Kot w ogrodzie: bezpieczne środki do pielegnacji ogrodu

Wszelkie nieBARFne tematy o zwierzętach
Tufitka
Moderator
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

scarletmara pisze:No ale nawozić glebę i tak czymś trzeba i jakieś tam podstawowe zabiegi pielęgnacyjne wykonywać.
Dagnes Ci napisała co i jak naturalnie nawozić.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
dagnes
Administrator
Posty: 4844
Rejestracja: 2011-09-13, 12:28

Post autor: dagnes »

scarletmara pisze:Są jakieś rośliny, kwiatki z takich popularnych w Polsce samo rosnących samo siejących się, które szkodzą kotom ? I czy kot ma na tyle instynktu samozachowawczego że takich nie zeżre czy muszę pilnować żeby nic trującego mi nie wyrosło bo kociszcze może zeżreć ?
Większość roślin niejadalnych oraz niejadalnych części roślin jadalnych jest w jakiś spsosób szkodliwa po spożyciu. Z takich popularnych kwiatków, które można znaleźć prawie w każdym ogrodzie i które są najmocniej trujące dla kotów, to chyba najgorsza jest konwalia (u mnie na wszelki wypadek jej nie ma). Jednak moje doświadczenie wskazuje na to, że koty wychodzące z domu, choćby tylko do ogrodu, nie wykazują zainteresowania podgryzaniem szkodliwych roślin. Takie zapędy w mieszkaniu wynikają głównie z nudów i braku bodźców. Na zewnątrz koty mają tyle zajęć i bodźców, że zajmują się zupełnie czym innym. Żaden ze znanych mi kotów nie podjadał nigdy poza domem szkodliwych roślin, nawet jeśli zamknięty w mieszkaniu czuł pociąg do roślin doniczkowych (instynktownie podgryzały wyłącznie trawy). Mój Pedro ogranicza się wyłącznie do wąchania roślin ogrodowych.
scarletmara pisze:nie mogę też pozwolić im rosnąć zupełnie swobodnie - widziałam twoje pomidory i u mnie takich krzaczorów być nie może :( nie dlatego, że nie lubię bo piękne są ale to nie jest dom do mieszkania i musi być wszystko równo i elegancko przycięte niestety
Można by z tego wnioskować, że ogród naturalny, bez chemii i przyjazny kotom musi wyglądać jak dziki busz ;-). To absolutnie nie prawda! Mój ogród z pewnością nie wygląda jak z wystawy i nie jest idealnie uporządkowany, ale też nie muszę przedzierać sie przez niego z maczetą :mrgreen:. Myślę, że można mieć zarówno czystość ekologiczną jak i harmonię oraz ład. U mnie rośliny użytkowe, jadalne, wkomponowane są w rośliny ozdobne (jest też wydzielony warzywnik, ale otoczony kwitnącymi całe lato kwiatami oraz zimozielonymi pnączami, więc krzaczor pomidorów może spokojnie robić pomiędzy nimi za element ozdobny ;-)). Ponieważ sama zakładałam swój ogród od zera po wybudowaniu domu, to rozplanowałam to sobie po swojemu (ogród jest bardzo młodziutki, wciąż miejscami w budowie). Żeby nie być gołosłowną, to pokażę kilka zakątków mojego ogrodu, byś uwierzyła, że ogród naturalny, ekologiczny i przyjazny kotom nie oznacza jednocześnie dżungli z plątaniną chaszczy i krzaczorów :lol::

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Awatar użytkownika
ciocia_mlotek
Moderator
Posty: 4452
Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
Lokalizacja: góry Szkocji

Post autor: ciocia_mlotek »

Trujące są też azalie i rododendrony
Awatar użytkownika
Nina_Brzeg
Moderator
Posty: 862
Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
Lokalizacja: Brzeg

Post autor: Nina_Brzeg »

dagnes, obłędny ogród!
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

dagnes pisze:Jednak moje doświadczenie wskazuje na to, że koty wychodzące z domu, choćby tylko do ogrodu, nie wykazują zainteresowania podgryzaniem szkodliwych roślin. Takie zapędy w mieszkaniu wynikają głównie z nudów i braku bodźców. Na zewnątrz koty mają tyle zajęć i bodźców, że zajmują się zupełnie czym innym.
Niestety nie zawsze jest tak kolorowo :-( Tula za każdym razem gdy wychodzi na dwór próbuje zeżreć każdą napotkaną roślinę. Trzeba jej mocno pilnować, żeby sobie czegoś ukradkiem nie skubnęła. Nie mam za to zupełnie tego problemu z Aurelką.

