Freya pisze:gpolomska, to ciekawe co napisałaś, że powinien być maksymalnie jeden kot na pomieszczenie. Ja mam jeszcze taką teorię, że po przekroczeniu pewnej masy krytycznej kota (aczkolwiek nie jestem pewna, ile sztuk by to miało być) niezależnie od powierzchni mieszkania, zaczynają się problemy w stadzie. Po prostu zbyt wiele osobników nie może żyć zgodnie pod jednym dachem.
Napisałam, że to tylko moja osobista teoria wynikająca z prostego założenia: każdy kot może mieć ochotę pobyć sam, zjeść w spokoju i wysikać się w spokoju do własnej kuwety, a to jest możliwe tylko wtedy jeśli kotów nie jest więcej niż pomieszczeń dla nich dostępnych (okno dlatego, żeby było światło dzienne i możliwość obserwacji na zewnątrz a nie np. ciemne ciasne WC). Na mniejszej przestrzeni też można próbować - dużo półek, drapaki itd., tyle że jak jest małe mieszkanie to raczej ciężko takie 3d z prawdziwego zdarzenia zrobić. Co do masy krytycznej - zapewne to jest sprawa indywidualna: jak wszystko przy kotach. Wiadomo, że na początku bywają ostre rozmowy, bo koty sobie muszą ustalić, kto co i na jakich zasadach - problem jest wtedy, gdy po kilku tygodniach nadal bez feliwaya, rc calm i różnej chemii są łapoczyny albo któryś boi się wyjść spod łóżka, sika poza kuwetą, traci apetyt itd. - wiele osób uważa, że wspomniane wynalazki rozwiązują problem i kolejne dokocenie zakończono sukcesem - dla mnie to totalna porażka a nie sukces, że koty trzeba faszerować czymś, co by się nie pozabijały.
Odnośnie sterylizacji/kastracji - jeśli jest to robione z głową, to zwykle jest akcja kilku ludzi i wyłapanie wszystkich osobników w danej okolicy, a nie jednego wykastrować a 10 innych nie. Poza tym - jak pisały przedmówczynie - na otwartej przestrzeni jeśli kotu nie pasują warunki/towarzystwo, to zwija manele i zmienia miejsce/towarzystwo - w domu nie ma takiej możliwości. Podobnie zresztą np. z samoleczeniem - jak pisała Sihaya w jednym z tematów, kot biegający po wsi jak ma świerzba, to sobie uszami pociera o kwiaty wrotyczu, a jak siedzi w domu, to jest skazany na naszą pomoc. Zamknięcie kotów w mieszkaniach wiąże się z wieloma rzeczami, o których trzeba wiedzieć i które kotu zapewnić, jeśli ma mieć szanse na długie i szczęśliwe życie.
Czy 18 kotów to zbawienie dla nich? Dla mnie ideałem pomocy kotom byłoby, gdyby żadnych nie zamykać w mieszkaniach, a tylko były same wolnożyjące jako dobro wspólne, o które wszyscy dbają - dokarmiane i leczone, mieszkające w kocich budkach i bezpieczne od zwyrodnialców, ale nie zamykane w domach. Niestety to utopia - przy mentalności wielu ludzi nierealne - a szkoda, bo dla kotów to byłoby najlepsze.