Qpa na BARFie
Jest jeszcze coś takiego:
Jeliton, skład: Łupina nasienna babki jajowatej (plantaginis ovate seminis tegumentum).
A Colon C ma następujący skład: łupiny nasion babki płesznik, fruktooligosacharydy, Lactobacillus acidophilus, Lactobacillus bifidus. Colon C nie zawiera glutenu, pszenicy, mleka.
Pytanie czy ten pierwszy preparat nie byłby lepszy?
Jeliton, skład: Łupina nasienna babki jajowatej (plantaginis ovate seminis tegumentum).
A Colon C ma następujący skład: łupiny nasion babki płesznik, fruktooligosacharydy, Lactobacillus acidophilus, Lactobacillus bifidus. Colon C nie zawiera glutenu, pszenicy, mleka.
Pytanie czy ten pierwszy preparat nie byłby lepszy?
Uff...Manasalu pisze:Kupster już był.
Manasalu pisze:Babka płesznik - to może być Colon C - dobrze pamiętam?
Tak, Colon albo Jeliton może być, ale mogą być też całe nasiona babki zmielone - kupisz je na allegro albo w dobrze zaopatrzonym sklepie zielarskim. Ale możesz też spokojnie dawać po odrobinie soku z buraka, efekt szybki murowany. Reagowałabym już, jak w drugim dniu nie ma kupy.Manasalu pisze:Jeliton, skład: Łupina nasienna babki jajowatej (plantaginis ovate seminis tegumentum).
Colon ma bogatszy skład, uzupełniony jest o te bakterie, więc sądzę, że będzie dawał szybszy efekt.
A ile tego sypnąć na kilogram? I co jest lepsze - siemię czy babka?Sihaya pisze:Tak, Colon albo Jeliton może być, ale mogą być też całe nasiona babki zmielone - kupisz je na allegro albo w dobrze zaopatrzonym sklepie zielarskim.
Obawiam się, że byłoby ciężko to podać bez "ofiar w ludziach"Sihaya pisze:Ale możesz też spokojnie dawać po odrobinie soku z buraka, efekt szybki murowany.
Ale gdzieś czytałam, że kupale na barfie są i mniejsze i rzadziej... Po odstawieniu suchego już zaczęły sie co drugi dzień i byłam przekonana, że to jest w porządku.Sihaya pisze:Reagowałabym już, jak w drugim dniu nie ma kupy.
Ta ostatnia przerwa mnie zaniepokoiła, ale trochę straciłam rachubę ile to dni... Ale pomacałam jelitka i poszłooo
Babka ma więcej śluzu, ale siemię też jest okay, więc spokojnie możesz zacząć od niego.Manasalu pisze:A ile tego sypnąć na kilogram? I co jest lepsze - siemię czy babka?
Nie pamiętam, ile sypie się colonu, ale siemię zwykle tak 1/4 - 1/2 łyżeczki i warto zalać je gorącą wodą przed dodaniem do mieszanki, wtedy zmiękcza się i puszcza więcej śluzu.
Co drugi dzień, to jeszcze jak Cię mogę, ale 4 dni bez kupy to już duży dyskomfort dla kota.Manasalu pisze:Ale gdzieś czytałam, że kupale na barfie są i mniejsze i rzadziej... Po odstawieniu suchego już zaczęły sie co drugi dzień i byłam przekonana, że to jest w porządku.
Lepiej aby to, co ma zostać wydalone, wyszło wcześniej niż później.
To zacznę od siemienia, bo akurat mam w domu.Sihaya pisze:Babka ma więcej śluzu, ale siemię też jest okay, więc spokojnie możesz zacząć od niego.
Tylko 1/2 łyżeczki na 1 kg mięsa?Sihaya pisze:Nie pamiętam, ile sypie się colonu, ale siemię zwykle tak 1/4 - 1/2 łyżeczki i warto zalać je gorącą wodą przed dodaniem do mieszanki, wtedy zmiękcza się i puszcza więcej śluzu.
