No tak... Wiem, że przeważnie koty mają po 2 kuwety. Jedną na kupkę, drugą do siusiania. Ale w końcu nie mogę tolerować, żeby kocisko non stop sikało do wanny. Ostatnio nawet tam sikał, kiedy nie było posprzątane. Chyba chciał pokazać, że skoro jest brudno, to w końcu przestanie mu to przeszkadzać i będzie tam sikał mimo tego, że wciąż jest kałuża po poprzednim jego siusianiu.
Dokładnie w to samo miejsce, w które sika, wstawiłam mu wczoraj miskę z jedzeniem. Był głodny i bardzo zdziwiony, kiedy do miski włożyłam jedzenie i nie postawiłam jej tam, gdzie zawsze była. Musiałam kilka razy pokazać mu mięsko i go zawołać. Niechętnie zaglądał do wanny, gdzie stał jego posilek. Wskoczył, powąchał, po czym znowu wrócił tam, gdzie zawsze stała jego miska. Więc ja znowu go wołałam, pokazując jedzenie. No i tak było ze 3 razy. W końcu Leo bardzo zdegustowany, zaczął jeść z michy stojacej w wannie. Oczywiście pokazywał, jak bardzo jest z tego niezadwolony. Zjadł pare kęsów, po czym znowu biegł w miejsce, gdzie zawsze stała jego miska z jedzeniem. Biedaczysko musiał się zadowolić posiłkiem zjedzonym w miejscu, gdzie zrobił sobie toaletę.
I kiedy jego micha tam stoi - pusta, czy pełna, nie sika w to miejsce, bo albo musiałby nasikać sobie do jedzenia, albo do swojej pustej miski.
Niestety, pies, a może kot jest pogrzebany, bo mój mąż zupełnie ze mną nie współpracuje. Kiedy wraca do domu, miskę natychmiast wystawia z wanny, no i kot do niej leje na całego. Jemu (tzn. mojemu mężowi) chyba by nawet nie przeszkadzało, gdyby kot narobił mu pod nosem, a dla mnie nie jest to normalna sytuacja, że muszę się myć w wannie, w której kot urządził sobie toaletę.
Dzisiaj znowu wannę wydezynfekowałam, wyszorowałam i perfidnie wstawiłam tam kocią michę. Na razie jest pusta, ale później kot dostanie tam jeść.
Nosimy się z zamiarem założenia na wannę zamykanych drzwi, ale zanim to nastąpi i mój mąż pomysł wprowadzi w czyn, upłynie naprawdę wieeeeele wody, a kot pewnie nadal długo będzie sikał do wanny, bo zawziął się na to miejsce okrutnie.
