Dagnes Ci napisała co i jak naturalnie nawozić.scarletmara pisze:No ale nawozić glebę i tak czymś trzeba i jakieś tam podstawowe zabiegi pielęgnacyjne wykonywać.
Kot w ogrodzie: bezpieczne środki do pielegnacji ogrodu
Większość roślin niejadalnych oraz niejadalnych części roślin jadalnych jest w jakiś spsosób szkodliwa po spożyciu. Z takich popularnych kwiatków, które można znaleźć prawie w każdym ogrodzie i które są najmocniej trujące dla kotów, to chyba najgorsza jest konwalia (u mnie na wszelki wypadek jej nie ma). Jednak moje doświadczenie wskazuje na to, że koty wychodzące z domu, choćby tylko do ogrodu, nie wykazują zainteresowania podgryzaniem szkodliwych roślin. Takie zapędy w mieszkaniu wynikają głównie z nudów i braku bodźców. Na zewnątrz koty mają tyle zajęć i bodźców, że zajmują się zupełnie czym innym. Żaden ze znanych mi kotów nie podjadał nigdy poza domem szkodliwych roślin, nawet jeśli zamknięty w mieszkaniu czuł pociąg do roślin doniczkowych (instynktownie podgryzały wyłącznie trawy). Mój Pedro ogranicza się wyłącznie do wąchania roślin ogrodowych.scarletmara pisze:Są jakieś rośliny, kwiatki z takich popularnych w Polsce samo rosnących samo siejących się, które szkodzą kotom ? I czy kot ma na tyle instynktu samozachowawczego że takich nie zeżre czy muszę pilnować żeby nic trującego mi nie wyrosło bo kociszcze może zeżreć ?
Można by z tego wnioskować, że ogród naturalny, bez chemii i przyjazny kotom musi wyglądać jak dziki buszscarletmara pisze:nie mogę też pozwolić im rosnąć zupełnie swobodnie - widziałam twoje pomidory i u mnie takich krzaczorów być nie może :( nie dlatego, że nie lubię bo piękne są ale to nie jest dom do mieszkania i musi być wszystko równo i elegancko przycięte niestety
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
- Nina_Brzeg
- Moderator
- Posty: 862
- Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
- Lokalizacja: Brzeg
dagnes, obłędny ogród!
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Niestety nie zawsze jest tak kolorowodagnes pisze:Jednak moje doświadczenie wskazuje na to, że koty wychodzące z domu, choćby tylko do ogrodu, nie wykazują zainteresowania podgryzaniem szkodliwych roślin. Takie zapędy w mieszkaniu wynikają głównie z nudów i braku bodźców. Na zewnątrz koty mają tyle zajęć i bodźców, że zajmują się zupełnie czym innym.
Ogród zaiste piękny
- Nina_Brzeg
- Moderator
- Posty: 862
- Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
- Lokalizacja: Brzeg
Ja niestety nienawidzę babrania się w ogrodzie. Mogę przycinać roślinki ale nic więcej. A szkoda bo ładny ogród to niesamowita frajda ♥
Mój ojciec uwielbia ale wiedzy mu zdecydowanie brak, więc regularnie krzywdzi jakiś krzak, itp.
Mój ojciec uwielbia ale wiedzy mu zdecydowanie brak, więc regularnie krzywdzi jakiś krzak, itp.
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Zaiste, ogród jak z folderu
Spoglądam na niektóre rośliny i muszę powiedzieć, że klimat w którym masz szczęście mieszkać przekłada się na piękno i urodzajność.
Te same, choćby żurawka u Ciebie jak marzenie, a ja sobie mogę chcieć...
Szałwia ogrodowa cudna i obfita, a u mnie niezbyt...I tak dalej.
Z niektórych roślin w ogóle zrezygnowałam, bo wymagałyby podsypywania nawozów, a tego nie lubię, bo i ja nie stosuję chemii.
Ogród oddaje/ukazje duszę ogrodnika ? Coś w tym jest
Koty, które wyrastają w naturalnym środowisku lub są często wyprowadzane na spacer zachowują sie inaczej niz koty, które nigdy nie wychodziły.
Wypuszczone na naturalne przestrzenie zachowują się jak ciekawskie dzieci.
Niestety próbują prawie wszystkiego.
I nie tylko o rośliny tutaj chodzi.
Pszczoła to jest coś co łatwo upolować i tez można spróbować zjeść
Ale co dalej ?
Mój Pinto po spotkaniu z pszczołą zmieniła sie w Shar pei.
