W rozwiewaniu wszelakich mitów zawsze pomocna jest prosta matematyka. Zastosujmy ją zatem i w tym przypadku.
Dobowe zapotrzebowaie kobiety ciężarnej na żelazo wynosi około 25 mg (pod warunkiem, że nie ma niedoborów, bo wówczas musi go zjadać i 2 razy tyle).
Zawartość żelaza w natce pietruszki (
źródło) wynosi 5mg na 100g liści.
Patrząc na pietruszkę wyjątkowo łaskawym okiem zakładamy przyswajalność niehemowego żelazna w niej zawartego na poziomie 5% (naukowcy, także ci legendarni amerykańscy

są dla niej mniej łaskawi i twierdzą, że poziom ten wynosi 1-2%).
Teraz liczymy:
5% z 5mg = 0,25mg (tyle żelaza wchłania się ze 100g zjedzonej natki pietruszki)
Ile liści pietruszki trzeba zatem zjeść by wchłonąć 25mg żelaza?
Ze 100g pietruszki mamy 0,25mg żelaza, zatem by uzyskać 25mg musimy tą ilość pomnożyć przez 100.
Ups, nie chce być inaczej i wychodzi, że trzeba zjeść
10 kg (dziesięć kilogramów) dziennie

.
Smacznego

.
Jeśli ktoś wierzy w bajki, to może sobie też założyć 100% przyswajalność żelaza z liści pietruszki i wówczas z pełnym przekonaniem zjadać 500g natki dziennie (w 500g jest nominalnie 25mg żelaza). Zanim jednak uwierzy, proponuję wziąć wagę kuchenną i zważyć, ile potrzeba natki by uzyskać choćby 100g liści. Jeśli to nie pomoże, trzeba przygotować dużą miskę i codziennie rano napełniać ją świeżymi liśćmi pietruszki oraz do wieczora opróżniać

. I pamiętać, że jeśli jednego dnia nie wciśnie się do brzucha całego pół kilograma liści, tylko np. 200g, to następnego trzeba ich zjeść 800g

.
Jak widać, przy pomocy matematyki można odkryć wiele tajemnic

.
Oczywiście, jeśli ktoś chce mocno wierzyć w magię pietruszki, to może wierzyć. Jeśli przy okazji
oprócz natki będzie zjadał też odpowiednią ilość żelaza hemowego z produktów zwierzęcych, to zapewniam, że pietruszka zadziała w 100%

.