Modzieńcze zapalenie stawów
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Mój młody ma teraz 6 miesięcy i od 3 miesiąca parę razy zdarzyło się iż uskarżał się na nogi w tym dwa razy brał leki przeciwzapalne (ostatni raz w zeszłym miesiącu, bo bolał go łokieć i kulał, po 7 dniach z lekami przeciwzapalnymi ból ustąpił). Zrobiliśmy zdjęcie łokcia, mój wet skonsultował się z koleżanką radiolożką i ona stwierdziła, że zdjęcie wskazuje iż Oz może cierpieć na młodzieńcze zapalenie kości (reszta całkowicie w normie). Z tego co wiem pies przez to pies może mieć gorączkę (Oz akurat nie miał nigdy, bo dość lekko to przechodzi porównując do tego, co czytałam o tym schorzeniu). Daję mu codziennie: mączkę z małży nowozelandzkich, czarci pazur oraz mączkę z owoców róży. Wszystko skonsultowane i zaaprobowane przez weta. Plan działania jest taki: czekamy aż z tego wyrośnie, nazbyt go nie forsujemy i w razie jakby mu bardzo ból doskwierał okresowo będzie dostawał leki przeciwzapalne. Dziwi mnie podanie antybiotyku, bo co to ma wspólnego do młodzieńczego zapalenia kości to ja nie wiem... Wydaje mi się, że wet dał to na wszelki wypadek, bo stwierdził iż gorączka może jest wynikiem jakiejś infekcji. Najlepiej od małego psa nafaszerować antybiotykami 
Ta diagnoza tłumaczy w sumie, dlaczego Oz unika kotłowania się z innymi psami i reagował kłapaniem jak inne psy za gwałtownie go szturchały. Uderzenia w kości powodują ból.
Ta diagnoza tłumaczy w sumie, dlaczego Oz unika kotłowania się z innymi psami i reagował kłapaniem jak inne psy za gwałtownie go szturchały. Uderzenia w kości powodują ból.
A ma ktoś z Was pomysł, na jaki czas powinniśmy ograniczyć ruch, i do jakiego stopnia? Azis nie zdradza oznak żadnego bólu, zastanawiam się czy wchodzą w grę jakieś dwa spacery, Góra 20 min gdzie pies by węszył trop. No i za jaki czas można wrócić do normalnych spacerów
Można żyć bez dobermana... Ale po co?
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Ty nie masz ograniczać spacerów - ty masz ograniczać szaleństwa psa na tych spacerach. Ruch jest mu potrzebny. Ale jednostajny. Nie ma nic gorszego niż zwichrowany psychicznie dobek 
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
On przy tak krótkich spacerach nie rozniesie Ci domu?Robertx pisze:zastanawiam się czy wchodzą w grę jakieś dwa spacery, Góra 20 min gdzie pies by węszył trop.
Moim zdaniem chodzi o to aby psa nie zmuszać do ruchu (jogging, rower itd.) i pozwolić mu samemu dawkować sobie ruch, unikać sytuacji w której mógłby nadwyrężyć układ kostny i kontrolować np. zabawy z innymi psami (gdy są zbyt ostre to je stopować). Mój młody dzisiaj przez 2h latał z innymi psami. Pod koniec spaceru w momencie gdy reszta zgrai jeszcze latała jak opętana on sobie zaczął dołek kopać, spacerować i truchtać, a nie biegać na pełnym gazie tak, więc sam stwierdził, że już dosyć.
Edit: Zgadzam się z isabelle30. Mój Oz by mi rozwalił dom gdyby miał wychodzić na dwa spacery góra 20 min na węszenie.
Spokojnie, znam swojego psa, normalnie ma od 2 do 3 godzin spaceru :) Ale teraz chodzi mi nie zwykłe węszenie jak to na spacerze, tylko ułożony trop którym ma pójść, ewentualnie kwadrat. W ramach rozrywki, i na awaryjne sytuacje (taka jak np teraz) ćwiczyliśmy i ćwiczymy tropienie użytkowe - gdzie u psa pracują na raz wszystkie zmysły na najwyższych obrotach, dzięki czemu po 10-15 minutach takiej bardzo intensywnej pracy, pies jest "wybiegany" lepiej niż po dwugodzinnym normalnym spacerze.
