Dzień dobry, a właściwie patrząc na godzinę powinnam powiedzieć dobry wieczór :)
Zanim przedstawię zwierzę i siebie - krótka historia mego nawrócenia
O BARFie wiem od jakiegoś roku, kiedy to zaczęła się moja przygoda z pewną kocią panienką o imieniu Catalina. Adoptując ją ze schroniska chciałam zapewnić jej jak najlepsze warunki, w tym i żarełko, więc zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu informacji na temat wszelkiego dostępnego jedzenia dla kotów. Po mniej więcej tygodniu kopania, porównywania karm, składów, cen, opinii dowiedziałam się, że RC to syf, koty nie potrzebują węglowodanów w swojej diecie, w stacjonarnych sklepach zoologicznych/ u weta nie ma dobrej karmy dla kota. No i wniosek jaki mi się od razu nasunął: po co przepłacać kupując syfską karmę ze zbożami, jeśli można kupić taniej zdrowszą karmę bez zbóż. BARF gdzieś mi mignął przelotem, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie, nie mam czasu, za dużo roboty. Koniec końców stanęło na ToTW i mokrej Bozicie/ Animondzie carny.
Przez rok moja wiedza o żywieniu kotów niewiele się zmieniła, z ToTW przeszłyśmy na Portę bez zbóż, próbowałyśmy też Applaws ale był omijany szerokim łukiem, co jakiś czas szukałam czegoś na urozmaicenie mokrego posiłku w osiągalnych dla mnie granicach cenowych, jednak Smilla kotce nie smakowała, reszta (Cosma, Feringa, Catz Finefood) była poza zasięgiem portfela i po części też umysłu

. Wszystko pewnie toczyłoby się dalej takim samym torem, gdybym nie natknęła się na analizę Bozity na forum jakieś trzy tygodnie temu. To było dla mnie jak zdzielenie obuchem przez czerep. Od razu pobiegłam sprawdzić co tam wypisują na kartoniku. Zaraz potem zaczęłam szukać informacji o Animondzie, ToTW, Porcie, Applawsie. Przeraziłam się, co ja daję mojemu kotu

, jeszcze suche w miarę dobre, ale mokre?! A potem przepadłam. Forum wessało mnie na dobre.
Do tej pory, codziennie mam pootwierane mnóstwo zakładek, z przeróżnymi wątkami i powoli próbuję to wszystko ogarnąć. Dobrze, że mam ferie i duużo czasu na uzupełnianie braków

Teraz, po tygodniu spędzonym na czytaniu, niestety (a raczej stety) nie widzę innej możliwości zdrowego żywienia kota jak BARF ewentualnie czasem lub jako pewien procent diety dobrej jakości puszki/ suche. Trochę mnie jeszcze przeraża ten natłok informacji, jestem na razie na przejściowym etapie pt.: "Wiem, że nic nie wiem", ale prę do przodu i myślę, że mi się powoli wszystko poukłada, "suple" przestaną być groźnie brzmiącym słowem (

), a "kalkulator barfowy" - enigmą (

). W razie jakichkolwiek wątpliwości, jeśli nie znajdę odpowiedzi na forum, nie zawaham się pytać
Teraz parę słów o nas :)
Catalina, zwana Katuszką, Kaczuszką, Katjuszką, to około 2-letnia trzynoga kotka, wzięta przez nas (mnie i chłopa mego) ze schroniska najpierw na tymczas (zaraz po amputacji łapki, żeby doszła do siebie), a później adoptowana na stałe, na wieki wieków ament

To typowa kocia księżniczka, bardzo charakterna, ale do okiełznania i przekupienia

Oprócz tego jest bardzo ciekawska, otwarta na ludzi i wszelkie nowości, lubi podróżować. Kocha mięso (w każdej postaci, z każdego zwierza), więc myślę, że BARF powinien jej się spodobać

Ja zaś jestem studentką weterynarii, oprócz żywienia zwierząt interesuje mnie również behawioryzm (ostatnio głownie kotów, jako że przedstawiciela tego gatunku posiadam, ale i o zachowaniu psów staram się trochę czytać). W przyszłości, jak już koty nie będą dla mnie zagadką, muszę jeszcze nadrobić zaległości z żywienia psów, bo jednak różnica między psami i kotami jest znaczna. Nie mam w prawdzie (jeszcze) psiego kompana, ale wiedzy nigdy za wiele. Ogólnie mogę powiedzieć, że lubię chłonąć wszelkie informacje z przeróżnych dziedzin, które mi się mogą kiedyś w życiu przydać
Poniżej pozycja do spania pt: "peryskop"
I klasyczny koci menel
