Ile czasu zajmuje przygotowanie mieszanek?
- Nina_Brzeg
- Moderator
- Posty: 862
- Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
- Lokalizacja: Brzeg
Nas wykończyły udka kurczaka i cholernie twarda, tłusta wołowina.
Wszystko tniemy ręcznie, nie mielimy.
Wszystko tniemy ręcznie, nie mielimy.
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Ja obrabialam cala ges, a reszta to byla wolowina. Najpierw wszystko pokroilam na kawalki, a po wymieszaniu z suplami dopiero zmielilam polowe z tego :) mialam olbrzymi kanal na suplach, bo w polowie przestaly mi sie miescic w blenderze. A potem jeszcze wiekszy kanal przy mieszaniu tego wszystkiego :D
Nie zamawiałam, bo z moją maszyną jest coś nie tak
Tylko nie wiem, czy to właśnie ostrza są do d..., czy co innego, bo chodzi tak jakby chciała, a nie mogła
W sumie to już się przyzwyczaiłam, że dla jednego psa muszę kroić drobno, najgorzej jest z wołowiną, bo jest najtwardsza, ale jakoś daję radę.
Za to muszę się zaopatrzyć w dobry nóż. Znajomy polecił mi nawet, ale nie pamiętam firmy...
O wieeeele by to ułatwiło mi życie
Tylko nie wiem, czy to właśnie ostrza są do d..., czy co innego, bo chodzi tak jakby chciała, a nie mogła
W sumie to już się przyzwyczaiłam, że dla jednego psa muszę kroić drobno, najgorzej jest z wołowiną, bo jest najtwardsza, ale jakoś daję radę.
Za to muszę się zaopatrzyć w dobry nóż. Znajomy polecił mi nawet, ale nie pamiętam firmy...
O wieeeele by to ułatwiło mi życie
Robienie mieszanki przy takiej pogodzie do przyjemnych nie należy
zmrożone mięso trzeba szybko kroić i skrojone upychać w lodówce, spiesząc się, żeby jak najmniej czasu spędziło w ukropie. Myślałam, że w związku z tym pośpiechem pójdzie mi szybciej... Ale się zawiodłam
13kg mieszanki zajęło mi 4 godziny. Zaliczyłam w międzyczasie gościa z forum (gość przyszedł po suple i w samą porę - bo właśnie odmierzałam je do mieszanki
) i sprint z kilogramami innego zamrożonego mięcha 6 pięter niżej, bo okazało się, że źle oceniłam bieżące możliwości mojej zamrażarki... a koleżanka z bloku zdradziła się, że ona swojej praktycznie NIE UŻYWA 
Maciejko mój rekord to niecałe 25kg mieszanki, więc to dzisiaj to był pikuś. Ja lubię robić mieszanki wyczynowo, takie tam po 2-3kg mnie nie kręcą
moje koty wybredne nie są, jedzą co im dam. Wcześniej jednak robiłam też duże ilości, ale tak, żeby zawsze mieć dwie różne mieszanki i podawałam na zmianę. Teraz jedna z moich kotek jest na diecie eliminacyjnej i chcą czy nie chcą, muszą jeszcze przez kilka tygodni jeść to samo. Żeby im się nie nudziło, kiedy mieszanka jest gotowa to przed porcjowaniem połowę przepuszczam przez blender i potem daję im na zmianę codziennie co innego, raz duże kawałki w zupie, a raz zmiksowane.
Silvena, powodzenia
niby idą do nas burze, więc może rano będzie chłodniej.
Silvena, powodzenia
Chyba raczej 2-3 razy do roku
A tak na poważnie, vesela krava zalinkowała kiedyś fajny sposób na obieranie udek: https://www.youtube.com/watch?v=gy8k3xh45iM może Ci to ułatwi i przyspieszy pracę
A co do skór, to może masz nie dość ostry nóż? Ja ostrze swoje noże kilka, a czasem nawet kilkanaście razy w czasie robienia jednej mieszanki. Nie ma sensu walczyć tępymi.
A tak na poważnie, vesela krava zalinkowała kiedyś fajny sposób na obieranie udek: https://www.youtube.com/watch?v=gy8k3xh45iM może Ci to ułatwi i przyspieszy pracę
A co do skór, to może masz nie dość ostry nóż? Ja ostrze swoje noże kilka, a czasem nawet kilkanaście razy w czasie robienia jednej mieszanki. Nie ma sensu walczyć tępymi.
Nie wszyscy mają w domu zamrażarkę wielkości szafy.
Ja mam do dyspozycji tylko jedną skromną półeczkę.
Dlatego mięsną imprezę mam 2-3x w miesiącu.
Filmik świetny, dzięki! + muszę kupić taki nożyk jak ten koleś ma. (i dobrą ostrzałkę do noży)
Filmik świetny, dzięki! + muszę kupić taki nożyk jak ten koleś ma. (i dobrą ostrzałkę do noży)
Ostatnio zmieniony 2014-06-11, 23:15 przez Marla, łącznie zmieniany 1 raz.
