Na nieszczęście freciąt nutria się już nam skończyła

Ale co tam, dzielnie pojechałam do makro gdzie zaopatrzyłam się w około 6,5kg mięcha, nie pachnącego jeszcze, co mnie oczywiście bardzo ucieszyło

W skład mieszanki wchodziły: serca gęsie (pierwszy raz w makro podpatrzyłam

), serce wołowe, wołowinka w dużą ilością tłuszczyku i ścięgien, cała kaczuszka i porcje rosołowe z kurcząt (serdecznie je polecam, dużo jest mięcha i kości a freteczki moje je wprost uwielbiają). Niestety nie wypalił wypad do dziadków, ani dziadków do nas co skutkuje brakiem pysznych gołąbków na ten miesiąc co oczywiście postaram się odrobić w listopadzie (bo za miesiąc znów lecim do sklepu po mięsiwo

). Psu i kotu też się coś uszczknęło m. in nogi z kaczki których to moje księżniczki nie jedzą
Pannie Bellutkowej widać już nowe włoski tzn że zaraz zaczniemy kłaczyć

U Majkunia też coś widać, a u Alani jak włosków nie ma tak ich nie ma

Niedługo jedziemy do dr Botko na odrobaczenie przed szczepieniem, przy okazji pobierzemy M krew, A zostanie zbadana pod kątem małych czerwonych plamek na grzebiecie, a B zaliczy rutynową kontrolę
Pozdrawiamy
