Pisałam już trochę o "leczniczym" działaniu surowych warzyw przy cukrzycy w tym poście:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=64762#64762
Nie ma w tym żadnych cudów, bo w zasadzie je się samą celulozę z wodą. Taki sam efekt leczniczy przyniesie zwykła głodówka. Jeśli głównym składnikiem menu staną się surowe warzywa, to o ile cała reszta nie będzie chlebem lub innymi produktami zbożowymi tylko białkiem z dodatkiem surowych owoców, to efekt "leczniczy" nadmiaru celulozy nadal będzie się utrzymywał, ponieważ celuloza ogranicza wchłanianie czegokolwiek w jelitach, także cukrów. Majro, przejdź na dół zalikowanej strony i przeczytaj jakie i ile suplementów aptecznych każe zażywać autor podczas stosowania tej diety. W zasadzie wszystkie witaminy i minerały trzeba zjadać w tabletkach. Czy muszę tłumaczyć co to oznacza?
majra pisze:Mnie bardzo zastanawia jedno. Dlaczego teraz przy zjedzeniu tego samego co 3tyg. temu mam cukier w górnej granicy albo powyżej. Po dzisiejszym śniadaniu (jajecznica z cukinią i mięsem) miałam 90 a dzisiaj 122. Muszę jeść węglowodany, to pewne. Ale najmniejsza ich ilość bardzo podnosi te wyniki.Po głupim pasku pasztetu z odrobiną jaglanki i brokuła miałam 160...no to jest kompletnie bez sensu...musiałabym jeść same białko i tłuszcz...tak jak na poczatku dietowania ale zaczęły boleć nery.
Majro, musisz poczekać na ustabilizowanie się glikemii w twoim organizmie. Prawdopodobnie komórki wciąż wykazują u Ciebie insulinooporność, a sama trzustka też jeszcze się nie ustabilizowała. Rozkładaj węglowodany w ciągu całego dnia na bardzo małe porcje, tak by nie zjadać ich jednorazowo zbyt dużo. Staraj się też nie jeść węglowodanów złożonych (skrobii) wraz z tłuszczem, bo wówczas cukier wzrasta bardziej (u każdego). Jedz tylko tyle węglowodanów, by nie nakręcać ketonurii (jeden + na pasku do badania moczu jest jeszcze OK).
majra pisze:No i cóż..trwając w swoich postanowieniach cukier na czczo jeszcze wyższy..nie ma tragedii, to jasne..no ale sukcesywnie jakby się pogarszał..na czczo było 90 teraz ponad 100(dzisiaj 111).To co pisałam w poprzednim poście wciąż aktualne.
no i tego nie rozumiem...
Nie wiem czy czytałaś dokładnie artykuły dr Pali, które linkowałam na pierwszej stronie wątku? Tam jest ta sprawa wyjaśniona. Na diecie niskowęglowodanowej glikemia u cukrzyka zaczyna się stabilizować w dość wąskim zakresie i nie występują już ani duże wzrosty cukru we krwi, ani jego spadki. Pozornie gorsza sytuacja, czyli nieco wyższy poziom glukozy na czczo (ale wciąż w normie) niż na diecie wysokowęglowodanowej jest sytuacją normalną, prawidłową. W ciągu nocy, podczas długiej przerwy pomiędzy przyjmowaniem posiłków spada poziom insuliny, która nie jest potrzebna w tym momencie (bo nie ma dostawy glukozy z posiłków), a to z kolei powoduje uaktywnienie się hormonu o działaniu przeciwnym do insuliny - glukagonu (u cukrzyków na diecie "cukrzycowej" hormon ten zupełnie nie jest wydzielany, bo poziom insuliny, zarówno własnej jak i dostarczanej w zastrzykach jest wciąż wysoki). Glukagon produkowany jest w komórkach alfa trzustki i ma za zadanie pobudzenie procesu glikogenolizy (zamiany zgromadzonych w wątrobie i mięśniach szkieletowych zapasów glikogenu na glukozę). W ten sposób, przy braku glukozy pokarmowej oraz insuliny, organizm zaopatruje się w niezbędą ilość glukozy, przy czym do krwi wydzielana jest wyłącznie glukoza powstająca w wątrobie (gdy zabraknie glikogenu, glukoza produkowana jest z białek). Ma to na celu utrzymanie stabilnego poziomu cukru we krwi. Po zjedzeniu śniadania rozpoczyna się wydzielanie insuliny w komórkach beta, a komórki alfa przestają być aktywne, co powoduje, że paradoksalnie poziom cukru we krwi nieco spada. Wszystkie te reakcje są prawidłowe. Zauważ, że przy tej diecie nie masz już napadów dzikiego głodu, spowodowanych potężnymi spadkami glukozy we krwi, nie jesteś też bardzo głodna rano. Tak właśnie ma być. Nasi przodkowie budząc się po nocnym długim wypoczynku nie mieli możliwości otwarcia lodówki i sięgnięcia po jakiś cukrowy posiłek. Musieli iść najpierw coś upolować albo nazbierać, dlatego musieli czuć się dobrze o poranku i mieć energię. Stabilny poziom glukozy rano, o który dba wątroba, jest z punktu widzenia ewolucyjnego bardzo istotny, bo pozwala na spokojne zorganizowanie sobie czegoś do jedzenia (dzikie ssanie w żołądku o poranku i hipoglikemia powodująca słabość, zawroty głowy, nawet omdlenia nie dawałyby naszym przodkom szansy na przeżycie). Tak więc dieta niskowęglowodanowa prowadzi do naturalnej stabilizacji poziomu cukru we krwi na takim poziomie, by móc normalnie funkcjonować także w czasie bardzo długich przerw pomiędzy posiłkami (czasem nie udało się niczego upolować i trzeba było czekać 2 dni na jedzenie, mając wciąż siłę i jasność umysłu umożliwiające kolejne polowanie). Zbyt niski poziom glukozy na czczo (oraz pomiędzy posiłkami, charakterystyczny dla diety wysokowęglowodanowej, czyli tzw.
sugar blues) nie dawałby naszym przodkom szans na zdobycie pożywienia.