Ines, co prawda kiedyś Sihaya wspominała, że zdarzało jej sie robić jednorazowo mieszankę z 80 kg mięsa i podrobów, ale 25 kg też brzmi dla mnie imponująco. Mój rekord to mieszanka z ok. 5 kg mięsa i, jak dla mnie, i tak to dużo, bo nie cierpię robienia barfa (ani żadnych zajęć kuchennych, które uważam za jedne z najdurniejszych i najnudniejszych czynności, chociaż jeść lubię).Ines pisze:mój rekord to niecałe 25kg mieszanki, więc to dzisiaj to był pikuś. Ja lubię robić mieszanki wyczynowo, takie tam po 2-3kg mnie nie kręcą
Zwykle robię mieszankę z 3,5 kg towaru na 8 dni, w dwóch ratach. Połowę, tj. mieloną cześć z suplami jednego dnia, połowę krojonych kawałków innego, co wynika z harmonogramu zakupów świeżego towaru. Ja po prostu nie zbieram mięs i nie mrożę ich, po czym nie odmrażam, aby przerobić na barfa i nie zamrażam ponownie (co najwyżej z wątrobą tak postępuję, ale jej właściwie romrażać nie trzeba, bo i zamrożona da się pokroić w kawałeczki).
Mielenie mięsa trochę czasu jednak mi zajmuje (o oddzielaniu mięsa od kości, czy obrabianiu całego ptactwa, nie wspomnę), nawet jak mam tylko 1,5-2kg do przepuszczenia przez maszynkę. Po prostu zauważyłam, że przy mieleniu Zelmerem, zwłaszcza twardszych żołądków, ściera się delikatnie metal w maszynce i w postaci zrolowanego brudu potrafi się przedostawać do mielonki, na co oczywiście nie mogę, a raczej, nie chcę pozwolić. W związku z tym to moje "uważanie" i stopowanie maszynki, aby zebrać te drobinki brudu powoduje, że mielenie rozciąga się w czasie. Poza tym, ja przed przygotowaniem, myję mięso i podroby i staram się je porządnie osączyć na durszlaku, pod który podstawiam miseczkę i tak wstawiam do lodówki, gdzie sobie obcieka (nie chcę aby za dużo kranówy dostało mi się do mieszanki ze względu na chlor), a to też trwa. Potem, jak mam pomielone i posuplementowane mięsko, po aptekarsku porcjuję mieszankę, odważając porcje posiłkowe (i takie potem rozmrażam). Do tego, oddzielnie mrożę poporcjowane na posiłki pokrojone kawałki czystego mięska i oddzielnie porcje mielonki. Oczywiście oddzielnie robię też warzywka. Nie powiem, dużo zabawy mam z barfem i nie potrafię sobie wyobrazić, że 13kg mięsnego dobra + ileś tam warzyw przerobiłabym na barfa w 4 godziny. Mnie by to zajęło cały dzień.
Myślę, że to jest po prostu kwestia wygody - jedni wolą przysiąść do tematu kilka razy i zrobić kilka mieszanek mniejszego kalibru, a inni raz na dłuższy czas walnąć z grubej rury. Ja po prostu należę do tych drugich
no i tak jak pisałam, po prostu to lubię.
Co do mrożenia mięsa, to ja kroję je w dużym stopniu zamrożone (również w miarę możliwości rozbieram tuszki gdy są jeszcze mocno zmrożone). Na początku było mi trudno, zwłaszcza przez pierwszy kwadrans - było mi bardzo zimno w palce. Potem traciłam w nich czucie i szło już z górki
a dzisiaj w zasadzie nawet na to nie zwróciłam uwagi, może dlatego, że było tak gorąco. Takie zamrożone mięso dużo łatwiej się kroi, zwłaszcza podroby.
Ja też mam łatwiej, bo moje koty są po pierwsze zdrowe, a po drugie niewybredne. Nie muszę robić mieszanki w jakiś szczególny, lubiany przez nie sposób, bo wiem, że one i tak ją zjedzą. Czasem też moja wygoda idzie w parze z ich gustem. Wątroby na przykład w ogóle nie kroję - miksuję ją razem z suplementami, powstaje z tego barfa zupa "krem", którą koty chętniej się raczą, niż samymi rozpuszczonymi w wodzie suplementami
Co do mrożenia mięsa, to ja kroję je w dużym stopniu zamrożone (również w miarę możliwości rozbieram tuszki gdy są jeszcze mocno zmrożone). Na początku było mi trudno, zwłaszcza przez pierwszy kwadrans - było mi bardzo zimno w palce. Potem traciłam w nich czucie i szło już z górki
Ja też mam łatwiej, bo moje koty są po pierwsze zdrowe, a po drugie niewybredne. Nie muszę robić mieszanki w jakiś szczególny, lubiany przez nie sposób, bo wiem, że one i tak ją zjedzą. Czasem też moja wygoda idzie w parze z ich gustem. Wątroby na przykład w ogóle nie kroję - miksuję ją razem z suplementami, powstaje z tego barfa zupa "krem", którą koty chętniej się raczą, niż samymi rozpuszczonymi w wodzie suplementami

