Gerda, nie wiem czy koty mogą być jednojajowe
Fakt faktem pani od kóz mi zawsze mówiła o jednym kocie
A dzisiaj gdzieś się spieszyła, dała mi mleko, wsiadła na rower i pojechała, a ja zostałam z kotem i dwoma flaszkami z mlekiem, które musiałam umieścić w samochodzie żeby się nie przewróciły ani wylały przez przypadek, nie daj Boże.
No i wtedy pojawił się drugi kot. Dokładnie taki sam ja ten pierwszy tylko trochę mniejszy.
Przed chwilą z ciekawości zadzwoniłam, o co biega z tymi kotami - i jest tak - faktycznie są dwa koty, z jednego miotu, oba kocury, jeden trochę mniejszy bo drugi podobno mu wszystko wyżera
Tylko zawsze mnie witał jeden, bo drugi się gdzieś podobno szlajał.
Ale ponoć oba stawiają się punktualnie rano i wieczorem w porze dojenia kóz, w oczekiwaniu na kozie mleko
Pani nawet powiedziała, że może mi jednego oddać ale powiedziałam, że z tego co zdążyłam zaobserwować byłby głęboko nieszczęśliwy gdyby go zabrać od braciszka i możliwości wychodzenia na świeże powietrze
I zwróciła uwagę, że jeden ma na tylnych łapkach trochę dłuższe te skarpetki

A poza tym są faktycznie identyczne.
Jak się uda to obiecuję, że sfotografuję. Ale mleko biorę od 3 lat i po raz pierwszy widziałam obie sztuki razem
