BARF dla ludzi?
No ja powiem, że dla mnie życie bez mąki i pieczywa to nie problem. Lata bezglutenowej diety i jedzenia czegoś na kształt chleba jednak powodują, że chleb, buły czy makaron a już nie mówiąc o ziemniakach nie robią na mnie żadnego wrażenia i nie są żadnym problemem, a w zasadzie ich brak. Za to brak słodkiego zastępuję miodem, i to jedyny mój "grzeszek". Plus zjadam warzywa i owoce, raz więcej raz mniej. Na takim żywieniu jak na razie schudłam 7 kilo i czuję się świetnie, chyba że zgrzeszę, wtedy mam kaca. Autentycznego kaca, co ciekawe. Ale jeszcze z ciekawostek, zaczynają mi się odzywać dawno zapomniane problemy z kręgosłupem i kolanem. Mam nadzieję, że są przejściowe.
O właśnie - kac to dobre określenie. Po zgrzeszeniu mam jedno wielkie zatrucie organizmu. I dobrze!!! Może wreszcie się nauczę.
Ja sobie liczę tylko jednostki chlebowe tak bardzo na oko, żeby wiedzieć, ile zjadam węglowodanów. Ale wkrótce chyba przestanę, bo i tak zjadam ich o połowę mniej, niż dozwoloną ilość
poza tym po prostu jem, jak jestem głodna i to, na co akurat mam ochotę z dozwolonych produktów, a zwykle mam ochotę na mięso. Staram się mieć zawsze w lodówce i drób i bydło lub trzodę i wybieram sobie to, na co mam akurat smaka. Jak czuję, że "coś bym zjadła", ale właściwie nie jestem głodna, to sięgam zwykle po jajko.
Moim podstawowym grzeszkiem jest piwo - uwielbiam jego smak, więc sobie pozwalam na jedno jasne piwko raz w tygodniu (choć ostatnio nawet rzadziej). Akurat po piwie kaca mnie mam
ale wiem, że to i alkohol i słód ze zbóż, więc nic dobrego. Ale dzięki temu mam większą motywację, by zrezygnować z pozostałych grzechów - aby móc z w miarę spokojnym sumieniem zachować sobie ten jeden jedyny 
Ale gdyby ktoś wynalazł piwo bezalkoholowe wciąż smakujące tak pysznie jak prawdziwe piwo, to bym go chyba ozłociła! Niestety ze względu na sposób warzenia piwa jest to chyba niemożliwe. Zrezygnowałam jednak całkowicie z piw górnej fermentacji (które bardzo lubię...) na rzecz lżejszych i mniej alkoholowych lagerów.
Ja sobie liczę tylko jednostki chlebowe tak bardzo na oko, żeby wiedzieć, ile zjadam węglowodanów. Ale wkrótce chyba przestanę, bo i tak zjadam ich o połowę mniej, niż dozwoloną ilość
Moim podstawowym grzeszkiem jest piwo - uwielbiam jego smak, więc sobie pozwalam na jedno jasne piwko raz w tygodniu (choć ostatnio nawet rzadziej). Akurat po piwie kaca mnie mam
Ale gdyby ktoś wynalazł piwo bezalkoholowe wciąż smakujące tak pysznie jak prawdziwe piwo, to bym go chyba ozłociła! Niestety ze względu na sposób warzenia piwa jest to chyba niemożliwe. Zrezygnowałam jednak całkowicie z piw górnej fermentacji (które bardzo lubię...) na rzecz lżejszych i mniej alkoholowych lagerów.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ines, przestaw sie na lekkie wina owocowe. Ja zaczęłam sama robić. Choc akurat moje pierwsze "lekkie" nie wyszło haha
Ale np taki cydr. Fermentowany sok jabłkowy, bez dodatków cukru ani niczego takiego. Napój przedni i w sumie barfny
Niedosładzane "wina", czyli słabiaki po kilka % - tyle, ile cukru w samych owocach. Planuję na przyszły rok takich porobić
Ale np taki cydr. Fermentowany sok jabłkowy, bez dodatków cukru ani niczego takiego. Napój przedni i w sumie barfny
Niedosładzane "wina", czyli słabiaki po kilka % - tyle, ile cukru w samych owocach. Planuję na przyszły rok takich porobić
Dziękuję Ciociu, ale mi nie chodzi o alkohol. Tego alkoholu mogłoby w piwie w ogóle nie być. Nawet mi w sumie w pewnym sensie przeszkadza. Ja po prostu uwielbiam smak piwa. To chyba najpyszniejsza rzecz, jaką mogę sobie wyobrazić. Lubię od wielkiego dzwonu wypić sobie lampkę wina, cydr też czasem gościł u mnie w domu (bardzo lubię cydr do potraw z gęsi). Ale na te napitki mam ochotę bardzo sporadycznie. Piwo, gdyby nie alkohol, mogłabym pić codziennie.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Do domowego wyrobu trunków potrzeba zdaje się cechy, której ja nie mam ani odrobiny... cierpliwości
ja bym chciała wszystko, żeby było już! I tu barf jest dla mnie idealny - nie czekam 3 godziny, aż się mięcho wypiecze na wiór. Po krótkiej obróbce termicznej zjadam w połowie surowe. Tak, jak najbardziej lubię 
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Normalnie jak wino. Sok, drozdże i już. W zasadzie drożdży dodawać też nie trzeba bo już są w owocch (o ile owoce sama zbierasz, nie jakieś sklepowe pryszkane, szorowane itd).
