Rośliny w diecie psów
Ja zazwyczaj podaję susz warzywny, własnej produkcji. Jesienią kupuje warzywa na targu, podsuszam w elektrycznej suszarce, takiej do grzybów i dosuszam na piecu c.o. Przed podaniem zalewam garść suszu wrzątkiem, następnie kilka minut podgotowuje i dodaje do psiej strawy. Pewnie grzeszę i coś robię nie tak 
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
A tej kwestii to już nie rozumiem. Z tego co wiem marchew to jedynie błonnik, witaminy jakoś tam przyswajalne... w gotowanej marchwi masz już tylko błonnik.
Co takiego dostarcza gotowane wazrywo psom, czego nie daje surowe?
Poza tym znowu widzę zgrzyt - bo w naturze żaden drapieżnik niczego sobie nie gotuje
Co takiego dostarcza gotowane wazrywo psom, czego nie daje surowe?
Poza tym znowu widzę zgrzyt - bo w naturze żaden drapieżnik niczego sobie nie gotuje
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Z gotowanej przyswoi jeszcze węglowodany. Surowa skrobia w surowych warzywach jest dla psa niestrawna. Poza tym trudno ja wydobyć z również niestrawnych błon komórkowych zbudowanych z celulozy. Gotowanie rozbija wiązania między cząstkami celulozy i umożliwia wydobycie składników odżywczych.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
No ja tez właśnie nie wiem ale pracowicie codziennie ucieram to i owo:) Widocznie niektórzy ludzie już mają coś takiego w sobie, że jak coś zrobią to sumienie spokojniejsze:) Dzisiaj sobie darowałam bo wczoraj sam zjadł tyle trawy, że w życiu bym mu nie dała:) Śmiesznie to wyglądało, ONk skubiący trawkę
Do tej pory tego nie robił...
W naiwności swojej sądzę, że ów beta karoten pięknie pogłębi rudy kolor sierści (u tych co rude), oraz da psom mym wzrok sokoli do późnej starości, oraz ta marchewka pięknie formuje kupy , oraz pochłania pierdy. To tak w skrócie. Nie jestem ortodoksyjnym barfiarzem.Dopuszczam drobne odstępstwa.
Surowiznę serwuję okresowo i ku uciesze mej psiej gawiedzi. Przy okazji dostają nie moje koty, więc pięknie jest.
Rozumiem , że pies zwierze drapieżne, ale nieco dzikość ich przewodu pokarmowego chyba się zmodyfikowała poprzez proces udomowienia i żerowanie na resztkach ludzkich.
A tak a propos dzikości, to oprócz bulterierów mam do pilnowania sunię australian cattle doga, w której żyłach krew dzikiego psa dingo płynie. Jest najlepszym testerem posiłków psich, bo byle czego nie rusza, a na kiepskie karmy ma odruch wywalania miski. Serwuje mi wówczas pełne wyrzutu spojrzenie, które mówi - zwariowałaś?
Surowiznę serwuję okresowo i ku uciesze mej psiej gawiedzi. Przy okazji dostają nie moje koty, więc pięknie jest.
Rozumiem , że pies zwierze drapieżne, ale nieco dzikość ich przewodu pokarmowego chyba się zmodyfikowała poprzez proces udomowienia i żerowanie na resztkach ludzkich.
A tak a propos dzikości, to oprócz bulterierów mam do pilnowania sunię australian cattle doga, w której żyłach krew dzikiego psa dingo płynie. Jest najlepszym testerem posiłków psich, bo byle czego nie rusza, a na kiepskie karmy ma odruch wywalania miski. Serwuje mi wówczas pełne wyrzutu spojrzenie, które mówi - zwariowałaś?
Wstaw jak możesz foty tej dzikiej bestii, bardzom ciekawa:) I nie dawaj jej karmy, niech sobie psina je surowiznę skoro krew taka w niej płynieKikimora pisze:A tak a propos dzikości, to oprócz bulterierów mam do pilnowania sunię australian cattle doga, w której żyłach krew dzikiego psa dingo płynie. Jest najlepszym testerem posiłków psich, bo byle czego nie rusza, a na kiepskie karmy ma odruch wywalania miski. Serwuje mi wówczas pełne wyrzutu spojrzenie, które mówi - zwariowałaś?
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Otóż nie. Pies nie różni się od wilka. Pies jest podgatunkiem wilka. Ich przewody pokarmowe są takie same. Od Chihuaua po bernardyna. To jest wszystko ten sam gatunek zwierzęcia.Kikimora pisze:Rozumiem , że pies zwierze drapieżne, ale nieco dzikość ich przewodu pokarmowego chyba się zmodyfikowała poprzez proces udomowienia i żerowanie na resztkach ludzkich.
Jedyna "modyfikacja" to nieco zwiększona zdolność przyswajania węglowodanów - co nie oznacza ani konieczności ich jedzenia ani tego, że dla psa pokarm roślinny w jakimkolwiek względzie jest lepszy od roślinnego
Całe to forum w swoich podstawach walczy właśnie z takimi mitami jak "pies i kot tak długo żyją z człowiekiem, ze na pewno się zmieniły".
Pokarm roślinny dla drapieżnika jakim jest pies jest przede wszystkim sposobem na przeżycie w czasie gdy jest mała dostępność ofiar. Do tego dochodzi drobne spożycie np z żołądkiem małej ofiary (ale to sa zioła i trawy a nie pietruszka i marchew), sezonowe owoce i pasienie się na trawach itd - naogół w celu oczyszczenia przewodu pokarmowego (nie dla wartości odżywczych, których pies nie jest w stanie wydobyć)
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
A ja jeszcze wróce do tej gotowane marchwi i beta karotenu... wysoka temperatura niszczy tę witamine. W jaki sposób zniszczona witamina ma stać się bardziej dostępna dla psa?
No tak mnie to jakoś zaczęło nurtować i zaczęłam szperać w necie. Beta karoten należy do grupy tych bardziej wrażliwych na wysoką temperaturę. To już wit C jest znacznie odporniejsza.
No tak mnie to jakoś zaczęło nurtować i zaczęłam szperać w necie. Beta karoten należy do grupy tych bardziej wrażliwych na wysoką temperaturę. To już wit C jest znacznie odporniejsza.
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.