Są oczywiście, że są ale nie w pieszej odległości od mojego miejsca zamieszkania a ja nie jestem mobilna i raczej dużo pracuję, więc jedynie czasem udaje mi się moją mamę uprosić o jakieś rarytaski z targu albo z jakiegoś sklepiku na drugim końcu miasta. Ale żeby mieć dostęp do jakichś bardziej łakomych kąsków w dobrej cenie to trzeba się z Panią z bazarku "zaprzyjaźnić" a to wymaga częstszych wizyt i pogaduszek, na które ja niestety nie mam czasu :( zresztą nie opłacałoby mi się bo ja w tym czasie więcej zarobię pracując niż zaoszczędzę dzięki nawiązanej z Panią Krysią znajomości, dlatego ja się raczej nie za tańszym mięskiem a za jakimś źródłem mięska lepszego jakościowo niż sklepowe rozglądam. Bo w sumie to więcej jak 10zł dziennie moje futra nie przejadają, więc jak dla mnie to nie majątek. Raptem dwa snikersy i gazetaNie wierzę, ze w Lublinie nie ma żadnych targów czy bazarów...
Jeszcze jedną zaletą BARFA jest to, ze jak już się człowiek naczyta i nauczy co, jak i dlaczego futrzak jeść powinien to zaczyna też do swojego własnego talerza zaglądać z coraz większą nieufnością i własne nawyki żywieniowe na lepsze zmieniać. Potem jeszcze tylko trzeba resztę rodziny uszczęśliwić zdrową dietą i już jest jak w bajce... żyli długo i szczęśliwie