Polecałabym stopniowe i ostrożne zaznajamianie sie z nowym terenem, najpierw na smyczy i w szeleczkach.
Spoglądam na niektóre rośliny i muszę powiedzieć, że klimat w którym masz szczęście mieszkać przekłada się na piękno i urodzajność.
Te same, choćby żurawka u Ciebie jak marzenie, a ja sobie mogę chcieć...
Szałwia ogrodowa cudna i obfita, a u mnie niezbyt...I tak dalej.
Z niektórych roślin w ogóle zrezygnowałam, bo wymagałyby podsypywania nawozów, a tego nie lubię, bo i ja nie stosuję chemii.
Ogród oddaje/ukazje duszę ogrodnika ? Coś w tym jest
Koty, które wyrastają w naturalnym środowisku lub są często wyprowadzane na spacer zachowują sie inaczej niz koty, które nigdy nie wychodziły.
Wypuszczone na naturalne przestrzenie zachowują się jak ciekawskie dzieci.
Niestety próbują prawie wszystkiego.
I nie tylko o rośliny tutaj chodzi.
Pszczoła to jest coś co łatwo upolować i tez można spróbować zjeść
Ale co dalej ?
Mój Pinto po spotkaniu z pszczołą zmieniła sie w Shar pei.
Polecałabym stopniowe i ostrożne zaznajamianie sie z nowym terenem, najpierw na smyczy i w szeleczkach.
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Dagnes piękny jest twój ogród bez dwóch zdań
. Ani przez chwilę nie miałam na myśli, że to plątanina chaszczy i krzaczorów. Przepraszam, że nazwałam twoje pomidory kaczorami - to miało być w pozytywnym kontekście bo ja osobiście kocham takie "krzeczory" czyli rośliny, które rosną sobie same tak jak chcą a ingerencja człowieka ogranicza się do delikatnej aranżacji w stylu gdzie co posiać i porządkowania terenu wokół roślin.
Tyle że mój ogródek to teren przyfirmowy i tam koniec końców więcej będzie "szlaków komunikacyjnych" niż samego ogródka a roślinki nie mogą ograniczać widoczności i swobody poruszania się w żaden sposób dlatego chyba u nas skończy się trawką obsadzoną jedynie drzewkami tymi co już są wzdłuż ogrodzenia i ewentualnie rabatkami małych kwiatków od frontu + jakiś niewielki kącik z ziołami i krzaczkami porzeczek o ile zdołam taki kącik utrzymać mimo braku ręki do roślin.
Tyle że mój ogródek to teren przyfirmowy i tam koniec końców więcej będzie "szlaków komunikacyjnych" niż samego ogródka a roślinki nie mogą ograniczać widoczności i swobody poruszania się w żaden sposób dlatego chyba u nas skończy się trawką obsadzoną jedynie drzewkami tymi co już są wzdłuż ogrodzenia i ewentualnie rabatkami małych kwiatków od frontu + jakiś niewielki kącik z ziołami i krzaczkami porzeczek o ile zdołam taki kącik utrzymać mimo braku ręki do roślin.
Ale przecież one nie robią tego złośliwie. Chcą żyć, więc się pożywiają. Niech żyją, dopóki nie staną się pożywieniem dla innych stworzeń... Nie przenoszą chorób, ani nie szkodzą w żaden inny podobny sposób... Życie w zgodzie z naturą i pomaganie jej w utrzymaniu harmonii (tak jak proponuje to Dagnes) zdecydowanie bardziej do mnie przemawia niż trucie ślimaków 
Wypracowałam metodę, która ogranicza populację, a ja nie czuje sie jak eksterminator.
Tuz po deszczu idę na tzw. ślimaczane zbiory.
Potrzebne duże plastikowe pudło np. po lodach + dobra rękawiczka jednorazowa.
W wieczku wycinam otwór wielkości dużego ślimaka i tak systematycznie po kolei wybieram wszystkie te które dostrzegam gołym okiem i wrzucam do pudła.
Gdy jest pełne wynoszę je na pobliskie łąki. To działa od lat.
Tuz po deszczu idę na tzw. ślimaczane zbiory.
Potrzebne duże plastikowe pudło np. po lodach + dobra rękawiczka jednorazowa.
W wieczku wycinam otwór wielkości dużego ślimaka i tak systematycznie po kolei wybieram wszystkie te które dostrzegam gołym okiem i wrzucam do pudła.
Gdy jest pełne wynoszę je na pobliskie łąki. To działa od lat.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
