Oj, wiem coś o tym - sama byłam tą oporną na samym początku, no bo jak to tak? Taka droga karma, na etykietce 70/80/90% mięsa, to po co ja mam sama mięso kupować i robić? A witaminy to skąd wezmę? A co to kotu szkodzi, że mięso w karmach gotowane lub po innej przeróbce termicznej? Ja też jem gotowane.
Ale tak krok po kroku, artykuł po artykule, post po poście i zaczęłam w tym widzieć dużo sensu. Dużo rzeczy, których nie widziałam, o których nie miałam pojęcia.
Najbardziej mnie chyba swego czasu zdziwiła sól dla kota

ale jak to, przecież wszędzie trąbią, żeby kotu soli nie dawać! Że jak mięsko czy rosołek, to bez soli!
Sądzę, że oporni nadal istnieją, bo nie chce im się czytać. A do tego "to tylko kot" lub "tylko pies", "mój pies nie będzie jadł lepiej ode mnie", "szkoda mi kasy i zachodu" itd. Przeczytanie jednego artykułu nie zmieni życia, nie zmieni poglądów. Co innego, jak ktoś nad tym usiądzie i zacznie to wszystko czytać jak książkę - wszystko się układa w jedną, spójną, sensowną całość. Dlaczego surowe, dlaczego ta sól, dlaczego węglowodany nie, dlaczego sucha nie, dlaczego kot tyje, że niektóre rzeczy szkodzą także nam, ludziom... Tyle czasu już tu jestem i moja świadomość bardzo wzrosła, a chyba nadal nie przeczytałam choćby połowy ważnych i ciekawych wątków.
Ja na razie podsyłam linki i dzielę się wiedzą zdobytą tutaj ze znajomą, technik weterynarii - kto wie, może kiedyś przyczynię się do "stworzenia" kolejnego z nadal niewielu popierających barfa weterynarzy
