Żeby nie było ;) WITAMY SIĘ i my!
Lusiu, ja się cieszę, że sikają, żartowałam sobie
Niech sobie sikają do woli i gdzie... nie no, gdzie chcą to nie
Ostatnio Ciku numer wywinęła - nasikała na kurtkę kolegi mojej siostry
Wystraszyła się go bo on z tych głośnomówiących i ze stresu mu sika walnęła
Przy okazji i mnie wystraszyła, już myślałam, że to coś z pęcherzem, ale po dłuższym wyciąganiu z siostry jak się kolega zachowywał, czy przypadkiem nie zrobił jakiegoś nieprzewidzianego ruchu, czy jej czymś nie wystraszył okazało się, że głośno mówił i do tego miał głośno ustawiony telefon, który już w drzwiach gdy wchodził mu zadzwonił.
Się dziewczyna wystraszyła i się zlała.
[ Komentarz dodany przez: Sandra: 2014-01-27, 14:23 ]
Część postów na temat komponowania mieszanki przeniosłam do
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=789
Niech sobie sikają do woli i gdzie... nie no, gdzie chcą to nie
Ostatnio Ciku numer wywinęła - nasikała na kurtkę kolegi mojej siostry
Się dziewczyna wystraszyła i się zlała.
[ Komentarz dodany przez: Sandra: 2014-01-27, 14:23 ]
Część postów na temat komponowania mieszanki przeniosłam do
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=789
Chciałabym donieść, że się dokociłam
Nie tak miało być, ale...
Miłością wielką i wzajemną pokochaliśmy naszą małą, jednooką CikCik
Z Kitką nie pałają do siebie przyjaźnią, ale lubią się i może to lubienie z biegiem czasu przerodzi się w kocie przytulanki i lizanie po łebku
Oto nasz nowy członek rodziny - CikCik zwana surykatką

Nie tak miało być, ale...
Miłością wielką i wzajemną pokochaliśmy naszą małą, jednooką CikCik
Z Kitką nie pałają do siebie przyjaźnią, ale lubią się i może to lubienie z biegiem czasu przerodzi się w kocie przytulanki i lizanie po łebku
Oto nasz nowy członek rodziny - CikCik zwana surykatką

Sandra, ona czasem się tak zaczaja na siedząco oglądając kocią telewizję (czyt. stado wróbli i sikorek w karmniku)
U nas rzadko zdarzają się takie sytuacje aby ktoś "nowy" i w dodatku tak głośny przychodził. Ale wiedząc już jak mała reaguje będę starała się do nich nie dopuszczać. Ciku jest bardzo wrażliwa, pewnie przez to co przeżyła
Tufitka, dziękuję, głaski z miłą chęcią Cikowi przekażę
Kitki wolałabym nie dotykać bo ona gryząca, ale poświęcę się - jedna szrama na dłoni więcej różnicy mi nie zrobi
gerda, ona jest taka chudziutka, że wołam na nią "tasiemiec"
A że chuda i giętka to i skoczyć porządnie potrafi, usiąść i tak sobie siedzieć jak na fotce, na firankach się pobujać... Cuda niewidy 
U nas rzadko zdarzają się takie sytuacje aby ktoś "nowy" i w dodatku tak głośny przychodził. Ale wiedząc już jak mała reaguje będę starała się do nich nie dopuszczać. Ciku jest bardzo wrażliwa, pewnie przez to co przeżyła
Tufitka, dziękuję, głaski z miłą chęcią Cikowi przekażę
gerda, ona jest taka chudziutka, że wołam na nią "tasiemiec"
Koty - na Twoje życzenie Tufitko - wyczochrane
Dłoni nie straciłam - jest dobrze
Ciku to by chciała się czochrać w nieskończoność ponieważ... dostała ruję
a za 2 tygodnie zabieg.
