PS. Podczas wizyty u pierwszego weta została namierzona twarda kupa i zaproponowano kotu parafinę, ale powiedziałam, że po powrocie zaparzę siemię lniane
Qpa na BARFie
Skippi od przedwczoraj czyli wizyty u dwóch wetów jakoś nie spieszy się z wypróżnianiem (a zawsze załatwiał sprawę codziennie
) - dzwoniłam dzisiaj do wetki i mi powiedziała, że zatwardzenie może być wynikiem stresu i żeby podawać wywar z siemienia lnianego w ilości 40 ml (tylko on waży 4,1 kg na chwilę obecną). Gotujesz łyżkę stołową siemienia w szklance wody przez 20 minut, studzisz, cedzisz, do strzykawki i do pyszczka. Moim kotom ten glut akurat bardzo smakuje, Skippi dzisiaj dostał dopyszcznie ale Rico wylizywał garnek
Jeżeli robi choć po troszku znaczy, że jelita pracują i trzeba wykazać się odrobiną cierpliwości.
PS. Podczas wizyty u pierwszego weta została namierzona twarda kupa i zaproponowano kotu parafinę, ale powiedziałam, że po powrocie zaparzę siemię lniane
PS. Podczas wizyty u pierwszego weta została namierzona twarda kupa i zaproponowano kotu parafinę, ale powiedziałam, że po powrocie zaparzę siemię lniane
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Jest temat Co na zaparcia ? 3 strony
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=32641#32641
Jest wszystko na temat siemienia i buraczka, laktulozy i colonu i innych metod.
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=32641#32641
Jest wszystko na temat siemienia i buraczka, laktulozy i colonu i innych metod.
No ja ostatnio 2 czy 3 razy dodawałam do mieszanek burak gotowany i chyba moim kotom na dobre to nie wyszło bo Rico miał trochę problemów, a Skippi normalnie się przytkał.sliver_87 pisze:Meri, z tego co ja czytałam tutaj własnie to, że burak gotowany i marchew gotowana działają zatwardzająco, a burak surowy i sok z buraka działają rozwalniająco.
Na szczęście wszystko jest już O'K - dałam przez 3 dni siemię lniane, a wczoraj rano i wieczorem suchą paszę bezzbożową
W każdym razie wracam do Colon C.
Nota bene - Rico nie trzeba już dopyszcznie podawać gluta z siemienia. Jak poiłam wczoraj Skippiego strzykawką, nachalnie pchał się pod ręce i starał za wszelką cenę dorwać do strzykawki
W końcu wlałam słuszną porcję do miseczki - wypił sam z wielkim smakiem
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Surowy burak póki co spisuje się świetnie. Kot go zjada (o dziwo) bo mnie osobiście zapach mieszanki niezbyt teraz się podoba, nie czuć nic poza burakiem, nawet krew została "zagłuszona" jednak Haru nie narzeka, a to jest najważniejsze. Także polecam tym, którzy chcą na dłuższą metę coś stosować.
Póki co wolni od zatwardzenia jesteśmy. 
Na barfie mogą być rzadko, to znak, że to co jedzą organizm przyswaja i niewiele z siebie "wydala". To dobrze. Moje jak zaczęły właściwie jeść, też rzadziej robią do kuwety coś bardziej konkretnego a jak już jest, to nie śmierdzi, tylko dyskretnie pachnie, że nie od razu zrywam się do sprzątania
Nie ma co tutaj regulować za bardzo, bo się przedobrzy. Jak jest w porządku, to po co polepszać?
Znasz powiedzenie: "Co się polepszy to się pop..."
Nie ma co tutaj regulować za bardzo, bo się przedobrzy. Jak jest w porządku, to po co polepszać?
Znasz powiedzenie: "Co się polepszy to się pop..."
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
- SuperStado
- Moderator
- Posty: 79
- Rejestracja: 2013-05-30, 18:59
- Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Ja ostatnio buraka dodaję po przypadkowym stwierdzeniu, że po buraku kuweta nie śmierdzi, nawet jak długo stoi. Daję surowego, w ilości jaką wywala kalkulator, koty nie protestują, kupy zwarte, twarde, nie lepiące się, raz na 2-3 dni - jak to na BARFie. Nie zauważyłam działania rozwalniającego, zupełnie nic się nie zmieniło.


