isabelle30 pisze:Freya - każdy kto się rodzi ma zapisany wyrok śmierci.... a najbardziej niebezpiecznym i smiertelnym procesem na świecie jest samo zycie... Czy to oznacza że mam nie "zrobić" sobie dziecka bo ono boleśnie będzie musiało mozolnie iść przez zycie, starzeć się i w końcu umrzeć (jak tu wypada rachunek plusów i minusów?)
Isabelle, wybacz, ale nie bardzo rozumiem ten argument. Przecież dziecko przeżyje też radosne chwile, doświadczy radości, miłości, przyjaźni i samego życia. To, co ty przedstawiłaś to nie jest bilans plusów i minusów a jedynie minusy posiadania dziecka
Gdybyś dokładnie przeczytała moje wpisy, wiedziałabyś, że nie namawiam nikogo, żeby zwierzaka nie czipować. Zwracam jedynie uwagę na istniejące zagrożenia związane z umiejscowieniem ciała obcego pod skórą zwierzęcia. Oczywiście informacje o tych zagrożeniach nie są szeroko rozpowszechniane, ponieważ nie jest to w zgodzie z ineteresem firm produkujących czipy (skąd my to znamy

)
Moim zdaniem właściciel sam musi siebie zapytać, co jest większym zagrożeniem dla jego pupila. Czy jest to ryzyko wiążące się z możliwymi powikłaniami po wstawieniu czipa, czy może ryzyko związane z ewentualnym zaginięciem zwierzaka?
Mam wielu znajomych, których koty żyją w mieszkaniach, a świat oglądają przez zabezpieczone okna i z oszklonych balkonów. Mimo to, większość tych kotów ma czipy, jest co roku szczepiona na wszystkie możliwe choroby (łącznie z wścieklizną) i regularnie odrobaczana za pomocą leków co 3 miesiące.
Ja się tylko pytam, czy to jest naprawdę konieczne. Rozumiem, że pies regularnie wychodzi, jest spuszczany ze smyczy, może coś złapać, zgubić się, więc takie działanie może ma więcej sensu, ale taki domowy kot? Czy naprawdę zagrożenia płynące z ingerencji człowieka w jego delikatny organizm nie są czasem realniejsze niż to, przed czym próbujemy nasze zwierzęta ochraniać?
To tylko takie moje zdanie. Nikomu go nie narzucam
