BARF dla ludzi?
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ale tu teraz neie o to chodzi. Chodziło mi o to, że chyba każdy kto jest na jakiejś specyficznej diecie (czytaj: innej niż głównonurtowa na piramidce) przechodzi przez masę pytań, watpliwości i tekstów typu "zaszkodzisz sobie" własnie od typowych "tradycyjnożerców", którzy nie zadają sobie trudu myślenia nad zdrowiem diety. Ma tylko smakowac i wymyślnie na talerzu wyglądać
Póki są to pytania, zainteresowanie to jest ok. ale w momencie gdy pojawiają się ostre krytyki (ale niepoparte niczym poza "bo tak) to może być takiej osobie ciężko
Póki są to pytania, zainteresowanie to jest ok. ale w momencie gdy pojawiają się ostre krytyki (ale niepoparte niczym poza "bo tak) to może być takiej osobie ciężko
Obie macie trochę racji. Bo ja nie nakłaniam nikogo do zmiany diety, tylko mówię o swojej (naszej?) i jak ktoś pyta to wyjaśniam, dlaczego tak, a nie inaczej. Dlaczego cholesterol mnie nie zabije, dlaczego wybieram tłuszcze zwierzęce a nie roślinne, dlaczego tłuszcze a nie chude mięso, dlaczego mięso a nie zboże. To się oczywiście kłóci z opinią społeczeństwa na temat zdrowej diety i całkowicie zaburza ogólnie panujący system myślenia. I spotykam się z agresją, mimo tego, że nikogo do niczego nie nakłaniam, ani nie deprecjonuję niczyjej diety. Po prostu przedstawiam swój punkt widzenia.
Ale jeśli ktoś przestaje ze mną rozmawiać i zaczyna mnie obrażać to mówię tylko z uśmiechem: najważniejsze, byśmy wszyscy żyli długo i w zdrowiu, choć każdy będzie do tego dążył na swój sposób - i tego sobie życzmy. Emocje opadają i przechodzimy nad tym bez urazy do porządku dziennego. Gdybym poszła za ciosem i zeszła w dyskusji do poziomu rozmówcy, straciłabym do tej pory wielu dobrych znajomych i pewnie sama zostałabym uznana za oszołoma. A tak jestem tylko trochę ekscentryczna
Tak trochę poza tematem, Ciociu, czy to nie Ty zwykłaś powtarzać - natura się nie myli...?
Ale jeśli ktoś przestaje ze mną rozmawiać i zaczyna mnie obrażać to mówię tylko z uśmiechem: najważniejsze, byśmy wszyscy żyli długo i w zdrowiu, choć każdy będzie do tego dążył na swój sposób - i tego sobie życzmy. Emocje opadają i przechodzimy nad tym bez urazy do porządku dziennego. Gdybym poszła za ciosem i zeszła w dyskusji do poziomu rozmówcy, straciłabym do tej pory wielu dobrych znajomych i pewnie sama zostałabym uznana za oszołoma. A tak jestem tylko trochę ekscentryczna
Tak trochę poza tematem, Ciociu, czy to nie Ty zwykłaś powtarzać - natura się nie myli...?
ja juz przestałam komukolwiek w towarzystwach mówic o żywieniu
albo komentować cokolwiek i gdziekolwiek,edukować
bo wychodze na dziwaka
np dziś w bibliotece na spotkaniu kulinarnym,w temacie pieczenia kaczki 3 godz na wiór,probowałam pzrebić się- o krotkiej obróbce mięsa
ale nie spotkalo się to z aprobatą ,bo nikt niedopieczonego,polsurowego nie tknie
tego typu sytuacje
więc dalam spokoj
poprostu w "ciszy" robie swoje
albo komentować cokolwiek i gdziekolwiek,edukować
bo wychodze na dziwaka
np dziś w bibliotece na spotkaniu kulinarnym,w temacie pieczenia kaczki 3 godz na wiór,probowałam pzrebić się- o krotkiej obróbce mięsa
ale nie spotkalo się to z aprobatą ,bo nikt niedopieczonego,polsurowego nie tknie
tego typu sytuacje
więc dalam spokoj
poprostu w "ciszy" robie swoje
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Dziękuję Ci za to
za każdym razem gdy jakiejś książkowej mądrości nie pamiętam, to jest dla mnie punkt odniesienia, by sobie przypomnieć. Natura się nie myli - musi być więc logiczne wyjaśnienie dla tego, co robię, skoro jest dla mnie dobre, a jest dla mnie dobre, bo jest naturalne dla mojego gatunku. Trzeba się tylko nauczyć patrzeć na siebie jak na zwierza, a wszystko staje się jasne 
Jak ktoś uważa za dziwaka, to się olewa jego opinię. Mnie od dziecka uważali za "inną" - gdybym się tym przejmowała, to bym już za TM latała. A tak robię swoje i jest OK - a po czasie zwykle nawet nie muszę mówić "a nie mówiłam" - wystarczy spojrzeć wymownie
Bez chlebka i cukru to ja jakoś od 12 roku życia - nieważne, co mówili naukowcy: wiedziałam, po czym się lepiej czuje. Na jakiś czas zaczęłam tylko jeść nieco zbóż (pełne ziarno) i tak mnie herpes sieknął w oczach, że 8 miesięcy walczyłam (a programista z własną z przewlekłym atakiem herpesa to koszmar, gdzie czasami oczy trudno było otworzyć). Więc za takie wynalazki dziękuję - nieważne, co bo powiedziały badania - mi pomaga mięso i brak zbóż.
