samo mięsko też lekko podgrzewałam i tak lepiej wchodziło
ciężko mi dojść, o co chodzi. druga mieszanka była z FC i wszystkim do środka. w sumie w końcu się przekonała... przy trzeciej-nie wiem, co chodzi.... i teraz w ogóle jest baaardzo niechętna. muszę pokombinować z przepisem z dużą ilości kości (szyjki, skrzydełka), bo takie lepiej jej pasuje... ale widzę, że w przeciwieństwie do psów, kotom mało się tego daje
szkoda, że nie ma mieszanek z samych ryb, albo z dominacją ryb... myślę, że jadłaby o wieeele chętniej

