Wczoraj jednak rozmawiałam z pewnym hodowcą gęsi który powiedział, że sprzedają tylko jaja zalężone do wysiadywania, a tzw. puste utylizują (wręcz mają zakaz sprzedaży jaj na cele spożywcze).
Czy coś Wam wiadomo na ten temat? Nadaremnie pytam wujka gugla...
2) Inną zagwozdkę mam po przeczytaniu, że http://kefir2010.wordpress.com/2013/08/25/grozne-zakwaszenie-organizmu-gdy-cialo-gnije-za-zycia/
Nie mam wiedzy z zakresu biochemii i nie potrafię się do tego ustosunkować, a argumenty, że nasi dziadkowie z powodzeniem stosowali skorupki (np na osteoporozę) nie przemawia do mnie - jako argument nienaukowy..."Niestety, ale skorupki jaj nie nadają się do jakiejkolwiek kuracji.
Skorupki jaj to nic innego, jak węglan wapnia, czyli pospolita KREDA!
Kreda jest nierozpuszczalna w wodzie, to wie chyba każdy kto chodził do szkoły i miał w dłoni kredę do tablicy.
Tego rodzaju suplement nie tylko, że nie przynosi jakichkolwiek korzyści, to jeszcze niepotrzebnie obciąża organizm, który aby pozbyć się nieprzyswajalnego wapnia wyciąga organiczny wapń z kości, w tym z zębów, a to prosta droga do próchnicy, haluksów, osteoporozy i wielu innych chorób.
Zdecydowanie odradzam takie praktyki.
Jeżeli chcemy biodostępnego wapnia, to sięgajmy po SEZAM"
Sama planuję użycie skorupek w tym celu, ale po rozpuszczeniu ich kwasem zawartym w cytrynie. Zwierzętom jednak podajemy zmielone skorupki.
Co Wy na to?
