Równie groźne jak niedouczenie rodzimych lekarzy jest popadnięcie w drugą skrajność czyli w rutynę. Niestety takie mam doświadczenie z lekarzami, których znam od lat i są świetnymi diagnostami (po samych objawach rozpoznali u młodszej kocicy niezwykle rzadkie zapalenie rdzenia kręgowego, gdy w innej lecznicy stwierdzono padaczkę) i pomimo olbrzymiej wiedzy i doświadczenia czasem chadzają zbyt utartymi ścieżkami. Gdy u mojej starszej kocicy zdiagnozowano PNN, to zaordynowano Lotensin oraz Ipakitinę bez wcześniejszego zrobienia jonogramuciocia_mlotek pisze:Ale nasze uczelnie nie kształca specjalistów tylko produkują magistrów.
W Krakowie praktycznie nie ma specjalistów z różnych działów weterynarii (plącze się mi pogłowie, że jest okulista) Pomimo, że otwarto u nas weterynarię to wykształcenie przyszłej kadry, która będzie miała jako takie pojęcie o leczeniu zajmie pewnie ze dwa lub trzy pokolenia.