Kaczka 3 godziny? To się w ogóle da jeść? W rodzinie się zawsze śmiali, że przy mnie to lepiej na noc drzwi na zamek by było zamykać, co by nie zostać zjedzonym, bo od dziecka jak z mięsa nic nie wypływało i było całkiem upieczone, to mówiłam, że tego się nie da jeść - dlatego mi zawsze wyciągali wcześniej niż reszcie; wątróbka to może być co najwyżej ciepła, ale jak jest ścięta, to mnie mdli (niezależnie od przypraw) - dzieci mają lepszy instynkt niż dorośli (o ile dorośli im go nie zabiją "faktami naukowymi"). A że ludzie się śmieją? Mam to gdzieś - niech się śmieją z własnej niewiedzy... kiedyś nad tym zapłaczą. W pracy maturalnej też pisałam, że trzeba się kierować własnym sumieniem i rozumem, bo zawsze to my poniesiemy konsekwencje takich czy innych decyzji a nie doradcy z boku - w tym przypadku konsekwencje zdrowotne; i do dzisiaj się tego trzymam.
Bez chlebka i cukru to ja jakoś od 12 roku życia - nieważne, co mówili naukowcy: wiedziałam, po czym się lepiej czuje. Na jakiś czas zaczęłam tylko jeść nieco zbóż (pełne ziarno) i tak mnie herpes sieknął w oczach, że 8 miesięcy walczyłam (a programista z własną z przewlekłym atakiem herpesa to koszmar, gdzie czasami oczy trudno było otworzyć). Więc za takie wynalazki dziękuję - nieważne, co bo powiedziały badania - mi pomaga mięso i brak zbóż.
Kaczka 3 godziny? To się w ogóle da jeść? W rodzinie się zawsze śmiali, że przy mnie to lepiej na noc drzwi na zamek by było zamykać, co by nie zostać zjedzonym, bo od dziecka jak z mięsa nic nie wypływało i było całkiem upieczone, to mówiłam, że tego się nie da jeść - dlatego mi zawsze wyciągali wcześniej niż reszcie; wątróbka to może być co najwyżej ciepła, ale jak jest ścięta, to mnie mdli (niezależnie od przypraw) - dzieci mają lepszy instynkt niż dorośli (o ile dorośli im go nie zabiją "faktami naukowymi"). A że ludzie się śmieją? Mam to gdzieś - niech się śmieją z własnej niewiedzy... kiedyś nad tym zapłaczą. W pracy maturalnej też pisałam, że trzeba się kierować własnym sumieniem i rozumem, bo zawsze to my poniesiemy konsekwencje takich czy innych decyzji a nie doradcy z boku - w tym przypadku konsekwencje zdrowotne; i do dzisiaj się tego trzymam.
Wiesz, ja bym jednak chciała, żeby moi bliscy też żyli długo i zdrowo, nie ubawi mnie posyłanie im wymownych uśmiechów, gdy za X lat ja będę zdrowa, a oni niezbyt
więc obchodzi mnie to, co mają do powiedzenia, bo zawsze mogę dać im jakiś punkt zaczepienia, dzięki któremu coś się w ich życiu zmieni. Na podobnej zasadzie przekonuję ludzi do barfa - z dużym powodzeniem. Nikt nie lubi być do czegoś zmuszany, ale gdy pozna rzeczowe argumenty, to zawsze jest szansa, że to przemyśli, zgłębi temat i sam się przekona.