No to już mam jasność. I nauczkę.Sihaya pisze:Co drugi dzień, to jeszcze jak Cię mogę, ale 4 dni bez kupy to już duży dyskomfort dla kota.
Lepiej aby to, co ma zostać wydalone, wyszło wcześniej niż później.
Miałam na myśli 1/4-1/2 łyżeczki na całą dzienną porcję mięsa w sytuacji kiedy są zaparcia, każdą porcję wystarczy posypać szczyptą. Nie wiem ile rozsądnie dodać można by do mieszanki. Myślę, że warto spróbować najpierw osobno, bo można regulować dawkę odpowiednio. A jeśli przytrafi się jakaś katastrofa typu wymioty, to następnym razem albo zmniejszysz dawkę siemienia albo odstawisz w ogóle.Manasalu pisze:Sihaya napisał/a:
Nie pamiętam, ile sypie się colonu, ale siemię zwykle tak 1/4 - 1/2 łyżeczki i warto zalać je gorącą wodą przed dodaniem do mieszanki, wtedy zmiękcza się i puszcza więcej śluzu.
Tylko 1/2 łyżeczki na 1 kg mięsa?
Bianka wspominała, że u niej koty wymiotowały po dodaniu do mieszanki świeżo zmielonego siemienia, ale ona nie zalewała go ciepłą wodę. I z tego, co wiem, nie jest to odosobniony przypadek wśród forumowiczów. Dlatego tak mnie się po głowie kołacze, że jednak lepiej nie do całej mieszanki tylko osobno. A dodajesz do mieszanki jakieś warzywka, czy w ogóle je odpuściłaś?
- koniczynka
- Moderator
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Każdy kot tak jak i inne żywe stworzenie różnie ma z qpą
Moja trójka jest tego przykładem, a jedzą to samo.
Najstarsza Inez samiczka 9 lat, najmniej ruchu, głównie śpi, chodzi na kibelek codziennie.
Fudżi 3,5 czujny jak pies, uczestniczy we wszystkim, qpa raz na dwa dni.
Pinto syjam 4,5 najbardziej ruchliwy, interaktywny qpa raz na 5 dni.
I bądź tu mądry.
Sihaya,mam pytanie;
Ten sok z buraka ciekawa sprawa, przed czy po jedzeniu podawać ?
Odrobinkę, strzykawką do pysia ?
Moja trójka jest tego przykładem, a jedzą to samo.
Najstarsza Inez samiczka 9 lat, najmniej ruchu, głównie śpi, chodzi na kibelek codziennie.
Fudżi 3,5 czujny jak pies, uczestniczy we wszystkim, qpa raz na dwa dni.
Pinto syjam 4,5 najbardziej ruchliwy, interaktywny qpa raz na 5 dni.
I bądź tu mądry.
Sihaya,mam pytanie;
Ten sok z buraka ciekawa sprawa, przed czy po jedzeniu podawać ?
Odrobinkę, strzykawką do pysia ?
Tak to prawda, że co kot, to inny kupy znoszenia obyczaj :).
Sandro, z tym sokiem z buraka najlepiej podawać jest z samego rana przed jedzeniem, a jak to jest niemożliwe, to wówczas między posiłkami. Ilości soku, też będą zależały od konkretnego osobnika, zwykle zaczynamy od 2 ml, a skończyć możemy na 5 ml.
Zastanawiam się jak Twój Pinto czuje się po oddaniu 5-dniowego przetworzonego BARFa. U nas koty po dłuższej przerwie zrobią kupę szaleją, dostają głupawki, biegają po ścianach... i w ogóle radość ogromna, że jelitom lżej
.
Sandro, z tym sokiem z buraka najlepiej podawać jest z samego rana przed jedzeniem, a jak to jest niemożliwe, to wówczas między posiłkami. Ilości soku, też będą zależały od konkretnego osobnika, zwykle zaczynamy od 2 ml, a skończyć możemy na 5 ml.
