dzięki za tak miłe powitanie!

i zwierzyniec dziękuje za komplementy
co by tu jeszcze... wszystkie zwierzęta w naszym domu sprowadził TŻ, chociaż się tego wypiera

(a ja karmię, wyprowadzam i szkolę...

)
Drużynie przewodzi Szanta, nasza pierworodna

P. chciał owczarka niemieckiego, to sobie kupił. Ale sunię 8mio miesięczną. Dodać do tego nasze błędu z początku posiadania psa = niezła mieszanka wybuchowa. Ale z dnia na dzień jest coraz lepiej

Tak teraz myślę, że zawsze pierwszy pies czy kot będzie w jakimś sensie eksperymentem i dopiero na nim będziemy się uczyć wszystkiego...
W nawiązaniu do pytań:
Imię Szanta jest z książki Moniki Szwaji, może ktoś czytał coś, kiedyś.

Mi to jakoś z lat szkolnych zostało i zawsze wiedziałam, że tak będzie nazywał się mój pies.
Jest cichym psem, żadko szczeka (i nie potrafię jej nauczyć komendy daj głos...

)
Czemu przeszłam na BARF z Szantą? Przerobiliśmy tysiące karm (najniższe, najwyższe półki) i nie chciała tego jeść, a jak jadła to jej nie służyło wcale. Nie mogłam pozwolić, żeby owczarkowi wiecznie było widać żebra, bo nie chce jeść.
Szachrajek. Znalazł go w jakiejś wsi, już nie pamiętam jakiej, P. gdy wracał z gór. A on za jego samochodem biegł jakieś 5 kilosów (w międzyczasie dzwoniąc do mnie co chwilę co on ma zrobić, czy ma go brać czy nie...). P. zatrzymał się, otworzył drzwi, a Szachrajstwo wlazlo do auta i poszło spać

Jak wracali to już obdzwaniałam hoteliki dla psów, bo myślałam że niedobra psica Szanta nie wpuści do swojego domu innego psa. Jakież było nasze zdziwienie, że wpuściła, a teraz to czasem i do łóżka wpuści

P. jechał przez wieś jakiś czas później i pytał o psa, ale nikt nic nie wiedział, na ogłoszenia też nikt nie odpowiedział i tak ten dziad z nami został.
A jest najlepszą rzeczą (jeśli mogę tak napisać) jaka się nam trafiła na tym łez padole

Generalnie Szachraj lubi i zje wszystko co mu sie da (nawet suchy chleb, Szanta wtedy patrzy na niego jak na idiotę

). Na BARFie fajnie trzyma wagę po kastracji, chociaż swego czasu trochę mi przytyło psisko, ale już schudł
Szajba, Kota. P. twierdzi, że to ja chciałam Kota (bo kiedyś powiedziałam, że chcę - ale wiecie o co chodzi, chcę kota, znaczy za kilka miesięcy lub lat, jak sytuacja pozwoli... szkoda, że "chcę żebyś poodkurzał" tak nie działa!). Kota przybyła w maju i wciąż się oswaja z biesami. Nie jest w 100% na BARFie, bo się trochę boję że coś mogę źle zrobić, (inaczej z dorosłym zwierzęciem, a inaczej z dorastającym), więc ma jeszcze suchą karmę, ale od małego jest przyzwyczajana do surowizny, chętnie je kurczaka (filety, szyjki), wołowinę (mięso, serce)

Generalnie jest fajnym kotem, odważnym, ale też takim przytulakiem
To może jeszcze wkleję foteczki
psiarstwo
wakacje z psami nad morzem - nie ma nic piękniejszego!
i kociarstwo
