BARF dla początkujących - pytania, problemy
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Hekate811:Hekate811 pisze:Właśnie przerabiałam z nim ten temat w jego okresie dorastania, dlatego jeśli chcę go przekonać do BARFu (a chcę, i głównie przez wygodę, bo na gotowane bardzo fajnie moje psy reagowały) muszę to bardzo wyważyć.ciocia_mlotek pisze:Nauczy się, że podążasz za tym wybrzydzaniem i będzie z tego korzystać a ty włosy z głowy rwać
Za to warzywka (chwile gotowana marchewka, trochę selera, brokuł i kalarepa, dodałam do tego łyżkę miodu i odrobinę płatków owsianych, w sumie ledwie je było widać. Na górę dałam im trochę włoszczyzny z rosołu) weszły mu nadzwyczaj dobrze, tak dobrze że wciągnął jeszcze porcję najmłodszego (mix husky ten to jest typowo mięsożerny), który tylko trochę podjadł i odszedł od miski. I nadąż tu za nim człowieku
Ja bym nie dawała kalarepy. Nie wiem, jakie inni mają doświadczenia z kalarepą, ale ona czasem dla ludzi nie jest najlepsza, rozdyma, jak wszystkie kapustne. Bardziej szkodzą, a do tego nie do końca są trawione.
Ja uważam osobiście, że z warzywami nie ma co przesadzać: marchew, jabłko, zielone (szpinak od czasu do czasu, pietruszka, ale nie korzeń), czasem burak - też nie za dużo, zwłaszcza młodych, bo te zawierają dużo szczawianów.
Przy grymaśnym berneńczyku dobrze działa od czasu do czasu jednodniowa głodówka!
I wskazane dla zdrowia.
I jak dziewczyny wcześniej pisały, nie warto stawać na głowie - kochamy nasze zwierzaki bardzo, ale nie można ich bezsensownie rozpieszczać, a one są bystre i to widzą. Czyli nie mozna przesadzać też z urozmaicaniem! Uważam, że tak jak z jedzeniem, które przyrządzamy sobie, naszym bliskim, dzieciom..... przecież nie pozwalamy na takie grymaszenie, żeby ciągle gotować/przyrządzać rarytaski co raz to inne.
(chociaż osobiscie znam berneńczyka takiego grymaśnego, że około tygodnia strajkowania psiaka nie złamało).
[ Dodano: 2013-11-13, 15:55 ]
Moim zdaniem kości z kurczaka, jesli surowe (jak pisza przedmówcy) nie powinny zaszkodzić.endrjuck pisze:Mam pytanie dotyczące drobiowych kości: pamiętam, że dawno temu kiedy mieliśmy psa połknął kość z kurczaka, ta zamieniła się w mały, ostry odłamek i raniła mu coś w jelitach. Czy spotkaliście się z czymś takim? Czy bez obaw można dawać całe części kuraka: skrzydełka, udka itd?
Gotowane się łamią inaczje - zobacz sam, weź surową kostkę np. ze skryzdełka i połam, i weź ugotowaną (lub upieczoną) i połam. Ciekawe doświadczenie - naocznie lepiej sie przekonać.
Ja osobiście nie daję kości z kurczaków, chyba, że przemielone - jak widziałam jak się łamią, to jakoś nie bardzo chcę dawać - chyba, że grubo przemielone razem z mięsem.
Ale np. szyje z indyka daję w całości :)
Z jedzeniem idzie nam coraz lepiej, etap jego fochów już kiedyś przerabiałam. Przez ostatnie dwa tygodnie szłam metodą, nie chcesz to nie, będzie na następny posiłek. Choć muszę przyznać wychodził potem mu jadłospis bez ładu składu, bo reszta szła normalnym torem. Z czasem zaczynał zjadać, ale mamlał z wielkim grymasem na pysku. Czasem wystarczy dać na jego oczach po kawałku z jego miski pozostałej dwójce, to już się nią zainteresuje. Czasem jak ładnie zje w nagrodę dostanie ciasteczko, żeby miał następnym razem motywację. W środę ciachałam (chcę dojść do coraz większych części, ale na razie muszą się rozsmakować) przełyki wieprzowe i tu do końca mnie pilnował. Oczywiście sobie podjadły bo na kolację dostawały to co mi "spadło" z blatu. Wprawdzie podłoga była do mycia, ale co tam
Przy okazji nie wiem jak taki przełyk zaklasyfikować, niby rura to chrzęść, ale obok idą jakieś mięsiwa co wydaje mi się że bliżej im do podrobów
Czy można to podpiąć pod posiłek kostno-podrobowy?
Dziś podałam nerkę cielęcą po raz pierwszy, skrawków z ręki żaden z piechów nie ruszył. Zmiksowłam je w blenderze i zmieszałam z jajkiem (po jednym na łebka), skorupkami i suszoną pokrzywą. Wrzuciłam do tego kawałki serca cielęcego i głowizny wołowej. Młody, mocno mięsożerny po długich zastanowieniach zjadł jeden kawałek głowizny (a to tylko dlatego że kolega przyczajał się do jego miski), a normalnie ją wcina. Drugi wiecznie głodny (wzięty ze schroniska) wylizał mix, wyjadł głowiznę, a serca cielęce przemamlał i wypluwał. Jedyne co próbował z niego wyjadać to tłuszczyk. Za to wybrzydzacz chyba miał dobry dzień bo może nie od razu (myślenie zawsze mu trochę czasu zajmuje
), ale zaczął od mixu i w końcu zjadł i resztę ze swojej i pozostałych misek. W jednej zostało tylko parę skrawków serca cielęcego
Trochę się przeraziłam bo na przyszły piątek mam mieć odłożone śledziony (wołową i cielęcą) i już się zastanawiam jakie będzie do tego podejście. Czy też od razu nie zmiksować i nie zrobić z tego sosiku z jajem. Czy waszym zwierzakom podroby wchodziły od razu czy przekonywanie to normala droga?
