W zasadzie już kilka razy miałam szerokie plany, aby zabrać się do "barfowego" żywienia moich pasibrzuchów, ale jakoś zeszło i się nie zabrałam...
Od jakiegoś czasu zauważam u moich kociastych różne symptomy-efekty żywienia chrupkowo-puszkowego - tj.odorek z pyszczka (choć nie u wszystkich), płytkę nazębną, nadmierne "pierzenie" czy też uporczywe drapanie przy zmianie karmy. Koty pozornie zdrowe, pod stałą opieką zaprzyjaźnionego weta, szczepione, odrobaczane, etc.
Poza tym wszystkim doszliśmy do wniosku, że puszki i chrupki dla wiecznie głodnych kotów wcale nie wychodzą bardziej ekonomicznie, niż mięsko.
Moje "maluszki" (3,5-6,5kg) bardzo lubią surowe mięsko kurczaczka (za indykiem się nie zabijają...) oraz pasjami kochają wołowinkę. Gryzą przynajmniej raz w tygodniu skrzydełka i szyjki z kurczaka, więc mam nadzieję, że nie będzie kłoporu z przejściem na BARF
Poniżej fotki moich dzieciaczków BRI*5 + DRX*1:
- Bono, Armani, Bibi, Amelka, Angelo, Alan