Po zakończeniu fermntacji można dodać trochę cukru i drożdży i zamknąć szczelnie (czyli bez rurki fermentacyjnej) - wtedy wychodzi lekko gazowane. Ale to trzeba mieć do tego naczynie, które wytrzyma ciśnienie
Po zakończeniu fermntacji można dodać trochę cukru i drożdży i zamknąć szczelnie (czyli bez rurki fermentacyjnej) - wtedy wychodzi lekko gazowane. Ale to trzeba mieć do tego naczynie, które wytrzyma ciśnienie
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ocet też robię i uwielbiam. Z tym, że ja ocet robie dopiero z cydru właśnie. Najpierw fermentuję sok a potem dopiero go "odkrywam" i pozwalam na "fermentację" octową
Bardzo lubię dodawać sobie odrobinę tego octu do wody. Moje dzieci tez lubia taki "soczek" bardzo. POza tym używam go do robienia majonezu
W tym roku zamierzam więcej zrobić w ogóle. W jednym z ogrodów okolicznych rosnie piękna, dzikawa jabłonka - obsypana owocami. W zeszłym roku 20kg z niej zebrałam i nie ogołociłam (żeby nie było - zapytałam czy mogę)
Część poszła na przetwory (jabłko z jarzębiną) część na wino a część na ocet.
Bardzo lubię dodawać sobie odrobinę tego octu do wody. Moje dzieci tez lubia taki "soczek" bardzo. POza tym używam go do robienia majonezu
W tym roku zamierzam więcej zrobić w ogóle. W jednym z ogrodów okolicznych rosnie piękna, dzikawa jabłonka - obsypana owocami. W zeszłym roku 20kg z niej zebrałam i nie ogołociłam (żeby nie było - zapytałam czy mogę)
Część poszła na przetwory (jabłko z jarzębiną) część na wino a część na ocet.
Może podzielisz się szczegółami? Np w wątku z przepisami
ja raczej nie będę miała na to weny, ale może jak podsunę pomysł małżonkowi, to się skusi.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ines, ile dasz złota, jeśli podpasuje ci to piwo?Ines pisze:Ale gdyby ktoś wynalazł piwo bezalkoholowe wciąż smakujące tak pysznie jak prawdziwe piwo, to bym go chyba ozłociła! Niestety ze względu na sposób warzenia piwa jest to chyba niemożliwe.
Innych tzw. piw izotonicznych nie próbowałam, bo ja ogólnie nie przepadam za piwem.
Ostatnio zmieniony 2014-04-13, 20:50 przez Komanka, łącznie zmieniany 1 raz.
Macie problemy z tymi alkoholami
ja mam lepiej - wina nie mogę, bo zatoki (powoduje obrzęk i od pewnego czasu nawet odrobina kończy się silną opuchlizną), a innych - bo herpes; cukru, glutenu i w ogóle zbóż oraz orzechów, kawy, kakao i herbaty też nie mogę oraz cytrusów - z w/w powodu. Dokładniej to mogę mięso, nabiał (dokładniej to jajka i zsiadłe mleko lub żółty ser), warzywa i większość owoców oraz miód. Koniec listy. Wszystko inne oznacza taką opuchliznę twarzy (szczególnie powiek) plus obrzęk dający zdrętwienie jak po znieczuleniu u dentysty - nie mam dylematów, czy chcę coś jeść, czy zrezygnować - każdy grzech zostaje w kilka godzin przykładnie ukarany (i działa - coraz rzadziej próbuję grzeszyć). Ale za to napój imbirowy mogę i to dużo (starty imbir parzony 10 minut, do tego łyżeczka miodu i odrobina soku z cytryny) - polecam: pyszny 
