Zgadza się, bo nie mają tego glutenu, co zboża. Oczywiście wszystko w rozsądnych ilościachInes pisze:Jeśli już w okresie przejściowym chcę użyć jakiegoś "zapychacza", to najlepsza będzie kasza jaglana lub gryczana (niepalona). Zgadza się?
Jedno i drugie jeść można, najważniejsze by były to rośliny jako tako ekologiczne, no i też trzeba wiedzieć ile czego zjeść. Bo jak komuś przyjdzie chętka by się docukrzyć i zje na jedno posiedzenie kilka bananów, to już nie będzie dobrze. Za to np. owoców leśnych można jeść sporo, one mają mało węglowodanów i dużo ważnych "dobroci". Z tymi warzywami to też nie należy tak restrykcyjnie patrzeć, zwłaszcza że wiele części jadalnych roślin zwanych warzywami faktycznie jest owocami (pomidor, ogórek, dynia, cukinia, papryka, kabaczek i pewnie jeszcze inne, które mi na szybko do głowy nie przychodzą) albo kwiatami (kalafior, brokuł, karczoch, wiele przypraw to kwiaty).Ines pisze:Lepiej jeść owoce niż warzywa, a warzywa tylko wybrane i to najlepiej te, które można bez problemu jeść bez obróbki termicznej. Zgadza się?
Ale na pewno należy jeść wszystko co możliwe na surowo. Pamiętając o porządnym pogryzieniu na miazgę tego, co trzeba
A to jest większy tematInes pisze:Co z kawą...?
Postanowiłam go kiedyś zgłębić, bo trudno mi było zrezygnować z jednej małej kawki o poranku ze względu na od zawsze posiadane niskie ciśnienie. Nigdy nie piłam kawy hektolitrami i była mi potrzebna tylko ta jedna poranna, czasem zdarzało mi się po południu jeszcze jedną wypić ale rzadko.
No więc okazuje się, że z tą kawą to różnie jest i może szkodzić ale nie musi. Znaczy: nie każda kawa szkodzi, nie każda tak samo, no i oczywista jest kwestia ilości wypijanych. Znaczenie mają 3 sprawy:
- gatunek i jakość kawy
- sposób palenia
-sposób parzenia
Gatunek kawy.
To jest sprawa najprostsza, bo istnieją tylko dwa gatunki: arabica i robusta. Arabica jest łagodniejsza w smaku, delikatniejsza, ma mniej kofeiny i mniej substancji drażniących niż robusta. Ale jest trudniejsza w uprawie, wymaga lepszych warunków glebowych i udaje się tylko na odpowiedniej wysokości n.p.m. Jest więc również droższa. Dla żołądka zdecydowanie łagodniejsza jest arabica. W handlu najczęściej spotyka się mieszanki tych dwóch gatunków, ale są i takie, które zawierają 100% arabiki. Tyle, że dostępne w handlu kawy nie nadają się do spożycia. I nie chodzi tylko o kawy na półkach Lidla itp. ale chodzi o jakąkolwiek kawę dostępną dla tzw. masowego klienta, bez względu na to jak wysoko oceniana jest powszechnie marka. O tym dalej.
Jakość kawy.
To jest trudniejsza sprawa, bo nie jesteśmy w stanie w żaden sposób dowiedzieć się, skąd pochodziły i jaką jakość miały ziarna, z których zrobiono kawę oferowaną w sklepach. Wiadomo jednak, że wszystkie wielkie firmy kawowe sprowadzają kawę najgorszej jakości w tysiącach ton, magazynowaną w skrajnie złych warunkach. Musimy zatem szukać takiego producenta, który udostępnia informacje o tym skąd dokładnie pochodzi jego kawa (konkretne miejsce na Ziemi, partia, data zbiorów, sposób pakowania, transportu i dalszej obróbki, o którym za chwilę).
Oczywistym jest też, że piszę wyłącznie o kawie w ziarnach, bo kawą nie jest tzw. rozpuszczalna. To już najgorsze z najgorszych produktów chemicznych, robionych z najpodlejszego ziarna.
Sposób palenia.
To już temat rzeka
Sposób parzenia.
To kolejny temat rzeka, więc jedynie w skrócie. Ziarna muszą być bezpośrednio przed parzeniem świeżo zmielone, bo im dłużej są przechowywane zmielone to nie tylko aromat się ulatnia ale kawa zwyczajnie się psuje. Pewnie niewielu wie, że ziarna kawy zawierają tłuszcze, które łatwo jełczeją oraz inne substancje, które się utleniają, gniją lub pleśnieją (w tym aminokwasy i węglowodany). Dlatego kupowanie kawy już zmielonej jest złym pomysłem, zwłaszcza tej w supermarkecie.
Mielimy w młynku żarnowym oczywiście.
Najgorszy sposób parzenia kawy to tzw. plujka ponieważ im dłużej kawa poddana jest procesowai parzenia i w im wyższej temperaturze, tym więcej szkodliwych substancji się z niej wydziela. Nawet najlepsze ziarno najlepiej wypalone, gdy zostanie zalane wrzątkiem w szklance będzie truło nieco tylko mniej niż kawa z supermarketu. Aby uzyskać optymalny efekt smakowy i zdrowotny kawy, należy parzyć ją np. ciśnieniowo przez ok. 25 sekund w temperaturze ok. 80-84° (istnieje kilka innych dobrych sposobów ale ten jest najpopularniejszy). Przy dłuższym parzeniu i/lub wyższej temperaturze ziarno kawy wydziela kwaśne/gorzkie substancje mniej lub bardziej szkodliwe.
To, co dostajemy ostatecznie w filiżance jest łącznym efektem gatunku, jakości, świeżości, sposobu palenia i stopnia zmielenia ziarna, ilości kawy użytej do parzenia kawy, ilości, jakości i temperatury wody, czasu parzenia. Cena ekspresu do kawy nie ma tu znaczenia
I tym właśnie sposobem odkryłam w mojej okolicy małą palarnię kawy z tradycjami, w której zaopatruję się w doskonałej jakości ziarno, palone kilka-kilkanaście dni przed zakupem. Wszystko oczywiście po to by wypić codziennie jedną dobrą kawę o poranku
Oczywiście na temat kawy można by tysiące stron zapisać, a to co napisałam to nawet nie jest skrót, tylko tytuł tematu
http://www.kaffeewiki.de/index.php?title=Hauptseite
http://www.kaffeeseiten.de/site/kaffeewissen.php
http://www.coffeecircle.com/kaffeewissen/
http://www.kaffeezentrale.de/wissen
Tu o wpływie kawy na zdrowie:
http://www.kaffee-wirkungen.de/