No tak - zapomniałam... moi bliscy się przekonują sami. Najpierw "co ty za głupoty gadasz - to bajki"... ale po czasie jak widzą, że mam zawsze dużo energii, rzadko choruję (i lekko), a oni wiecznie jacyś tacy klapnięci i co trochę coś, to jednak zmieniają podejście. Nie namawiam ich tylko podsuwam materiały na zasadzie "zobacz, ciekawe ile w tym jest prawdy, ale brzmi logicznie" - i tak regularnie co jakiś czas coś... powoli - tak, żeby samo mogli ocenić i zdecydować. Są w końcu wolnymi ludźmi i nie mogą ich zmuszać, żeby żyli długo i zdrowo - ale mogę dawać przykład i podsuwać lekturę. Jak mawiali Rzymianie: "Gutta cavat lapidem non vi sed saepe cadendo." (mój ulubiony cytat z łaciny w liceum - jak mi nerwów brak, to sobie powtarzam).
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
ja wciąz napominam dziecko,żeby dbał o siebieInes pisze:Wiesz, ja bym jednak chciała, żeby moi bliscy też żyli długo i zdrowo, nie ubawi mnie posyłanie im wymownych uśmiechów, gdy za X lat ja będę zdrowa, a oni niezbytwięc obchodzi mnie to, co mają do powiedzenia, bo zawsze mogę dać im jakiś punkt zaczepienia, dzięki któremu coś się w ich życiu zmieni. Na podobnej zasadzie przekonuję ludzi do barfa - z dużym powodzeniem. Nikt nie lubi być do czegoś zmuszany, ale gdy pozna rzeczowe argumenty, to zawsze jest szansa, że to przemyśli, zgłębi temat i sam się przekona.
bo jak ja mam zamiar żyć te 100 lat,to ktoś musi sie mna zająć
planuje mieć kącik na poddaszu u mojego syna,nie wązne ze on w tym czasie bedzie miał 70 lat haha
a jak wszyscy wymrą wczesniej
i tak dziwna teraz,pózniej jeszcze bardziej zdziwaczała
ja,ksiażki i koty
-
isabelle30
- Moderator
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Zdrowa dieta... koń by sie usmiał
Może w końcu przestaną jednak patrzeć na nas jak na wariatów...
Wydrukowałam i zamierzam zanieśc kazdemu kto wcześniej twierdził, że oszalałam namawiając do jedzenia gęsiego smalcu, masła, jajek, wiejskiego nabiału i mięsa w wiejskiego chowu, wywalenia z diety kaszy, ryżu i margaryny...
Ciekawe czy rewelacje zostaną zamiecione pod dywan jak dotychczas czy jednak niektórym szare komórki zaczną pracować?
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i- ... dury/cwwvz
Wydrukowałam i zamierzam zanieśc kazdemu kto wcześniej twierdził, że oszalałam namawiając do jedzenia gęsiego smalcu, masła, jajek, wiejskiego nabiału i mięsa w wiejskiego chowu, wywalenia z diety kaszy, ryżu i margaryny...
Ciekawe czy rewelacje zostaną zamiecione pod dywan jak dotychczas czy jednak niektórym szare komórki zaczną pracować?
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i- ... dury/cwwvz
z wyjątkiem tych "leczniczych" margaryn, które sprawiają że włosy rosną bujniejsze a oczy są bardziej wyraziste, to chyba po prostu chodzi o cenę. Tzn. że ludzie już dawno wiedzą że masło jest zdrowsze ale margaryna kojarzy się z czymś 1) mniej tuczącym 2)jest zwyczajnie tańsza.
A że tego się zjeść nie da, to już zupełnie inna bajka.
Ad całej reszty, to znana od dawna prawda - naturalne, zwykłe jedzenie jest po prostu zdrowe.Pomimo żem wege przez pół swojego życia, to wcale nie neguję zdrowotności spożywania produktów zwierzęcych. Ale takich prawdziwych a nie w formie przetworzonej do etapu możności przetrwania zagłady jądrowej. No i oczywiście z normalnego zwierza a nie napompowanego hormonami i antybiotykami tworu.
Tak samo jak wegańskie nie jest napychanie się kilogramami soi, która z niewiadomych przyczyn jest tak lobbowana (no dobra, pewnie wiadomych =$$)
A że tego się zjeść nie da, to już zupełnie inna bajka.
Ad całej reszty, to znana od dawna prawda - naturalne, zwykłe jedzenie jest po prostu zdrowe.Pomimo żem wege przez pół swojego życia, to wcale nie neguję zdrowotności spożywania produktów zwierzęcych. Ale takich prawdziwych a nie w formie przetworzonej do etapu możności przetrwania zagłady jądrowej. No i oczywiście z normalnego zwierza a nie napompowanego hormonami i antybiotykami tworu.
Tak samo jak wegańskie nie jest napychanie się kilogramami soi, która z niewiadomych przyczyn jest tak lobbowana (no dobra, pewnie wiadomych =$$)
Paulinka i Dieselek



