Joanna K pisze:wyścigowy greyhoundzi świat na 3 kontynentach (Europa, Australia i Ameryka) wyznaje zgodnie jedną uniwersalną zasadę od czasów prehistorycznych:
bez surowego mięsa nie da rady. Inna sprawa, że oczywiście temu mięsu muszą towarzyszyć niezbędne (

) węglowodany w postaci suchej karmy (w czasach „nowożytnych”) bądź ciemnego chleba (od czasów „starożytnych” po dziś). Za dodatki niekonieczne uchodzą warzywa (o owocach nikt nie wspomina choćby słowem)
Zastanawiam się, co oznacza ten uśmiech w nawiasie?

Jeśli to, że "my i tak wiemy, że węglowodany nie są potrzebne", to niestety muszę Cię zmartwić.
dieta powinna też optymalnie dopasować się do całej układanki, jaką jest osiągnięcie przez psa maksymalnej wydajności = szybkości. Nie jest łatwo…
W przypadku uprawiania przez twoje psy sprintów masz dwie możliwości: albo żywić je zdrowo i zapomnieć o podium, albo żywić je węglowodanami i wygrywać zawody (przez określony czas oczywiście). Nie da się inaczej.
Tzw. "carbo-loading" stosowany przez sprinterów ma, niestety, gruntownie uzasadnione podstawy. Napiszę w uproszczeniu, bez wzorów reakcji chemicznych, tylko po to by zasygnalizować problem.
Maksymalna wydolność fizyczna sprintera jest zawsze ograniczona poprzez tzw. wydolność tlenową organizmu. Zarówno tłuszcz jak i glukoza, po to by dostarczyć enegii, muszą zostać spalone w mięśniach i dokonuje się to zwykle przy udziale tlenu, którego ilość dostarczana do tych mięśni jest limitowana pojemnością płuc oraz wydolnością układu krążenia, hemoglobiny i szlaków enzymatycznych. Łatwo można wykazać za pomocą reakcji chemicznych, że połączenie 1 litra tlenu z glukozą wyzwala więcej energii niż połączenie 1 litra tlenu z kwasem tłuszczowym. I pomimo tego, że z grama tłuszczu otrzymamy o wiele więcej energii niż z grama glukozy, to jednak przy ograniczonej ilości tlenu do dyspozycji, glukoza sprawdzi się lepiej (w zależności od tego jaki kwas tłuszczowy weźmiemy pod uwagę, różnica wyniesie od kilku do kilkunastu %, średnio 8%, a więc na tyle dużo by przegrać lub wygrać zawody). Mówiąc prostym językiem - spalając glukozę zawodnik może biec sprintem o 8% szybciej bez "utraty tchu" niż spalając tłuszcz.
Ponadto glukoza ma jeszcze jedną właściwość, która u sprinterów decyduje o tym, jak długo mogą biec na pełnym gazie. Mianowicie może ona, w przeciwieństwie do tłuszczu, spalać się przez krótki czas także beztlenowo. Przez pierwsze kilkanaście sekund biegu przemiany beztlenowe glukozy są w stanie dawać psu dodatkową porcje energii niezależną od wydolności oddechowej. Jest to tzw. zaciąganie długu tlenowego, który może narastać do momentu, gdy gromadzący się mleczan i ból mięsni ograniczą wydolność do poziomu przemian tlenowych. Ale te kilkanaście sekund dodatkowego turbodoładowania mocno decyduje o wyniku zawodów. Później taki osobnik musi intensywnie i głęboko oddychać aby "oddać dług" tlenowy, jednak w sprintach właśnie chodzi o te pierwsze kilkanaście sekund, a nie o to, co organizm musi zrobić po dobiegnięciu do mety by się ratować.
W związku z powyższym, jedynie zgromadzenie maksymalnych zapasów glukozy w mięśniach (w postaci glikogenu) przed zawodami sprinterskimi daje szansę na wygraną (oczywiście oprócz ogólnego wytrenowania, ale zakładając, że wszystkie psy są tak samo dobrze wytrenowane, zdrowe i zaopatrzone w składniki odżywcze, to ten, który najsprawniej będzie spalał glukozę wygra). Jak to zrobić, to już inna bajka (są opracowane sposoby), w każdym razie wiadomo, że nie jest to zdrowe, bo wymaga ciągłego i znacznego przedawkowywania węglowodanów w diecie, co prowadzi do hiperinsulinemii oraz wszystkich jej zgubnych skutków. No ale żaden wyczynowy sport nie jest przecież uprawiany dla zdrowia tylko dla wyników, tak to przynajmniej wygląda w świecie ludzi. Nie wiem jak mają się sprawy w zawodach psów i w jakim stopniu upragniony wynik zawodów wpływa na decyzję ich właścicieli o stosowaniu "carbo-loadingu". Pisząc powyższe chciałam uświadomić Ci istnienie strony techniczno-biochemicznej problemu, bo akurat w tym jedynym przypadku, gdy chodzi tylko o uzyskanie maksymalnej wydolności fizycznej w sprincie, typowy BARF zawsze przegra z dietą o dużym udziale węglowodanów i niewielkim udziale tłuszczu.