Zastanawiam się jak Twój Pinto czuje się po oddaniu 5-dniowego przetworzonego BARFa. U nas koty po dłuższej przerwie zrobią kupę szaleją, dostają głupawki, biegają po ścianach... i w ogóle radość ogromna, że jelitom lżej
Pinto przed oddaniem swego skarbu, biega jak szalony.....ja mówię, że "qpa go goni "...Sihaya pisze:Zastanawiam się jak Twój Pinto czuje się po oddaniu 5-dniowego przetworzonego BARFa.
Dostał dzisiaj na próbę soku z buraka, 1 ml i nawet się bardzo nie bronił ani nie wstrząsał, ale on jest z tych łyżeczką karmionych
Tak, kupki na BARFie są mniejsze bo jest mniej odpadów do wydalenia (więcej pokarmu się przyswaja) i urobek co drugi dzień jest jak najbardziej w porządku. Jeśli czasem zdarzy się po trzech dniach to też nie ma tragedii, najważniejsze jest by kupale były regularnie, bez dłuższych przerw. Jeśli kot zawsze robi raz na 2 dni to jest OK, jeśli zawsze robi raz na 3 dni to też jest OK, tak samo jeśli robi codziennie. Ale jeśli ten, co normalnie robi codziennie ma 3-dniową przerwę, to już jest źle i trzeba reagować. Każda przerwa powyżej 3 dni to już zaparcie i nie można zostawić kota samemu sobie.Manasalu pisze:Ale gdzieś czytałam, że kupale na barfie są i mniejsze i rzadziej... Po odstawieniu suchego już zaczęły sie co drugi dzień i byłam przekonana, że to jest w porządku.
Problem zaparć często pojawia się na początku BARFowej drogi, gdy koty przyzwyczajone do komercyjnych karm z bardzo dużą ilością niestrawnego balastu nagle otrzymują surowe mięso praktycznie go pozbawione. Jelita u kotów karmionych gotowymi karmami, zwłaszcza zbożowymi, odzwyczajają się od normalnej pracy ponieważ nie muszą używać mięśni do przesuwania mas pokarmowych i kałowych (niestrawny balast - dużo błonnika oraz skrobia - drażni ścianki jelit na tyle mocno, że pasaż jelitowy zwiększa się samoistnie). A jak wiadomo - organ nieużywany ulega zanikowi i tak samo dzieje się z mięśniami powodującymi tzw. ruchy robaczkowe jelit. W normalnych warunkach, gdy koty od małego jedzą mięso, ich jelita sprawnie przesuwają pokarm za pomocą mięśniówki i żaden balast nie jest im potrzebny (a wręcz szkodliwy, bo powoduje dodatkowo mikrouszodzenia błony śluzowej jelit).
Dlatego, kotom które długo jadły chrupki trzeba na początku barfowania dodawać do mieszanek błonnik w większej ilości i stopniowo zmniejszać jego udział. Jeśli z różnych przyczyn mieszanki nie zawierają warzyw, to oczywiście dajemy siemię lub którąś z babek - płesznik lub ovata. Niektórzy stosują też otręby.
Siemię po zmieleniu powinno się zawsze uwodnić w letniej/lekko ciepłej wodzie, wtedy traci właściwości drażniące. Sama zawsze tak robię, również gdy to ja je spożywam i nie miałam nigdy sensacji z tym związanych.Sihaya pisze:Bianka wspominała, że u niej koty wymiotowały po dodaniu do mieszanki świeżo zmielonego siemienia, ale ona nie zalewała go ciepłą wodę. I z tego, co wiem, nie jest to odosobniony przypadek wśród forumowiczów.
Oczywiście, że nie do całej mieszanki, gdyż siemię lniane musi być podawane jako świeżo zmielone. Jeśli je zamrozimy z całą mieszanką a potem odmrozimy lub zostawimy w lodówce, to szybko zacznie się psuć i damy kotom truciznę zamiast lekarstwa.Sihaya pisze:Dlatego tak mnie się po głowie kołacze, że jednak lepiej nie do całej mieszanki tylko osobno.
Sihaya pisze:U nas koty po dłuższej przerwie zrobią kupę szaleją, dostają głupawki, biegają po ścianach... i w ogóle radość ogromna, że jelitom lżej![]()
Mój Pedro zawsze ma głupawkę przed kupalem i zaraz po jego oddaniuSandra pisze:Pinto przed oddaniem swego skarbu, biega jak szalony.....ja mówię, że "qpa go goni "...
Biega odbijając od ścian, a najlepszym jego numerem popisowym jest odbijanie się od wiszącego dużego lustra oraz od szyb w oknach tarasowych. Wybieg po schodach w pełnym rozpędzie z piwnicy, gdzie stoi kuweta, i wyskok wprost na lustro z garderoby zawsze powiadamia mnie o tym, że można pójść po "skarby"
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Mam pytanie. Nie wiem czy w dobrym temacie i czy w ogóle możecie mi coś powiedzieć.
Przeszłam już zupełnie na barfa ( tak ze dwa tygodnie jest już tylko barf, bez niczego wcześniej był z chrupkami) więc kupki są elegancko twarde i ciemniejsze. Jednak nie wyglądają dobrze bo są całe takie jakby "ośluzowane". Nie wiem czy to kwestia jedzenia, składu (może jeszcze za krótki czas na barfie i dobrze jeszcze nie trawią) czy to np lamblie? Nie wiem co mogę więcej powiedzieć żeby wam przybliżyć sprawę. Mam dwa koty i w tej chwili jest to u obu. Mamba jest ze schroniska więc jak do mnie trafiła to w ogóle miała śluzowo krwawe sraki. Diego póki nie było Mamby mimo mieszanego karmienia złatwiał się ładnie potem zaczął mieć twardo- rozwolnione. A teraz tez ma twarde ale również ze śluzem tylko mniej niż u niej. Mogę wrzucić zdjęcie ale nie chciałam tak od razu razić kupalem.
Przeszłam już zupełnie na barfa ( tak ze dwa tygodnie jest już tylko barf, bez niczego wcześniej był z chrupkami) więc kupki są elegancko twarde i ciemniejsze. Jednak nie wyglądają dobrze bo są całe takie jakby "ośluzowane". Nie wiem czy to kwestia jedzenia, składu (może jeszcze za krótki czas na barfie i dobrze jeszcze nie trawią) czy to np lamblie? Nie wiem co mogę więcej powiedzieć żeby wam przybliżyć sprawę. Mam dwa koty i w tej chwili jest to u obu. Mamba jest ze schroniska więc jak do mnie trafiła to w ogóle miała śluzowo krwawe sraki. Diego póki nie było Mamby mimo mieszanego karmienia złatwiał się ładnie potem zaczął mieć twardo- rozwolnione. A teraz tez ma twarde ale również ze śluzem tylko mniej niż u niej. Mogę wrzucić zdjęcie ale nie chciałam tak od razu razić kupalem.
Jak dla mnie możesz wstawić zdjęcia
. Czy te kupy są tylko tak powleczone śluzem na powierzchni, czy ten śluz jest taki galaretowaty i jest go sporo, i czy wychodzi jeszcze z kota na końcówce robienia kup?. Czy pojawiają się jakieś domieszki krwi?
Mój kocur od kiedy jest na BARFie robi takie lekko obśluzione kupki, wygląda to tak, jakbyś obsmarowała kupala kleikiem z siemienia lnianego, w słońcu się błyszczy prawie jak brylanty
. Nie widzę u niego żadnych niepokojących objawów, zapach kupy jest taki jak być powienien, badania parazytologiczne negatywne a kot w kondycji doskonałej.
Mój kocur od kiedy jest na BARFie robi takie lekko obśluzione kupki, wygląda to tak, jakbyś obsmarowała kupala kleikiem z siemienia lnianego, w słońcu się błyszczy prawie jak brylanty