Ogród zaiste piękny :kwiatek: aż mi włos na głowie dęba staje na myśl, ile tak piękny ogród musi wymagać pracy. Ale to chyba tak jak z kotami, prawda? Ludzie mówią - toż to obowiązek! Mówią to tak, jakby to było coś złego... a ja ten obowiązek kocham do szaleństwa :-)
Awatar użytkownika
Nina_Brzeg
Moderator
Posty: 862
Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
Lokalizacja: Brzeg

Post autor: Nina_Brzeg »

Ja niestety nienawidzę babrania się w ogrodzie. Mogę przycinać roślinki ale nic więcej. A szkoda bo ładny ogród to niesamowita frajda ♥
Mój ojciec uwielbia ale wiedzy mu zdecydowanie brak, więc regularnie krzywdzi jakiś krzak, itp.
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Awatar użytkownika
Witalis
Moderator
Posty: 123
Rejestracja: 2013-04-14, 05:57
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Witalis »

przepiękny ogród!
aż z zazdrości sobie zrobię balkon ładny ;)
Sandra
Moderator
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Zaiste, ogród jak z folderu :love:
Spoglądam na niektóre rośliny i muszę powiedzieć, że klimat w którym masz szczęście mieszkać przekłada się na piękno i urodzajność.
Te same, choćby żurawka u Ciebie jak marzenie, a ja sobie mogę chcieć...
Szałwia ogrodowa cudna i obfita, a u mnie niezbyt...I tak dalej.
Z niektórych roślin w ogóle zrezygnowałam, bo wymagałyby podsypywania nawozów, a tego nie lubię, bo i ja nie stosuję chemii.
Ogród oddaje/ukazje duszę ogrodnika ? Coś w tym jest :->

Koty, które wyrastają w naturalnym środowisku lub są często wyprowadzane na spacer zachowują sie inaczej niz koty, które nigdy nie wychodziły.
Wypuszczone na naturalne przestrzenie zachowują się jak ciekawskie dzieci.
Niestety próbują prawie wszystkiego.

I nie tylko o rośliny tutaj chodzi.
Pszczoła to jest coś co łatwo upolować i tez można spróbować zjeść :oops:
Ale co dalej ?
Mój Pinto po spotkaniu z pszczołą zmieniła sie w Shar pei.
Polecałabym stopniowe i ostrożne zaznajamianie sie z nowym terenem, najpierw na smyczy i w szeleczkach.
Awatar użytkownika
scarletmara
Moderator
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

Dagnes piękny jest twój ogród bez dwóch zdań :love: . Ani przez chwilę nie miałam na myśli, że to plątanina chaszczy i krzaczorów. Przepraszam, że nazwałam twoje pomidory kaczorami - to miało być w pozytywnym kontekście bo ja osobiście kocham takie "krzeczory" czyli rośliny, które rosną sobie same tak jak chcą a ingerencja człowieka ogranicza się do delikatnej aranżacji w stylu gdzie co posiać i porządkowania terenu wokół roślin.

Tyle że mój ogródek to teren przyfirmowy i tam koniec końców więcej będzie "szlaków komunikacyjnych" niż samego ogródka a roślinki nie mogą ograniczać widoczności i swobody poruszania się w żaden sposób dlatego chyba u nas skończy się trawką obsadzoną jedynie drzewkami tymi co już są wzdłuż ogrodzenia i ewentualnie rabatkami małych kwiatków od frontu + jakiś niewielki kącik z ziołami i krzaczkami porzeczek o ile zdołam taki kącik utrzymać mimo braku ręki do roślin.
Maciejka
Moderator
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

Ines pisze:Nie uśmiercaj ślimaczków
Ines, jesteś dobra duszyczka :-D , ale ogrodnika nie przekonasz.
Jak zobaczy liście ogryzione do patyczka i dziury w kwiatach a dookoła ślimaczki (czasem śliczne, przyznaję) to zaraz w nim wzbiera żądza mordu :evil:
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Ale przecież one nie robią tego złośliwie. Chcą żyć, więc się pożywiają. Niech żyją, dopóki nie staną się pożywieniem dla innych stworzeń... Nie przenoszą chorób, ani nie szkodzą w żaden inny podobny sposób... Życie w zgodzie z naturą i pomaganie jej w utrzymaniu harmonii (tak jak proponuje to Dagnes) zdecydowanie bardziej do mnie przemawia niż trucie ślimaków :kwiatek:
Maciejka
Moderator
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

Niech żyją, byle nie atakowały masowo. Póki efekty ich działalności nie rzucają się w oczy to im darowuję :-P . Najczęściej ekspediuję je za granicę, tzn. przerzucam przez płot na część "ogólną".
Trutek nie używam - żadnych. Raczej odstraszam.
Sandra
Moderator
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Wypracowałam metodę, która ogranicza populację, a ja nie czuje sie jak eksterminator.
Tuz po deszczu idę na tzw. ślimaczane zbiory.
Potrzebne duże plastikowe pudło np. po lodach + dobra rękawiczka jednorazowa.
W wieczku wycinam otwór wielkości dużego ślimaka i tak systematycznie po kolei wybieram wszystkie te które dostrzegam gołym okiem i wrzucam do pudła.
Gdy jest pełne wynoszę je na pobliskie łąki. To działa od lat.
Maciejka
Moderator
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

Ja przeprowadzam takie zbiory jednorazowo, przy porządkach wiosennych. Wygrzebuję wtedy wszystkie które przezimowały w liściach którymi zabezpieczam rośliny. Wtedy je widać. Jak się zrobi zielono i rozwiną się liście, to już się chowają i pozostaje tylko sposób Sandry :-D ...
Awatar użytkownika
ciocia_mlotek
Moderator
Posty: 4452
Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
Lokalizacja: góry Szkocji

Post autor: ciocia_mlotek »

Oj nie wiem czy tak ślimaki nie przenosza niczego. COś mi gdzieś dzwoni w uszach : nie pozwalaj psu zjeść ślimaka. Tylko za nic nie mogę sobie przypomniec dlaczego
ODPOWIEDZ