Wypowiem się w temacie, bo znam temat z autopsji w każdym w trzech przypadków opisanych poniżej, a nie tylko teoretycznie
Pierwszy, najbardziej rozpowszechniony dla kotów niewychodzących czyli
kuwetowy;
Drugi tzw.
bez kuwetowy czyli do WC;
Trzeci czyli
naturalny tzn. do ziemi, piasku itp.;
Wszystkie moje trzy koty 11, 6 i 5 lat znają ten pierwszy, bo wszystkie są znajdami więc wcześniej na wolności wraz ze swoją matką i współbraćmi drapały w tym co kot naturalnie drapie i zakopuje swe skarby. Po tym jak zabrałam je do domu nie miały wyjścia i musiały zacząć załatwiać się do kuwety, bo ja tak chciałam aby zachować higienę.
Nie było najmniejszych problemów z żadnym z nich pomimo tego, że najstarsza kotka została przygarnięta jako półroczny kot podwórkowy, to od razu znalazła drogę do kuwety, ale ona jest wyjątkowa jeśli chodzi o te sprawy.
Dama w każdym calu. Lubi czyste łapki.
Drugi sposób bez kuwetowy nastał w ich życiu gdy były to już koty uformowane i z nawykami i już opisywałam, że nauka przebiegała różnie, ale generalnie zakończyła się powodzeniem i trwa do dzisiaj.....
Wszystkie trzy znajdują się corocznie w tych trzech różnych sytuacjach.
Są wywożone na wieś i wówczas z automatu dostają swoje naturalne miejsce na toaletę w wolierze i już.
Są i awarie tzn. bywają dni brzydsze i koty nie chcą wyjść z domu na dwór, bo leje deszcz rzęsisty lub ja mam dość i późną nocą odcinam im dostęp do woliery bo i ja chciałabym złapać trochę snu spokojnego.
One około 23:00 najczęściej po dobrej drzemce rozpoczynają polowanie na wszystko co się rusza oraz na siebie wzajemnie i rozrabiają jak dzikie zające
Wówczas wstawiam do domu dużą wspólna kuwetę, a raczej miednicę wypełniona zwyczajną pachnącą kora sosnowa drobno mielona, która spełnia swoje zadanie awaryjne, a na drugi dzień jest wysypana do ogrodu pod niektóre krzewy iglaste.
Nic krzewom nie szkodzi-sprawdzone
Koty bez najmniejszego problemu przestawiają się z chwili na chwilę.
To jest fantastyczne jak doskonale się zgrywają lub dopasowują do każdej sytuacji.
Bywa, że po miesiącu lub dwóch mam powrót ze wsi do W-wy z cała ferajną i czeka ich WC.
Pierwszy powrót był trudny dla Fudżiego....szukał ziemi, trawy....widziałam, że nie było mu łatwo ponownie zaakceptować WC.
Ale drugiego dnia już nie było problemów.
Pinto zawsze wszystko chce robić po swojemu i nie jest tak bardzo miarodajny w ocenie zjawiska. Inez bez zbędnych ceregieli, po sprawdzeniu wnętrza muszli załatwiała swoje potrzeby
Każdy z nich zareagował inaczej.
Kolejne wyjazdy i powroty oraz kolejne zmiany sytuacji, rodzaju i miejsca kociej toalety były coraz mniej uciążliwe i dla mnie i dla kotów. Myślę, że zaakceptowały te zmienność.
Może nawet już kojarzą te podróże i to co ich czeka, bo i w aucie mniej śpiewają.
Wolałabym by moje futra miały piasek czy też pachnącą ziemię przez cały rok,
aby mogły żyć bliżej natury, ale zawsze dokonujemy wyborów lepszych czy jeszcze lepszych. Całe życie musimy wybierać
Mają wakacje pół roku na wsi pośród zieleni, śpiewających ptaków ale za siatką, w uwięzi. Tutaj też są wybory, albo bezpieczne i za siatka, albo są wolne i moje wakacje bez komfortu a z ciągłą obawą gdzie one są.
Oczy i uszy naokoło głowy.
Ja dbam o ich dobrostan, ale nie nadmiernym kosztem siebie. Wszystko musi być w równowadze i tak również było z moją decyzją o wykluczeniu kuwet.
Najpierw masz kuwety i jest tak jak u większości kociarzy.
Czasem pociągnie zapaszek z kuwety po wyjściu kota, czasem więcej żwirku rozniesione po domu, a czasem nie, bo mamy więcej siły i czasu na codzienne sprzątanie.
Wybieramy te siuśki, qpki ...i już, nie robimy z tego żadnego problemu.....bo tak już jest, przywykliśmy do grzebania w kuwecie, my także
Kochamy nasze potwory i chcemy dla nich jak najlepiej, jak najbliżej natury.
A czy dla nas to jest fajne i najlepsze, a przynajmniej dobre ?
A kto by o tym myślał
Napisałam kiedyś, że bardzo żałuję, iż tak późno zdecydowałam się na Litter Kwitter. Potwierdzam to raz jeszcze i powtórzę, że to mój sukces dekady. Ten kociarz, który tego nie zaznał, nie wie o czym pisze, bo nie ma doświadczeń praktycznych, a jedynie teorię. Może się jedynie domyślać co oznacza dom bez kuwet, a z cudownymi istotami, naszymi ukochanymi kotami oraz cudownie czystym domem.