Sabulino co do kalarepy, to jest to jedna średnia na trzech, a nie danie głównie się z niej składające. I tak za chwilę się skończą, bo to resztka z ogródka. Trochę już twarde, ale bardzo aromatyczne, a i przede wszystkim jak to jest teraz modnie określane: "bio"
Zresztą mieliśmy kiedyś ONka (byłam wtedy dzieckiem więc bardziej z opowieści to znam), co przepadał za kalarepą i kapustą. Moja mama uprawiała sobie wtedy ogródek i rosła jej zwłaszcza jedna piękna kapusta. Pewnego dnia przychodzi a tam już nadgryziona, wiadomo po kim
Marchewki nie ruszał, ale kalarepek mama zawsze sadziła więcej z myślą o nim 
Oczywiście u pana focha dalej mixy warzywne wchodzą najlepiej ze wszystkiego i chyba pozostaje mi tylko przywyknąć że on do wszystkiego to musi podejść na opak

Dziś podałam nerkę cielęcą po raz pierwszy, skrawków z ręki żaden z piechów nie ruszył. Zmiksowłam je w blenderze i zmieszałam z jajkiem (po jednym na łebka), skorupkami i suszoną pokrzywą. Wrzuciłam do tego kawałki serca cielęcego i głowizny wołowej. Młody, mocno mięsożerny po długich zastanowieniach zjadł jeden kawałek głowizny (a to tylko dlatego że kolega przyczajał się do jego miski), a normalnie ją wcina. Drugi wiecznie głodny (wzięty ze schroniska) wylizał mix, wyjadł głowiznę, a serca cielęce przemamlał i wypluwał. Jedyne co próbował z niego wyjadać to tłuszczyk. Za to wybrzydzacz chyba miał dobry dzień bo może nie od razu (myślenie zawsze mu trochę czasu zajmuje
Sabulino co do kalarepy, to jest to jedna średnia na trzech, a nie danie głównie się z niej składające. I tak za chwilę się skończą, bo to resztka z ogródka. Trochę już twarde, ale bardzo aromatyczne, a i przede wszystkim jak to jest teraz modnie określane: "bio"
Oczywiście u pana focha dalej mixy warzywne wchodzą najlepiej ze wszystkiego i chyba pozostaje mi tylko przywyknąć że on do wszystkiego to musi podejść na opak
Ze zgrozą czytam o tych grymaśnikachHekate811 pisze:Czy waszym zwierzakom podroby wchodziły od razu czy przekonywanie to normala droga?
Może musisz wyczaić co lubią najbardziej i po odrobince dawać do każdego miksu?
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ruf toleruje wreszcie kości
Na razie daję mu tylko indycze, kacze i gęsie oprócz długich. I mam w związku z tym znowu pytania
1. Jak dam mu ptaka w całości, oczywiście po wyjęciu tych długich kości to to jest pełnowartościowy posiłek? Nie za dużo kości?
2. Jak daję grzbiet np. indyczy - mam dostęp do takich z pewną ilością mięsa, tłuszczu i skóry - to ile procent mięsa muszę dołożyć? Teraz robię mniej więcej pół na pół.
3. Może to akurat to głupie pytanie ale trudno
Lepiej dołożyć mięsa z tego samego gatunku, czy może być kości indycze a mięso wołowe?
4. Szyja indycza-jak to traktować? Czasami udaje mi się dostać ze skórą i wydaje mi się, że jest mięsa/kości pół na pół ale nie jestem pewna.
1. Jak dam mu ptaka w całości, oczywiście po wyjęciu tych długich kości to to jest pełnowartościowy posiłek? Nie za dużo kości?
2. Jak daję grzbiet np. indyczy - mam dostęp do takich z pewną ilością mięsa, tłuszczu i skóry - to ile procent mięsa muszę dołożyć? Teraz robię mniej więcej pół na pół.
3. Może to akurat to głupie pytanie ale trudno
4. Szyja indycza-jak to traktować? Czasami udaje mi się dostać ze skórą i wydaje mi się, że jest mięsa/kości pół na pół ale nie jestem pewna.
-
isabelle30
- Moderator
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
1, ptak w całości jest jak najbardziej pełnym posiłkiem
2. możesz dać jednego dnia ten grzbiet a drugiego samo mięso. Pies nie potrzebuje codziennie kompletnego bilansu. Po to układamy jadłospis na wiele dni aby zapewnić mu wszystko w pewnym przedziale czasowym
3, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia...
4. szyja indycza to kość mięsna - postępowanie jak w punkcie drugim
2. możesz dać jednego dnia ten grzbiet a drugiego samo mięso. Pies nie potrzebuje codziennie kompletnego bilansu. Po to układamy jadłospis na wiele dni aby zapewnić mu wszystko w pewnym przedziale czasowym
3, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia...
4. szyja indycza to kość mięsna - postępowanie jak w punkcie drugim
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.