Ja mam jakiegoś pecha - pamiętam, że Kitka też zaczęła jęczeć 3 tygodnie przed zabiegiem
Czy te koty zawsze muszą sprawiać problemy? Jakby nie mogło być normalnie... Albo nie chcą jeść albo odstawiają jakieś tańce miłosne tuż tuż przed zabiegiem
Muszę zadzwonić do weta i ustalić dawkę Provery coby zahamować tą rujkę. Mała męczy się okrutnie, jeść nie chce, Kita ma jej już dosyć i próbuje ją udusić
Cyrk na kółkach
Ciku to by chciała się czochrać w nieskończoność ponieważ... dostała ruję
Ja mam jakiegoś pecha - pamiętam, że Kitka też zaczęła jęczeć 3 tygodnie przed zabiegiem
Muszę zadzwonić do weta i ustalić dawkę Provery coby zahamować tą rujkę. Mała męczy się okrutnie, jeść nie chce, Kita ma jej już dosyć i próbuje ją udusić
Cyrk na kółkach
Cika rujka już "nieaktywna", udało się ją zahamować, ufff.
Na zabieg jedziemy 14-go lutego, można już trzymać kciuki
Strasznie nie lubię sterylizacji
Tzn. wiem, że to najlepsze rozwiązanie z pożytkiem dla kotki i nie mam nic przeciwko - wręcz przeciwnie
Ale ten stres, to bezwładne kocie ciałko, zamartwianie się na korytarzu czy wszystko dobrze idzie podczas zabiegu, wybudzanie się takiego jakiegoś wymemłanego kota, podróż do domu, nieudane próby wstania na cztery łapki, nieprzespane noce i ciągłe uważanie aby kot gdzieś niefortunnie nie skoczył i nie majstrował przy rance...
Trochę kotek wysterylizowałam i powinnam być przyzwyczajona, ale zawsze mam jakieś obawy, może przewrażliwiona jestem
Zdecydowanie wolę kastrować kocury, wszystko "po" jest mniej skomplikowane.
Na zabieg jedziemy 14-go lutego, można już trzymać kciuki
Strasznie nie lubię sterylizacji
Trochę kotek wysterylizowałam i powinnam być przyzwyczajona, ale zawsze mam jakieś obawy, może przewrażliwiona jestem
Zdecydowanie wolę kastrować kocury, wszystko "po" jest mniej skomplikowane.
Dzień "zero" już pojutrze, staram się nie panikować
Tymczasem koty zajęły się nowymi zabawkami, pisałam o nich na wątku;
Zabawki i zabawy dla kotów
[ Dodano: 2014-02-18, 14:57 ]
My już po, tzn. Ciucia już po zabiegu, a ja po stresie
Jak na razie wszystko z brzusiem jest ok, dodatkowo mała ma dobre wyniki z krwi.
Ale żeby nie było tak kolorowo... Już chyba doszłam jaka jest przyczyna jej braku apetytu i ciągłego wydziwiania przy jedzeniu - ROBALE
Wczoraj puściła pawia z obcym w roli głównej
Była już odrobaczana nie raz, w koopie po odrobaczaniu nic nie wykryto i ciągle coś w niej mieszka
Czeka nas powtórne odrobaczanie całego stada, ech...
Tymczasem koty zajęły się nowymi zabawkami, pisałam o nich na wątku;
Zabawki i zabawy dla kotów
[ Dodano: 2014-02-18, 14:57 ]
My już po, tzn. Ciucia już po zabiegu, a ja po stresie
Jak na razie wszystko z brzusiem jest ok, dodatkowo mała ma dobre wyniki z krwi.
Ale żeby nie było tak kolorowo... Już chyba doszłam jaka jest przyczyna jej braku apetytu i ciągłego wydziwiania przy jedzeniu - ROBALE
Czeka nas powtórne odrobaczanie całego stada, ech...
Ostatnio zmieniony 2014-02-12, 17:36 przez nelka83, łącznie zmieniany 1 raz.