Dzięki Wam wszystkim za Wasze opinie, są dla mnie niesamowicie cenne. W tym momencie w 8/10 przypadków gdy spotykamy inne psy Azis po pozwoleniu podchodzi się powąchać i wraca do mnie - bo zabawa fajniejsza niż z kumplami, także te szaleństwa będzie łatwo ograniczyć. A co myślicie o aportowaniu? Można mu rzucać zabawki do przynoszenia ( W tym momencie jest to najlepsza dla niego nagroda za zrobienie komend, no ale zdrowie jest na 1. miejscu)?
Dzięki Wam wszystkim za Wasze opinie, są dla mnie niesamowicie cenne. W tym momencie w 8/10 przypadków gdy spotykamy inne psy Azis po pozwoleniu podchodzi się powąchać i wraca do mnie - bo zabawa fajniejsza niż z kumplami, także te szaleństwa będzie łatwo ograniczyć. A co myślicie o aportowaniu? Można mu rzucać zabawki do przynoszenia ( W tym momencie jest to najlepsza dla niego nagroda za zrobienie komend, no ale zdrowie jest na 1. miejscu)?
Można żyć bez dobermana... Ale po co?
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Robertx pisze:Ale teraz chodzi mi nie zwykłe węszenie jak to na spacerze, tylko ułożony trop którym ma pójść, ewentualnie kwadrat. W ramach rozrywki, i na awaryjne sytuacje (taka jak np teraz) ćwiczyliśmy i ćwiczymy tropienie użytkowe - gdzie u psa pracują na raz wszystkie zmysły na najwyższych obrotach, dzięki czemu po 10-15 minutach takiej bardzo intensywnej pracy, pies jest "wybiegany" lepiej niż po dwugodzinnym normalnym spacerze.
Moim zdaniem takie węszenie jak najbardziej.
U mnie nie jest to takie proste, bo młody uwielbia inne psy i zabawę z nimi (aktualnie w 8/10 przypadków jestem w stanie go odwołać i pójdzie ze mną). Ja nawet na pełnym gazie nie potrafię tak szybko biegać żeby Ozzy wyżył się w biegu, a on to kocha. Generalnie on się bawi delikatnie, ale jego kolegów trzeba czasem stopować i to kontroluję. Staram się też żeby nie biegał po trudnym terenie czyli np. po zaoranych polach.Robertx pisze:W tym momencie w 8/10 przypadków gdy spotykamy inne psy Azis po pozwoleniu podchodzi się powąchać i wraca do mnie - bo zabawa fajniejsza niż z kumplami, także te szaleństwa będzie łatwo ograniczyć.
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
-
Wierciłapa
Sęk w tym, iż on to kocha już teraz... strach pomyśleć co będzie później!
Tylko ciekaw jestem, na jak długo tą piłeczkę itp trzeba będzie zabrać. Z tego co wyczytałem, to to schorzenie leczy się kilka dni (do tygodnia), po czym jak psa nie boli to jest już ok, ale może się odnawiać dopóki pies nie skończy rosnąć... Dobermany rosną do półtora roku życia, a masy nabierają do 2.5 -3 . Czy to oznacza "okrojone spacery" jeszcze minimum rok?
Można żyć bez dobermana... Ale po co?
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
-
Snedronningen
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
Robertx, on sam ma sobie ruch dawkować. Jeżeli chce pobiegać to neich biega, tylko Ty go nie zmuszaj (np. rzucając piłeczkę) do biegu. Spacer może być długi, jeżeli widzisz, że nie sprawia mu on trudności.
Gdybym ja miała czekać az mnie suka się unormuje z rośnięciem to bym chyba szału z nia dostała. A najlepszych stawów to ona nie ma - dysplazja biodra i przemieszczająca sie rzepka. Pies normalnie biega, skacze, pływa, ale nie jest do tego zmuszany, ona sama wie jak długo i jak bardzo może to robic.
Gdybym ja miała czekać az mnie suka się unormuje z rośnięciem to bym chyba szału z nia dostała. A najlepszych stawów to ona nie ma - dysplazja biodra i przemieszczająca sie rzepka. Pies normalnie biega, skacze, pływa, ale nie jest do tego zmuszany, ona sama wie jak długo i jak bardzo może to robic.
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt: