Może jako ciekawostkę odnośnie szczepieniu przeciwko wścieklizny, którą opowiedział mi Pan weterynarz:
Kiedyś szczepionki przeciwko wściekliźnie produkowali skazańcy. Jako konserwanty stosowano formaldehyd oraz jakąś część ciała owcy, bodajże jelito cienkie [nie pamiętam]. Nie kontrolowano ściśle dodawanych surowców, więc psy padały po tych szczepieniach jak muchy
Inne, bardzo pozytywne doświadczenia to adekwatny koszt usług - oni nie zdzierają kasy z właścicieli zwierzaków, tylko im pomagają. Dzięki temu mają się dobrze, bo dbają o swoją opinię wśród klientów. Zwykle nie biorą pieniędzy za drobnostki, np. odkażenie złamanego pazurka, zbadanie kału (z własnego doświadczenia).
Jeszcze nie gadałem na temat BARFa z Panem Grzegorzem.
Gorąco polecam ten gabinet weterynarii!
