i taka mielonka sprawdza sie idealnie w tym celu.
Oczywiście w całości tez jest chętnie jedzona, ale muszę Fenę nawadniac i taka mielonka sprawdza sie idealnie w tym celu.
Ines pisze:Sama na siebie ten bicz ukręciłaśza każdym razem, gdy księżniczki kręciły noskami, Ty stawałaś na głowie, dosmaczając mieszanki. Z czasem księżniczki kręciły bardziej, a Ty tańcząc jak zagrały dosmaczałaś na coraz to nowe sposoby. Aż w końcu już bardziej dosmaczyć się nie da - a koty przyzwyczajone, że jak pogrymaszą to dostaną coś nowego, smaczniejszego, jeść nie chcą i czekają na kolejny popis Twojej kreatywności
dlatego ja nigdy nie używam żadnych "przypraw". Nie kontroluję ile zjadły i nie zastanawiam się dlaczego tak a nie inaczej. Nie zaglądam do misek. Moim jedynym wyznacznikiem tego, czy koty jedzą ile trzeba, jest tępo w jakim mięso znika z lodówki i to wystarczy. Czasem jest dzień czy dwa przestoju, bo nuda (mamy dietę eliminacyjną i od kilku tygodni jedzą to samo), a przy tym dramatyczne sceny i szopka z zagłodzonymi kotami w roli głównej. Nawet na nie nie rzucam wtedy okiem. Po tym chwilowym przestoju, gdy same się przegłodzą zjadając tyle, co kot napłakał, w końcu same uznają, że strajk głodowy nie ma sensu i przez kilka kolejnych dni nie nadążam z rozmrażaniem kolejnych porcji.
tak właśnie od jakiegos czasu staram się robic
jeden dzień mniejsze tempo w dosypywaniu do misek i juz miałam stres że umra z głodu
- MorgaineAnne
- Posty: 9
- Rejestracja: 2014-05-12, 20:38
Ale, że na siłę czy po dobroci? Po dobroci "niet".
Ostatnio zmieniony 2014-06-10, 08:11 przez MorgaineAnne, łącznie zmieniany 1 raz.
- MorgaineAnne
- Posty: 9
- Rejestracja: 2014-05-12, 20:38
Ja trochę z innej beczki (ale może pomoże to kotom niejadkom
) - od czasu jak zrobiło się ciepło moje koty mają nieograniczony dostęp do balkonu i przesiadują tam notorycznie (za wyjątkiem, kiedy słońce pali, bo balkon jest dosyć nagrzany przez kilka godzin).
Od tego czasu zapotrzebowanie na paszę (BARF oczywiście) wzrosło o 50%
- koty ciągle głodne i wrzeszczą jeść. To możliwe, żeby świeże powietrze tak na nie działało ???
W mieszankach mają białko wyliczone 5 mg/kg wagi kota, proporcje białko/tłuszcz (wagowo) 1,7, jedzą ile chcą.
Od tego czasu zapotrzebowanie na paszę (BARF oczywiście) wzrosło o 50%
W mieszankach mają białko wyliczone 5 mg/kg wagi kota, proporcje białko/tłuszcz (wagowo) 1,7, jedzą ile chcą.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Moje tez mają okres fochów
jak trzy jedzą, to trzy nie jedzą, więc łyżeczka jest w ruchu.
Upatrzyły sobie, że daję psom żwacze i suszone mielone i w kawałkach do gryzienia i.... kradną żwacze psom z misek. Jak posypię mieszankę szczyptą mielonych to wchodzi jak złoto, jak nie ma żwaczy nie jedzą
. Zastanawiam się co jest w tych żwaczach, że kotom tak pachnie 
Upatrzyły sobie, że daję psom żwacze i suszone mielone i w kawałkach do gryzienia i.... kradną żwacze psom z misek. Jak posypię mieszankę szczyptą mielonych to wchodzi jak złoto, jak nie ma żwaczy nie jedzą

